Bożena Łojko – założycielka Fundacji i portalu „Zerwane Więzi”. 

Adopcja to jedna z możliwości, aby posiadać upragnione dziecko. Dziś coraz więcej rodzin decyduje się na adopcję, niestety procedury nie pomagają. Czas trwania kursu na rodzinę adopcyjną bądź zastępczą waha się od 3 miesięcy do 2 lat. Co powoduje taką różnicę?

Ośrodki Adopcyjne mają obowiązek przeprowadzić szkolenia na podstawie programu zatwierdzonego przez ministerstwo. W programie tym podany jest minimalny zakres godzinowy owego szkolenia. Jednak im dłuższy kurs, tym droższy, tym większy zysk i stabilność finansowa dla Ośrodka Adopcyjnego.

Po ukończeniu takiego kursu przyszli rodzice adopcyjni nabywają prawa do ubiegania się o adopcję dziecka. W formularzu wypełnionym na samym początku kursu określają preferencje wyglądu, cech zewnętrznych, a nawet wewnętrznych obciążeń oczekiwanego dziecka. Często długi czas oczekiwania spowodowany jest zbyt dużymi wymaganiami. Większość z tych rodzin chce mieć niemowlaka lub dziecko do 3 roku życia. Niestety, zapomina się o dzieciach powyżej tego wieku, które potrzebują znacznie więcej zrozumienia, miłości i przede wszystkim pomocy.

Średni czas oczekiwania na dziecko wynosi obecnie 3,5 roku przy ponad 22 000 dzieciach czekających na miłość i zrozumienie w domach dziecka i innych ośrodkach opiekuńczych.

Jaki jest okres oczekiwania na dziecko po przebyciu szkolenia na rodzinę adopcyjną?

Obecnie po przebyciu szkolenia średni okres oczekiwania na dziecko wynosi od 2 do 7 lat. Sytuacją niezrozumiałą jest, że pomimo bardzo dużej ilości dzieci przebywających w domach dziecka lub w ośrodkach opiekuńczych, na dziecko trzeba czekać tak długo. Faktem jest też, że rodzice stawiający zbyt duże i szczegółowe wymagania co do adoptowanego dziecka, sami sobie ten okres wydłużają.

Zadziwia mnie podejście do adopcji niektórych rodzin adopcyjnych.

Stając się rodzicami w naturalny sposób, nie zastanawiamy się, czy dziecko będzie blondynem, czy szatynem, czy kolor oczu będzie piwny, niebieski, szary, zielony. Czy te oczy będą duże, czy małe. Kochamy to, co przyjdzie na świat i dzielimy każdy dzień z nową miłością.

Podczas adopcji wiele rodzin zaznacza cechy wyglądu jako znacznik do wyboru dziecka. Czy to jest bezwarunkowa miłość, jaka ma być temu dziecku dana, czy robi się z tego wybór przedmiotu użytkowego…?

Kiedy już przebrnie się przez trudy administracyjne, przed przyszłymi rodzicami pojawia się największa trudność: wychowanie dziecka, ale też podjęcie decyzji o poinformowaniu go, że jest adoptowane.

Do bycia rodzicem adopcyjnym należy się przede wszystkim mentalnie przygotować. To nie jest dziecko, które jest przewidywalne, wytłumaczalne. To dziecko ma swoją historię, jedną lub setki historii odrzucenia, bicia, czasami maltretowania.

Żeby adopcja była zdrowa, należy do niej podejść naturalnie i prawdziwie. Jeśli będziemy dla dziecka rodzicami, jeśli damy mu oparcie i bezpieczeństwo, to nawet w tych najtrudniejszych chwilach – szukania swego „ja” – będzie zawsze na pierwszym miejscu kochało miłością rodzicielską rodziców adopcyjnych.

Bez względu na wiek informacja, że dziecko jest adoptowane, to dla niego bardzo duże zaskoczenie. Zmienia się postrzeganie własnego życia, znika poczucie bezpieczeństwa, pojawia się pytanie: „kim jestem?”.  Czy informować o tym dziecko, czy nie – i kiedy najlepiej to zrobić?

