Wymagania – to słowo dobrze nam znane, oswojone, przez niektóre z nas nawet lubiane. Stawiamy je nie tylko sobie, ale i naszym przyjaciołom, członkom rodziny, dzieciom, oraz – a może przede wszystkim – naszym partnerom życiowym. Tylko czy to aby na pewno dobra droga?

Ostatnio moją uwagę przykuły badania socjologiczne na temat stale rosnących wymagań kobiet w stosunku do mężczyzn. Zatrzymały mnie na chwilę i skłoniły do analizy tego, jak ta kwestia wygląda w moim związku. Potem przyszła pora na ten tekst.

„Szczęśliwi ludzie to tacy, którzy mają umiarkowane oczekiwania” – to słowa profesora Lwa-Starowicza, pod którymi mogłabym się podpisać. Same zastanówmy się więc, czy jest sens stale oczekiwać więcej i jeszcze więcej, dążyć do tego, aby coś robić lepiej i jeszcze lepiej? Owszem, ale nie w każdym obszarze życia i nie zawsze. Czasem warto po prostu odpuścić.

Wróćmy do naszych mężczyzn. Czy nie jest przypadkiem tak, że chciałybyśmy, aby byli najlepszymi pracownikami, którzy stale pną się po ścieżce kariery, realizując się i spełniając zawodowo, a co jakiś czas awansując? Do tego powinni być również najlepszymi, czułymi i wiernymi partnerami oraz kochankami, na których zawsze będziemy mogły liczyć, którzy dadzą nam wsparcie i zrozumienie, gdy tego będziemy potrzebowały, a wreszcie okażą się kochającymi i troskliwymi ojcami dla naszych dzieci? Nie zapominajmy o hobby, bo przecież muszą być też zaangażowani w realizację swoich pasji, dbający o ciało, wysportowani i na bieżąco z nowinkami kulturalnymi. Na koniec dobrze byłoby, by byli zabawni, ale nie dziecinni, romantyczni i czuli, ale przy tym pragmatyczni i twardo stąpający po ziemi, zdecydowani, ale też umiejący pójść na kompromis. Owszem, mężczyzna wszechstronny, realizujący się na każdej płaszczyźnie życia, zaangażowany zawsze na 100% to niezwykle cenny okaz – ale czy tacy mężczyźni w ogóle istnieją?

To my, kobiety, wymagamy od naszych partnerów coraz więcej. Większość badań dotyczących tej tematyki przeprowadzonych w ciągu ostatnich lat mówi, że współczesny mężczyzna oczekuje od kobiety mniej więcej tego samego, czego oczekiwali od partnerek jego praprzodkowie. My natomiast oczekujemy znacznie więcej, a tempo naszych oczekiwań stale wzrasta.

Skąd to się bierze? W obecnym społeczeństwie, które dynamicznie się rozwija, właśnie ta potrzeba rozwoju stanowi niezwykle silną wartość. Liczy się to, żeby być na czasie, czegoś nie przepuścić, nie ominąć. Stale dbać o rozwój intelektualny, duchowy, emocjonalny, fizyczny… Przecież to niezwykle istotne, by utrzymać równowagę i zachować poczucie harmonii – w taki sposób tłumaczymy sobie naszą coraz silniejszą potrzebę wpływania na partnerów.

Rzeczywiście, za naszymi oczekiwaniami najczęściej kryją się dobre intencje, ale czy na pewno warto zmieniać drugiego człowieka na siłę? Stale rosnące wymagania najczęściej prowadzą do naszego rozczarowania i wywołują frustrację, a dodatkowo negatywnie odbijają się na relacji z partnerem. Warto zastanowić się więc nad tym, jaką cenę za to płacimy i czy to nam się zwyczajnie opłaca, a następnym razem… może po prostu mu odpuścić.

Poprzedni artykułNadaj życiu kierunek i płyń, zamiast bezwładnie dryfować!
Następny artykułTrzy kroki do tego, aby przestać demonizować stres i zaprzyjaźnić się z nim dla własnego zdrowia
SKONTAKTUJ SIĘ ZE MNĄ, JEŚLI:  -       pragniesz zmiany, która może dotyczyć różnych obszarów Twojego życia-       chcesz popracować nad swoim wizerunkiem-       zależy Ci na poprawieniu relacji z bliskimi Ci osobami-       chcesz pozbyć się negatywnych przekonań, towarzyszących Ci w życiu-       masz cel, który chcesz osiągnąć, jednak nie wiesz jak sobie z nim poradzić-       chcesz lepiej poznać siebie i zobaczyć jak funkcjonujesz w różnych obszarach swojego życia Kim jestem i co robię: Absolwentka Psychologii na Uniwersytecie Warszawskim (specjalizacja: Psychoterapia), w trakcie 4-letniego Studium Psychoterapii przy Laboratorium Psychoedukacji i Studiów Podyplomowych z zakresu Seksuologii Klinicznej na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Coach (Multi Level Coaching), pasjonujący się głównie life coachingiem i coachingiem wizerunkowym oraz trener (w trakcie nauki w Studium Treningu i Warsztatu Psychologicznego w Ośrodku Intra). Pasjonatka języka francuskiego oraz szeroko rozumianej kultury francuskiej, zwłaszcza francuskiego kina. Z wykształcenia i pasji także stylistka (Szkoła Stylu Moniki Jaruzelskiej przy współpracy z Magazynem Elle Polska), namiętnie pochłaniająca książki poświęcone tematyce mody.  Dlaczego tu jestem: Jestem tu, ponieważ pragnę współtworzyć miejsce, które stanowi inspirację dla innych i zachęca ludzi do działania. Lubię zmiany i ich potrzebuję, pomagają mi one patrzeć na rzeczywistość inaczej, z innej perspektywy i rozumieć więcej. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że konsekwentnie realizowałam swoje plany i marzenia, dzięki czemu zaszłam tu gdzie jestem obecnie. Cieszę się, że słuchałam swojego wewnętrznego głosu i zaufałam sobie. Moje słabości: Pozwalam sobie na nie tak często, jak tylko mam ochotę.  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Mała przyjemność, taka jak spontaniczna podróż, świeżo zaparzona kawa, zabawa z psem, spotkanie z przyjaciółmi, dobra książka, albo sernikowe lody;-) Największa zmiana w moim życiu: Zmiana kraju zamieszkania, przeprowadzka do Francji, która była najwspanialszą lekcją w moim życiu. Nie tylko lekcją języka. Miejscowość: Warszawa, Lublin.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here