Po artykule dotyczącym samodzielnej organizacji wyjazdów pojawiło się kilka głosów, że jasne, można, ale tylko wtedy, gdy wyjeżdża się bez dzieci. Utarło się, że rodzinne wakacje to te w dobrym hotelu, z all inclusive, najlepiej przy samej plaży – liczy się wygoda. Pytanie tylko czyja? Dzieci czy może jednak rodziców?

Pracuję w branży turystycznej od wielu lat, przeprowadziłam setki rozmów z klientami i mnóstwo rozmów ze znajomymi, którzy podróżują na własną rękę. Nie chcę niczego nikomu narzucać. Każdy podróżuje jak lubi, ale warto pamiętać, że możliwości są różne i posiadanie dziecka nie oznacza końca przygód, wyzwań i aktywnego spędzania czasu. Podróż z małym turystą bez wątpienia wymaga więcej planowania i starań ze strony dorosłych, ale myślę, że warto.

W Internecie pojawia się coraz więcej blogów osób, które nie boją się wyruszyć w długą podróż z maluchami. Najbardziej znana jest Rodzina bez Granic – wspólne podróże rozpoczęli w 2010 roku, gdy w ciągu kilku miesięcy przejechali samochodem ponad 20 000km wokół Morza Czarnego z niespełna roczną Hanią. Na przełomie 2011 i 2012 roku, już we czwórkę z malutką Milą, zwiedzali Amerykę Centralną, potem Bałkany, a w tym roku wyruszyli do Nowej Zelandii i na Wyspy Pacyfiku. Uczestniczyłam kiedyś w pokazie slajdów z jednej ich podróży i byłam pod wrażeniem. Dziewczynki, mimo że małe, doskonale pamiętały wszystko, co widziały na zdjęciach (zwierzęta, rośliny, ludzi).

Z przyjemnością czytam relacje i obserwuję, jak rozwinięte, otwarte i odważne są kilkulatki, które odwiedziły ponad 20 krajów. Nie sypiają w resortach z aquaparkami, tylko w samochodzie albo namiocie z rodzicami. Zamiast bawić się w hotelowym mini-klubie, poznają osoby o różnych kolorach skóry, bawią się z dziećmi wychowanymi w innych kulturach, potrafią się dzielić i bez żalu rozdawać swoje lalki. Dziewczynki są dwujęzyczne, a oprócz tego rozumieją dwa kolejne języki, nie mając jeszcze 5 lat.

Od ponad pół roku śledzę też podróż Magdy i Michała, którzy są w Ameryce Środkowej z Ignacym, który niedawno skończył rok. Także przemieszczają się samochodem, a tempo podróży w pełni dostosowują do potrzeb synka. Rozmawiałam ostatnio na ten temat ze znajomymi, którzy powiedzieli „przecież oni męczą dziecko!”. Ignacy jest radosnym, uśmiechniętym chłopczykiem, który ma wielkie szczęście – pomijając świeże powietrze i piękne miejsca, spędza 24 godziny na dobę z kochającymi go rodzicami. Co ważne, z rodzicami, którzy są szczęśliwymi, spełnionymi ludźmi, realizującymi swoje pasje i cieszącymi się każdą chwilą. Kąpią się razem w morzu, budują zamki z piasku, śpiewają, grają na gitarze, czytają książeczki, poznają wielu ludzi. Być może za kilka lat dzieci nie będą pamiętały wielu szczegółów tych wyjazdów, ale ja wierzę, że zostawią one w nich pozytywny ślad.

fot. Agnieszka Kuczyńska

Poprzedni artykułRelacje młodzieży z rówieśnikami w szkole
Następny artykułJak wrócić po urlopie do pracy i nie stracić energii, którą zyskaliśmy?
Kim jestem i co robię: Miłośniczką Portugalii, która nie umie usiedzieć w miejscu. Pracuję na etacie, a każdą wolną chwilę wykorzystuję na podróże, prowadzenie bloga cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com  z relacjami z wyjazdów i zachęcanie ludzi do poznawania Europy. Marzę, planuję, realizuję. Dlaczego tu jestem? Bo wierzę, że życie jest podróżą a sama droga jest ważniejsza niż cel. Uważam, że stale musimy się rozwijać. Chcę pisać o pięknych miejscach, ale też ludziach spotkanych w podróży, smakach świata i o tym, że nasze życie zależy od podejmowanych przez nas każdego dnia małych decyzji. Z czego jestem dumna w moim życiu? Z kilku pięknych marzeń chorych dzieci, które udało mi się spełnić, ponieważ przebywając z nimi zrozumiałam, co jest naprawdę ważne. A także z tego, że mam odwagę mówić na głos, czego od życia chcę a czego nie. Moje słabości: słomiany zapał w wielu kwestiach i ciągle kiepska organizacja czasu. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: dobry film, długie spacery i szukanie tanich biletów lotniczych  Największa zmiana w moim życiu: Ciągle coś zmieniam i modyfikuję, szukając własnej drogi. Nie umiem wskazać tej największej. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here