Tak, informować. Im wcześniej zaczniemy dziecku mówić o jego adopcji, tym lepiej. Oczywiście, forma przekazu musi być dostosowana do wieku dziecka. Dziecko rośnie z tą informacją w sposób naturalny. Nie czuje się gorsze, czy też inne. Oczywiście to po stronie rodziców leży pozytywne, inteligentne traktowanie dziecka: okazywanie mu swojego oparcia, w szczególności w obliczu pojawiających się pytań. Nie można od nich uciekać, ucinać ich. Powinno się wręcz wejść razem z dzieckiem w problematykę uzyskania odpowiedzi „dlaczego”. Pokazać mu dobrą stronę sytuacji, w jakiej się znalazł. Pokazać mu oparcie i bezpieczeństwo, jakie ma w rodzinie adopcyjnej, przy jednoczesnym umożliwieniu poszukiwań rodziny biologicznej, jeśli będzie tego chciało. To wielka miłość kieruje rodziców adopcyjnych do udzielania odpowiedzi na każde pytanie dziecku adopcyjnemu.

Myślę, że rodzice posiadający własne dzieci nie mają świadomości, jaki trud wiąże się z tworzeniem więzi z dzieckiem przysposobionym. Często przy dzieciach mówią o tym, że ktoś jest adoptowany, a potem te dzieci powtarzają to w szkole, niejednokrotnie odkrywając tajemnicę.

Niestety, to prawda. Niektórzy rodzice nie zastanawiają się nad tym, o czym rozmawiają przy dzieciach. Wypowiadając swoje zdanie na wszelakie tematy, również na temat adoptowanego dziecka znajomych lub z otoczenia syna czy córki, nie biorą pod uwagę, iż słuchający kilkulatek odbiera ich słowa jako jedyną prawdę. Dziecko w wieku przedszkolnym czy wczesnoszkolnym opinie rodziców odbiera jako pewnik. Na ich podstawie buduje sobie własny świat i pogląd na sprawy, których samo do końca nie rozumie. Więc gdy rodzic wypowiada się w sposób negatywny czy ironiczny na temat adopcji w swoim otoczeniu, dziecko lekceważy swego adoptowanego kolegę czy nowego członka rodziny.  Rodzice powinni rozmowy na poważne tematy przeprowadzać bez udziału dzieci, a jeśli już chcą, aby one w nich uczestniczyły, powinni toczyć je na poziomie rozumienia syna czy córki.

Prowadzisz fundację oraz portal Zerwane Więzi i wspierasz osoby, które poszukują swoich rodziców, rodzeństwa. To bardzo trudne, bo w Polsce takie informacje są chronione.

Prowadzę fundację i portal Zerwane Więzi dla osób, które zostały same w swych poszukiwaniach. Niestety są ich tysiące, co uświadamia skalę problemu.

Obecnie informacja o rodzicach biologicznych jest udostępniana, jednak o rodzeństwie już nie. I tu, jak często bywa w życiu, dzieci najbardziej cierpią i pokutują za błędy dorosłych.

Nie wiem, czy ktoś jest w stanie racjonalnie mi wytłumaczyć to, czemu dzieci – rodzeństwo – nie mogą mieć ze sobą kontaktu po adopcji jednego z nich?

Argument, że rodzina adopcyjna sobie nie życzy, do mnie nie trafia. Podczas adopcji rodzina adopcyjna wie, że adoptuje jedno z rodzeństwa. Czy ma boskie prawo do odbierania mu brata lub siostry? Nie.

A co w sytuacji, kiedy osoba dorosła dowiaduje się, że była adoptowana? Jaki powinien być jej pierwszy krok? Gdzie jeszcze może otrzymać wsparcie?

Wsparcie bliskich lub osób rozumiejących tematykę problemu jest bardzo ważne.

Zapraszam do Fundacji, gdzie oprócz terapeuty, osób związanych z problemem i innych osób poszukujących, taka osoba może znaleźć wsparcie, zrozumienie i poczucie wartości.

