Akceptacja jest rodzajem zgody. Zgody na siebie, takim jakim się jest. Zgody na pewne zachowania, przyzwoleniem na obrane już poglądy, powiedzeniem „tak” własnemu i znanemu sposobowi bycia, myślenia czy emocjom. To rodzaj szacunku wobec własnej osoby i uczciwe tolerowanie siebie, z paletą zalet i w gąszczu wad. To ciągłe wzrastanie do rozwoju i stałe poznawanie siebie. Samoświadomość w odkrywaniu swoich mocnych, ale i słabszych stron.
Akceptacja jest procesem do wzrastania i rozwoju lepszego ego. Polega na obserwacji i wyciąganiu wniosków, czyli uczeniu się na błędach. Dzięki temu możemy pracować nad jakością naszych żyć i budować własną definicję szczęścia.
Tak się prezentuje idealnie opisana akceptacja. Jednak praktyka i codzienność mogą wyglądać zgoła inaczej. Niekiedy łatwiej jest akceptować innych niż siebie, a sobie stawiać wymagania nie do pokonania. Inaczej bywa, gdy zabraknie takiej autorefleksji, gdy stawiane sobie oczekiwania są nierealne, za duże albo niekorzystne, wyniszczające i bezwzględne dla siebie bądź innych.
Może być i tak, że przy pełnej akceptacji, z gamą wad i szczyptą zalet (w tej kolejności), nie będziemy mieli żadnych wymagań w stosunku do siebie i tym samym żadnej chęci do zmiany. Tylko czy taka akceptacja jest korzystna? Jeśli komuś jest ze sobą dobrze, innym obok też, to czemu nie. Jeżeli zaś samemu bohaterowi to przeszkadza, drugim tym bardziej, to warto dokonać rewizji siebie i dojrzeć do zmiany.
Akceptować siebie i żywić podobny stosunek do innych to niebywale trudna praca, ale i piękna sztuka. To szkoła pewnej pokory i dobra lekcja tolerancji. To nie warsztat bezczelności, ignorancji i przemądrzania się, ale mądrości życiowej, zdrowej pewności siebie oraz zrozumienia siebie i innych.
Zatem jak może brzmieć optymistyczna dyrektywa akceptacji siebie?– za dobre (zalety, sukcesy, mocne strony) siebie wynagradzaj, z bilansu ujemnego (porażek, konfliktów, upadku) wyciągaj wnioski.
– uwagę kieruj na to co umiesz, potrafisz i masz, a nie na to czemu nie podołasz, nie sprostasz i nie kupisz czy posiądziesz.
– wyłapuj negatywne myśli, oceń ich przydatność i skuteczność (kiedy i w jakich sytuacjach) i aplikuj zdrowe dawki optymizmu.
– uświadom sobie co naprawdę cenisz w życiu, kto i co się liczy, jakie wartości wyznajesz i ich się trzymaj, gdyż stanowią o Tobie i Twoim sensie życia i staną się podporą gdy coś pójdzie nie tak.
– otaczaj się ludźmi podobnymi do Ciebie, a toksycznym powiedz stop.
– o odczuciach i emocjach swoich i innych wyrażaj się jasno i z respektem.
– zawsze szanuj siebie i szanuj innych.
W pogoni zawsze za czymś, czasem można zgubić siebie. Krótka instrukcja może pomóc w akceptacji i uświadomieniu sobie siebie samego. Zaakceptuj siebie albo zmień – wybór należy do Ciebie. I może na koniec warto jeszcze wspomnieć japońskie przysłowie: „Wymagaj od siebie tak jak od bliźnich. Pobłażaj bliźnim tak jak sobie”.

Poprzedni artykułŻycie z lotu ptaka – część 3
Następny artykułPodróże na własną rękę z dziećmi
Kim jestem i co robię: Ukończyłam studia magisterskie z psychologii i studia podyplomowe z Zarządzania Zasobami Ludzkimi na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracowałam m.in.: w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Zakładzie Psychologii, w firmie szkoleniowej Team Training Poland oraz pisałam artykuły z psychologii m.in.: na portal Zwierciadło.pl. Dziś piszę i pracuję w kręgu Psychologii Pozytywnej, dalej szerząc idee nurtu. Zapraszam również na mój blog kasicablog.pl Dlaczego tu jestem? Dlatego, że wierzę w idee portalu, bo zmiany w życiu są nieodłącznym elementem naszej egzystencji. Jako psycholog chcę pisać o zmianach, na które my sami mamy wpływ, o zjawiskach, teoriach i hasłach, które tym zmianom mogą pomóc w pogoni za szczęściem. Psychologia pozytywna stanowić będzie bazę, ale „starej” psychologii na pewno nie zabraknie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Z wiedzy, jaką posiadam, i z pokory, z jaką ją stosuję. Moje słabości: Walczę z perfekcjonizmem i coraz lepiej mi idzie. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Banalny, ale mi pomaga: muzyka i zdjęcia z naszych podróży i miejsc w których miałam okazję być albo czytanie, które przenosi w inną czasoprzestrzeń. Największa zmiana w moim życiu: Największa zmiana w moim życiu ma nadejść w 2015 roku. Dziś nie powiem nic więcej, ale czekam na nią z ciekawością dziecka. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here