W tym roku szkolnym idę do liceum. A może nie? System, przypisujący każdej osobie w moim wieku wartość punktową ocenił, że nie sprostam liceom, które wybrałam. Krótko mówiąc, nie mam szkoły. Załamana na początku myślałam, że będę w tym sama, ale potem okazało się, że mnóstwo moich przyjaciół nie dostało się do szkół, w których świetnie by funkcjonowali. To głupie, powinno się chcieć człowieka a nie punkty. Kogoś kto coś zrobi, a nie kogoś, kto całe życie będzie starał się być we wszystkim najlepszy. Jesteśmy pokoleniem, które uczy się do matury a nie do życia. Kiedy skończymy szkołę zderzymy się z brakiem systemu. Nie będziemy musieli starać się o żadne punkty. Myślę, że przyzwyczajani do nich przez całe życie nie przejdzie to nam tak łatwo. Każdy wolontariat czy nauka będzie czymś co będziemy robić dla własnego rozwoju. Zobaczymy, czy będzie to wystarczająca motywacja do czegokolwiek.

Rozmawiałam z przedstawicielami starszego pokolenia o tym, jak kiedyś wyglądała ewidencja do szkół ponadgimnazjalnych. Oczywiście liczyło się świadectwo, ale każda szkoła miała własne egzaminy i własne kryteria, według których wybierała swoich przyszłych uczniów. Wydaje mi się, że bardziej liczył się wtedy charakter i inteligencja niż wynik.

Wracając do teraźniejszości – najbardziej przygnębiającym momentem w całej rekrutacji było przeczytanie na stronie rekrutacyjnej krótkiego tekstu w stylu „użytkownik nie zakwalifikował się do żadnej z poniższych placówek”. Nie przez to co miał przekazać, ale przez to, że uświadomił mi jak działa system. Nie jesteśmy ludźmi, ale użytkownikami. Nigdzie nie ma rozmów rekrutacyjnych i tak naprawdę nie liczy się to, że mamy zainteresowania poza szkołą. To mnie przeraziło, bo w takim razie system kreuje nas na roboty. Jeśli wszyscy mamy być oceniani przez pryzmat tego ile pracy wkładamy w rzeczy, które nas nie interesują to ja nie chcę żyć w takim świecie.

Poprzedni artykułJak przełamać bariery w kontaktach?
Następny artykułEmilia Żurek Jak najdalej od narzekania
Kim jestem i co robię: Mam 16 lat, jestem uczennicą. Jak większość ludzi w moim wieku nie wiem jeszcze co dalej. Chciałabym jednak coś zmienić, wpłynąć jakoś na to jak żyjemy. Dlaczego tu jestem? Do współpracy z portalem zaprosiła mnie Ania, na początku nie byłam pewna o co chodzi, ale teraz cieszę się, bo daje mi on okazję do pomocy, do stworzenia pewnego rodzaju porozumienia pomiędzy nami a dorosłymi. Problemy, które będę poruszać to te same problemy, z którymi spotykamy się na co dzień będąc młodzieżą. Z czego jestem dumna w moim życiu: Z tego, jaka silna więź łączy mnie z moimi przyjaciółmi. Moje słabości: Nie potrafię skupić się na nauce. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: „Przyjaciele” albo „Seks w wielkim mieście”, czasami wystarczy tylko uśmiech. Największa zmiana w moim życiu: Obejrzenie wykładu Rona Gutmana „The hidden power of smiling”, dzięki któremu czerpię mnóstwo radości z życia. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here