Bardzo często się zdarza, że po otrzymanej wiadomości: „jesteś adoptowany/a” wali nam się cały świat. Poczucie pustki, niewiedzy, braku własnego „ja”,  przeplecione z brakiem poczucia własnej wartości pali od środka. Wykazanie wsparcia, dodanie poczucia wartości, pokazanie drugiej, „pozytywnej” strony sytuacji, w której dana osoba się znalazła, jest bardzo ważne dla dalszego funkcjonowania w społeczeństwie.

Proszę o tym nie zapominać i bez wstydu prosić o pomoc.

 

Już niedługo rusza kampania społeczna STOP dla rozdzielania rodzeństw na zawsze. Zapraszamy do przyłączenia się.

Poprzez Kampanię Społeczną chcemy wpłynąć na zmianę myślenia, a co za tym idzie na  dodanie zapisu w Kodeksie rodzinnym i opiekuńczym: „rodzice adopcyjni (przysposabiający) zobowiązani są do podtrzymywania więzi między rodzeństwem w sytuacji gdy przysposabiają jedno z nich”. Dodanie zapisu w ustawie o aktach stanu cywilnego „Dorosłe osoby przysposobione mają prawo do uzyskania informacji o swoim pochodzeniu i pochodzeniu rodziny biologicznej przed przysposobieniem”.

 

Rozmawiała: Anna Węgrzyn

Poprzedni artykułZmiana: Doro
Następny artykułKonferencja "Wielki sukces niewielkim kosztem" – prof. Robert Cialdini
JEŚLI POTRZEBUJESZ: - wydobycia swojego potencjału zawodowego, - pomocy w budowaniu wizerunku swojego i firmy, - wsparcia w procesie zmiany pracy, - wsparcia w procesie zmiany swojego życia na lepsze, NIE CZEKAJ! SKONTAKTUJ SIE JUŻ DZIŚ! aw@annawegrzyn.pl Kim jestem i co robię: Z wykształcenia prawnik, z doświadczenia księgowa, dyr. HR, sprzedaży i marketingu, z powołania i zamiłowania coach International Coaching Community. Jako coach pomagam firmom, ich pracownikom a także indywidualnym klientom wydobyć wszystkie najlepsze cechy z siebie i innych, by móc je wykorzystać w drodze do wspólnego sukcesu. Dla moich klientów słowa takie jak motywacja, potencjał osobisty, rozwój zaczynają nabierać znaczenia, kiedy we współpracy ze mną uświadamiają sobie, jak wymierny może być efekt ich starań, gdy potrafią zarządzać własnymi naturalnymi umiejętnościami. To największa satysfakcja w mojej pracy być świadkiem zmian, które czynią człowieka szczęśliwszym. Dlaczego tu jestem? Magazyn Zmiany w Życiu to realizacja moich marzeń. Stworzyłam to miejsce aby pomagać innym w znalezieniu drogi do siebie i do prawdziwej radości z życia. Ludzie, których poznałam w procesie przygotowań i realizacji projektu tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że to właściwa droga. Dziękuję Wszystkim za wsparcie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem wierna swoim zasadom Nigdy nie zrobiłam niczego wbrew sobie dla korzyści. Wszystkie decyzje w moim życiu były podyktowane sercem. Efekt jest cudowny, mogę powiedzieć z pełną satysfakcją, że niczego nie żałuję i wszystko w życiu zrobiłabym tak samo. Moje słabości: Niecierpliwość i coraz gorzej znoszę poranne wstawanie. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: perfumy Cerruti 1881 różowe, pierwszą butelkę kupiłam za większą część mojego wynagrodzenia i do dziś pamiętam uczucie radości, jakie mi towarzyszyło przy zakupie. Od tamtej pory zawsze mam je na półce, nawet patrząc na butelkę uczucie powraca. Do tego płyta Yanni i jego „One man's dream”. Największa zmiana w moim życiu: Moje życie to ciągłe poszukiwania i zmiany. Największe i najtrudniejsze miały miejsce w 2012 roku. Przestałam się uśmiechać i w głębi duszy czułam, że powinnam być w innym miejscu. Dlatego w jednym momencie zdecydowałam się zostawić ówczesną rzeczywistość i znaleźć nową drogę na każdej płaszczyźnie. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here