Blue Monday... i do przodu!
blue-monday-i-do-przodu

 

Najpierw trochę faktów i mitów na temat tytułowego Blue Monday. Termin ten wprowadził w 2004 roku pan Cliff Arnall, brytyjski psycholog, który, co niezbyt typowe dla jego „pseudonauki”, posłużył się precyzyjnym wzorem matematycznym. W swoim algorytmie uwzględnił czynniki meteorologiczne, psychologiczne i ekonomiczne. Tłumacząc z polskiego na nasze, wziął pod uwagę krótki dzień i niski poziom nasłonecznienia, narastającą świadomość niedotrzymania postanowień noworocznych i zbliżające się terminy spłat kart kredytowych po bożonardzeniowych szaleństwach. Porachował, porachował i wyszło mu, że ten najbardziej depresyjny dzień roku wypada w poniedziałek ostatniego pełnego tygodnia stycznia. Oznacza to, że w 2014 roku było to 20 stycznia, a w roku bieżącym ten przerażający moment przypadł na 19 stycznia (czyli wczoraj).

Normalnie strach się bać. Tego też zdania było kilku redaktorów demaskujących różne dziwne teorie. Dość szybko zgodzili się z nimi włodarze Cardiff University, zatrudniający autora tego twierdzenia. Dodali także, że nigdy nie zajmował się on żadnymi poważnymi badaniami, był jedynie korepetytorem, który miał „jakiś tam” pomysł. Sam wywód matematyczny pana Arnalla nazwali farsą, która zawiera bezsensowne pomiary.

Nie zmienia to faktu, że termin wszedł do obiegu i wielu ludzi podpisuje się pod nim dowolnie wybraną kończyną. Nic tak przecież nie jednoczy, jak wspólne nieszczęście, a każdy powód, żeby zakopać się pod kocykiem z olbrzymim kubkiem lodów bakaliowych jest dobry. A skoro tak, to załóżmy na chwilę, że powyższe twierdzenie jest jednak prawdziwe. Jak to się robi podczas wywodów matematycznych, postawmy taką tezę i zobaczmy, co z tego wyniknie.

Mamy więc 3 elementy równania: pogodę, własne sumienie i ekonomię. Pierwszym i trzecim składnikiem równania nie będę się zajmował. Wychodzę z założenia, że każda pogoda jest dobra i choć czasem brak mi słońca, nie zamierzam uciekać do tropików. Za bardzo cenię sobie zmienność, aby poświęcić ją na rzecz nużącej jednostajności błękitnego nieba. W temacie trzeciego nie wypowiadam się, bo nie jestem ekspertem. Ekonomia przeraża mnie nawet w teorii, a co dopiero w praktyce, gdy trzeba np. oszczędzać. Zresztą, jeśli mówimy o najbardziej depresyjnym dniu, to w tym roku w obszarze ekonomii prym wiedzie jak na razie 15 stycznia, kiedy to Bank Szwajcarski „uszczęśliwił” miliony polskich kredytobiorców. Przy okazji polecam wpis na blogu Michała Szafrańskiego pt. "Co robić z kredytem hipotecznym we frankach (lub euro), gdy kurs mocno wzrasta?".

Do dalszych rozważań pozostaje zatem składnik drugi. Sumienie.

Nie od dziś wiadomo, że dobrze wytresowane sumienie nie gryzie swojego pana. Można zatem poświęcić czas i energię na tresurę. W końcu nie ma nic lepszego, niż dobrze rozwinięty mechanizm samousprawiedliwienia. Można też pokusić się o nieznaczną modyfikację elementu równania związanego z postanowieniami noworocznymi. W ostatnim numerze "Productive! Magazine PL" Krzysztof Wysocki pisze o "wysokiej rozdzielczości". Nazywa w ten sposób swoją metodę, którą sam opisuje tak: uważnie przypatruję się obrazowi mojego życia i wyławiam szczegóły, które nie pasują do całej układanki. W razie potrzeby sięgam po lupę i przyglądam się pikselom (czyli kolorowym punktom) tworzącym tę mozaikę. A potem wymyślam sposób, jak sprawić, żeby dany element nabrał barwy, która uczyni całość bliższą moim pragnieniom. Brzmi jak filozofia Kaizen. Czyli klucz do potęgi Toyoty i innych mało znanych marek.

Na zakończenie jeszcze jedno odwołanie. Jadąc dziś mglistym, bluemondejowym porankiem do lasu na bieganie, słuchałem w radio Gutka, który wraz z resztą Indios Bravos śpiewał:

W poniedziałek rano obudziłem się
z przeświadczeniem, że to właśnie jest ten dzień
więc ubrałem się odświętnie jak na taki dzień przystało
i czekałem czekałem
ale nic się nie stało…

Podobnie we wtorek, środę, czwartek i tak aż do niedzieli. Ot, życie. A wszystko okraszone błyskotliwą pointą Piotra Banacha, który napisał słowa do tej piosenki:

Moje życie, twoje życie, nasze życie to czekanie
to nadzieja, że dziś właśnie coś wielkiego się stanie
zapatrzeni w to, co wzniosłe i spektakularne
przegapiamy to, co ważne i elementarne

Ja tam się pod tym podpisuję, czego i Tobie drogi czytelniku życzę :)

PS. I jeszcze oprawa muzyczna: Indios Bravos Dzień dzisiejszy

Tagi

rozwój osobisty filozofia kaizen chandra narzekanie blue monday

Opublikowano: 2015-01-20

Zobacz inne artykuły w kategorii Motywacja »

Podziel się na Facebooku

 

Przeczytaj również

co-zrobisz-ze-swoimi-wakacjami

Co zrobisz ze swoimi wakacjami?

Wakacje kojarzą się większości z nas z czasem odpoczynku, zabawy i luzu, beztroski i braku obowiązków. To okres, kiedy nic nie trzeba, a czas jest do naszej dyspozycji. Dla większości z nas to wspaniała myśl: „w końcu będę miał tyle czasu dla siebie”. Nauczyciele w szkole życzą zaś dużo odpoczynku i relaksu.

czytaj dalej »

dzien-dobry-zaplanuj-to

Dzień dobry - zaplanuj to!

Zarządzanie sobą w czasie jest jedną z najbardziej cenionych kompetencji przez pracodawców, bo niejako gwarantuje efektywność pracownika. To, co ważne w kontekście zawodowym, ważne jest również w kontekście prywatnym. Osoby, które potrafią dobrze zaplanować swój czas, zazwyczaj częściej osiągają postawione sobie cele. 

czytaj dalej »

szkola-moze-warto-polubic

Szkoła, może warto polubić?

Pomimo tego, że wszyscy w klasie jesteśmy inni, że mamy różne zainteresowania, że przyjaźnimy się z innymi ludźmi, inaczej spędzamy czas i mamy różne problemy, wszystkich nas łączy jedno: szkoła, która każdemu czasami trochę przeszkadza.

czytaj dalej »

 


                                                                                                                   

Piszą dla nas

 

 

Zmiany w Życiu. Wszelkie prawa zastrzeżone ® 2014-2015
Publikacje zamieszczone na stronach zmiany w życiu.pl są chronione prawami autorskimi. Dalsze rozpowszechnianie tekstów i zdjęć opublikowanych w Zmiany w życiu.pl w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.
Photos Powered by Shutterstock.com
Wykonanie Agencja Kreatywna PONG, projekt graficzny Adrian Rudzik
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.