Plażing: refleksje przed i po, czyli tekst wkurzonego czytelnika
plazing-refleksje-przed-i-po-czyli-tekst-wkurzonego-czytelnika

 

Na górze rosną róże, na dole stoi cieć

Nim na tę górę wejdziesz dogoni cię śmierć

Nim na tę górę wejdziesz dogoni cię śmierć

Bo nie ma prawdy na ziemi, nie szukaj jej w niebie

Chcesz zmienić ten świat to zacznij od siebie

 Pudelsi „Wiara jest jak dupa”, tekst Piotr Marek

 

Co to było za lato! Można by rzec – pełną gębą. Temperatury tropikalne. W mieście nie dawało się żyć. Kto żyw i dysponował wolnym czasem, uciekał nad wodę. Kto miał blisko albo miał jak przebyć długa drogę, wybierał morze. Wiadomo: jest fala, jest zabawa. No i ten jod. Albo chmiel. Dla każdego coś miłego. A wszystko to dla zdrowotności.

Teraz trochę o sobie, żeby nakreślić kontekst i przyczynę wspomnianego w tytule wkurzenia. Po zeszłorocznym, plażowym debiucie (pierwszy raz w życiu wbijałem parawan w miałki, nadbałtycki piach), w tym roku przyszedł czas na wyższy poziom. Cały urlop nad morzem i to od razu w Chorwacji. Stacjonarnie. Dla dzieci. Dla mnie (miłośnika gór) wyzwanie, dla nich 2 tygodnie radości od ucha do ucha. Litry wypitej słonej wody, tysiące muszelek i kilogramy piachu we włosach. Słowem, pełnia szczęścia. Absolutnie bezcenne.

Nie zmienia to faktu, że przed wyjazdem przeżywałem swoje małe rozterki spowodowane brakiem zamiłowania do słońca i leżenia w miejscu. Jak wiadomo, w takich momentach ujawnia się nasza ludzka super moc. Z całego zestawu dostępnych informacji wyławiamy akurat te, które utwierdzają nas w naszym przekonaniu, że coś jest do….  nie jest najlepsze.

I tak trafiłem na artykuł w gazecie opisujący nasze zwyczaje plażowe. Tylko czy naprawdę nasze?

Tekst czytałem na początku z ironicznym uśmieszkiem kogoś, kto właśnie znajduje potwierdzenie dla swoich założeń i niechęci. Autor pogrupował nas plażowiczów (bo od zeszłego roku i mnie) na kilka kategorii. Byli tam: Królowie Życia, Gniazdownicy oraz Lanserzy, Strojnisie i Golaski. Wszyscy zgrabnie i z lekką kpiną opisani. Dobrze mi się to czytało. Do pewnego momentu…

Gdzieś z tyłu głowy pojawiła się myśl natrętna. Skoro na wakacje jedziemy jako 3 rodziny i będzie z nami w sumie jedenaścioro dzieci – oznacza to zgarnięcie sporej przestrzeni na plaży, choćby ze względu na ręczniki, materace i wiaderka. Czy automatycznie stajemy się Gniazdownikami? Czy jeśli w nadchodzący weekend jedziemy z moją lepszą połową nad nasze polskie morze, żeby pobyć pod namiotem, pojeździć na rowerach, ale też pójść na plażę, co w moim przypadku oznacza wzięcie tabletu i dokończenie rozgrzebanego artykułu w spokoju, przy akompaniamencie szumu morza – to jestem Lanserem?

Skąd ta potrzeba oceniania innych? Czemu tak trudno znaleźć artykuł opisujący pozytywne zachowania na plaży, w górach czy na ścieżkach rowerowych? Czy takie nie sprzedają się równie dobrze?

I to mnie wkurza. Ta wszechobecna potrzeba wytknięcia tego, co złe. Napiętnowania i wyśmiewania. Na szczęście to ode mnie zależy co czytam i co myślę. I dlatego uważam, że warto zacząć od siebie. Od zdecydowania, na co warto zwracać uwagę – na przykład na plaży. Nikt mi nie powie (albo raczej nikomu nie uwierzę), że na całym naszym wybrzeżu są tylko rozwrzeszczane dzieci zjadające innym ich kanapki, pijani gówniarze albo lansujący się drwale w rozmiarze slim. Zwykła statystyka i rozkład naturalny temu zaprzeczają. Są tacy i tacy. I ci, co cały dzień leżą, bo może mają taką pracę, że tylko taka forma urlopu daje im upragniony relaks, i tacy, co się wiercą, kombinują, a w końcu sięgają po komputer czy tablet, żeby połączyć przyjemne z pożytecznym. I dobrze, niech będą – ich sprawa.

Po co to piszę? Z dwóch powodów.

