Spełniam marzenia, aby zrobić miejsce następnym
spelniam-marzenia-aby-zrobic-miejsce-nastepnym

 

Kiedy miałem siedem lat, rodzice kupili antenę satelitarną, która stała się dla mnie oknem na świat. Pierwszym filmem, jaki obejrzałem, był podróżniczo-przyrodniczy dokument o sawannie. Zakochałem się w Afryce od pierwszego wejrzenia. Czarny ląd stał się moim celem i narodziło się we mnie wielkie pragnienie, aby tam pojechać.

Choć z biegiem lat zapomniałem o moich młodzieńczych snach, to mimo wszystko tlił się we mnie cały czas ten mały płomyczek. Pragnienie dojrzewało razem ze mną. Nie chciałem już jechać tylko po to, aby zwiedzać egzotyczny kontynent. Chciałem pomóc. W 2007 roku nastąpił przełom w moim życiu i wydawało się, że moje dziecięce marzenie się spełni. Miałem pojechać do Kenii pracować w ośrodku dla dzieci ulicy. Jednak dzień przed wylotem dyrektor z ośrodka zadzwonił i odwołał wszystko. Byłem zdruzgotany, ale znalazłem w sobie siłę, aby spełnić inne marzenie. Powiedziałem sobie, że będę spełniał wszystkie marzenia po to, aby zrobić miejsce następnym. Poszedłem pieszo z Gdańska do Jerozolimy ponad 4500 km. Zobaczyłem, że jeżeli się czegoś naprawdę mocno pragnie, to można zrealizować wszystko.

Pod koniec 2008 roku zadzwonił do mnie inny polski misjonarz pracujący na Madagaskarze. Słyszał bowiem, że chcę wyjechać do Afryki. Numer dostał od mojej przyjaciółki. Zaproponował mi, abym przyjechał pomagać na misji – jako wolontariusz. Zastanawiałem się nad tym pół roku. Nie było mi łatwo zostawić dotychczasowe życie i wyjechać w nieznane, by rozpocząć wszystko od nowa. Podjąłem decyzję, że pojadę. 12 września 2009 wyleciałem na Madagaskar, Czerwoną Wyspę, która czasem nazywana jest Afryką w pigułce.

Mieszkałem na północy wyspy w małej wiosce, Bemaneviky. Miejsce jest równie egzotyczne jak sama nazwa. Podczas wjazdu do wioski miałem gorące powitanie w postaci 35oC. Samej zaś atmosfery nie zagęszczała temperatura, a charakterystyczny dźwięk rozentuzjazmowanych lemurów. Niemniej jednak było zbyt ciemno, by je zobaczyć. Skrzeczący śpiew nie pozwalał na szybkie zaśnięcie. Następnego dnia w drodze na śniadanie doświadczyłem też ciekawego spotkania z kameleonem. Próbował przejść przez drogę, bujając się przy tym do przodu i do tyłu i nie mogąc zdecydować, czy postawić krok czy nie!

Przez rok żyłem bez Internetu, telefonów i telewizji, zaś dostępność prądu ograniczała się do trzech godzin dziennie. Częste problemy z pompą wodną nauczyły mnie mycia się w rzece. W końcu tak robili wszyscy mieszkańcy wioski. Chociaż nie chciałem się niczym wyróżniać, kolor mojej skóry i tak mówił, że nie jestem Malgaszem.

Zamiast oglądania sawanny i walecznych lwów, codziennie oglądałem walkę o przetrwanie, jaką toczyły dzieci z dziecięcym porażeniem mózgowym. Pracując jako terapeuta manualny pomagałem ludziom po udarach i wylewach, bądź prowadziłem rehabilitację złamanych lub zwichniętych po wypadkach kończyn. Już po krótkim czasie bardzo zżyłem się z miejscową ludnością, do tego stopnia, że mogłem porozumiewać się w ich trudnym języku. Wiele razy odwiedzałem górskie wioski oddalone o dzień drogi od Bemaneviky. Towarzyszyłem chłopakom z internatu, którzy szli do rodzinnych domów. Moi przewodnicy dali mi dużo więcej niż sam mogłem im zaoferować. Nauczyli mnie wielu potrzebnych rzeczy. Należała do tego między innymi sztuka odnalezienia odpowiedniego miejsca pobierania wody pitnej. Uczyłem się, które miejsca omijać, aby nie natknąć się na niebezpieczne pająki. Pokazali mi jadalne robaki i jakie rośliny leczą ból głowy. Nauczyłem się gwizdać na dwóch palcach, polować procą na ptaki, łowić ryby wędką z bambusa, łapać kraby i krewetki rzeczne.

Czas spędzony na wyspie cudów wiele mnie nauczył. Zyskałem inne spojrzenie na świat i ludzi. Nauczyłem się otwartości i lepiej poznałem siebie. Odkryłem prostotę życia, która w naszym zabieganym świecie jest coraz bardziej potrzebna. Odtąd zacząłem uważniej słuchać głosu serca. Marzenie zostało spełnione. Jest miejsce na następne.

Tagi

rozwój osobisty świadome podróżowanie jak żyć w zgodzie ze sobą jak spełniać swoje marzenia wolontariat

Opublikowano: 2014-06-23

Zobacz inne artykuły w kategorii Motywacja »

Podziel się na Facebooku

 

Przeczytaj również

nowa-marka-o-nazwie-ty-lekcja-6-unikalny-kod-osobisty-albo-tajemnica-paskow-zebry

Nowa Marka o nazwie Ty. Lekcja 6. „Unikalny Kod Osobisty albo tajemnica pasków zebry”

Wszystkie poprzednie dywagacje na temat poznawania swoich talentów, wartości i przekonań sumują się w niepowtarzalną kombinację, jaką jesteś TY. Ten zestaw jest unikalny i przypisany tylko do nas, jak nasze DNA.

czytaj dalej »

marzenia-czy-dzialasz-zgodnie-z-nimi-najwyzszy-czas-zaczac

Marzenia - czy działasz zgodnie z nimi? Najwyższy czas zacząć!

Czy zastanawialiście się nad tym, kiedy w waszym umyśle/sercu powstało to lub inne marzenie? Ja nie potrafię określić pojawienia się większości z nich, zwłaszcza że niektóre towarzyszą mi od kilku lat. No właśnie, skoro cały czas są marzeniami, to czy warto je w ogóle mieć?

czytaj dalej »

pamietnik-z-podrozy-taniec-jednej-nocy-na-filipinach

Pamiętnik z podróży - taniec jednej nocy na Filipinach

Dom leżał na wyspie Bantayan – tam, podobnie jak w wielu innych filipińskich prowincjach, co roku w czasie Wielkanocy krzyżują prawdziwego mężczyznę. Na szczęście przyjechałyśmy w lutym i do postu została jeszcze chwila, więc nie omieszkałyśmy skorzystać z lokalnych atrakcji...

czytaj dalej »

 


                                                                                                                   

Piszą dla nas

 

 

Zmiany w Życiu. Wszelkie prawa zastrzeżone ® 2014-2015
Publikacje zamieszczone na stronach zmiany w życiu.pl są chronione prawami autorskimi. Dalsze rozpowszechnianie tekstów i zdjęć opublikowanych w Zmiany w życiu.pl w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.
Photos Powered by Shutterstock.com
Wykonanie Agencja Kreatywna PONG, projekt graficzny Adrian Rudzik
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.