Po pierwsze, ponieważ rodzi się we mnie bunt przeciw otaczającej nas masowej dyskredytacji wszystkich i wszystkiego. I tu aż ciśnie mi się na usta okrzyk: co to kogo obchodzi, co robią inni! Dopóki mi albo moim bliskim to nie zagraża, niech robią co chcą. Innych sprawa, innych życie i w końcu ich zasłużony i często w pocie czoła wypracowany urlop.

Po drugie, ponieważ od czasu pierwszego „Big Brothera” obserwuję postępujący trend życia życiem innych. To już nie starsza pani albo pan spędzający całe dnie w oknie i kontemplujący życie uliczne. To całe masy ludzi śledzących z wypiekami na twarzy losy innych. I krytykujący, bo tak przecież najłatwiej.

A jak śpiewali Pudelsi – jak chce się coś zmienić, warto zacząć od siebie. Ot, choćby zająć się sobą, a nie innymi. Zadbać o uśmiech własnych dzieci, a nie edukować cudze co powinny, a czego im nie wolno. Porozmawiać z drugą połową choćby o pogodzie, a nie o tym, jakie kto ma kąpielówki i co komu z kostiumu się wylewa. Tak jest zdrowiej. Zresztą, kropla drąży kamień nie siłą, lecz częstym spadaniem. Im więcej z nas zacznie żyć swoim życiem, tym szybciej ten świat stanie się dla nas przyjaźniejszym miejscem.

W tekście wykorzystanej przeze mnie na początku piosenki pada pewne słowo, potocznie uznane za niecenzuralne. Wiem o tym. Specjalnie wybrałem ten kawałek. Czemu? Bo czasem mam ochotę powiedzieć: „mam to w dupie”, jadę na plażę i będę tam siedział z komputerem, bo tak mam ochotę spędzić mój czas wolny. A jak ktoś chce sobie przez to zepsuć swój wypoczynek, narzekając na jakiegoś „Lansera” co to na plaży chwali się sprzętem, proszę bardzo. Jego wybór, jego decyzja. Mnie nic do tego.

Tagi

czas z dziećmi czas wolny wakacje relaks

Opublikowano: 2015-09-02

Zobacz inne artykuły w kategorii Relacje »

Podziel się na Facebooku

 

Przeczytaj również

bez-samochodu-da-sie-zyc

Bez samochodu da się żyć!

Nie mam samochodu. Mieszkam sama, na obrzeżach Warszawy i nie jest mi on niezbędny do życia. Korzystam z komunikacji miejskiej, w autobusach i tramwajach nadrabiam książkowe zaległości, wymyślam nowe wpisy na blog, zastanawiam się, co ugotować na obiad, przeglądam turystyczne czasopisma, szukając inspiracji na kolejne podróże. 

czytaj dalej »

rodzinne-wakacje-w-azji-czy-w-polsce-przeczytajcie-jak-przygotowac-sie-na-daleka-podroz-z-dziecmi

Rodzinne wakacje w Azji czy w Polsce? Przeczytajcie, jak przygotować się na daleką podróż z dziećmi.

Wybierasz się z dziećmi w podróż do Azji? To świetny pomysł! Czeka Cię niezapomniana przygoda i bardzo cenne doświadczenia. Jednak warto się odpowiednio przygotować i mieć świadomość na co się porywasz, szczególnie jeżeli jest to podróż z dziećmi. W tej chwili mam za sobą cztery miesiące azjatyckiej przygody z dziećmi w wieku 3 i 6 lat.  Poniższe wskazówki wybrałam z własnego doświadczenia.

czytaj dalej »

ogloszenie-kupie-troche-czasu-wolnego-dla-siebie-i-dla-rodziny

Ogłoszenie: "kupię trochę czasu wolnego dla siebie i dla rodziny"

Z ostatnich miesięcy pracy w korporacji pamiętam wyjazd na szkolenie motywacyjno-strategiczne dla kadry menedżerskiej. „Wypasiony” hotel w jednym z nadmorskich kurortów i niemal stu dyrektorów i menedżerów wyższego stopnia. Prawie same, jak to młodzi mówią, „dinozaury”, bo głównie reprezentanci pokolenia X.

czytaj dalej »

 


                                                                                                                   

Piszą dla nas

 

 

Zmiany w Życiu. Wszelkie prawa zastrzeżone ® 2014-2015
Publikacje zamieszczone na stronach zmiany w życiu.pl są chronione prawami autorskimi. Dalsze rozpowszechnianie tekstów i zdjęć opublikowanych w Zmiany w życiu.pl w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.
Photos Powered by Shutterstock.com
Wykonanie Agencja Kreatywna PONG, projekt graficzny Adrian Rudzik
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.