6

Jak brzmi jedno z najczęściej spotykanych na rekrutacji pytań, na które kandydaci nadal nie potrafią odpowiadać – i to nie dlatego, że im nie zależy czy nie przykładają się do rozmowy, a wręcz przeciwnie: chcą bardzo dobrze wypaść, odpowiedzieć na nie szczerze i jak najwięcej?

To pytanie brzmi: Opowiedz mi krótko o sobie.

Ponieważ jesteśmy w sytuacji rekrutacji, to pod tym stwierdzeniem kryje się ciekawość wobec kandydata, pytanie o to, kim jest, dlaczego warto na niego zwrócić uwagę, a także pytanie o wskazówki – jak dalej poprowadzić z nim rozmowę.

Co zazwyczaj robią kandydaci?
Przejaskrawiając w jedną stronę: opowiadają chronologicznie, zaczynając od podstawówki, jak toczyła się ich zawodowa ścieżka, podkreślając, jak byli zapracowani, jak dużo się uczyli i jak bardzo w związku z tym zasługują na nową pracę. Często też zatrzymują się dłużej przy kłopotliwych dla nich tematach, od razu tłumacząc, dlaczego tak często zmieniali pracę, nie awansowali czy dlaczego tak długo trwało, zanim skończyli kolejny zawodowy kurs.

Czego dla odmiany szukają rekruterzy?
Znowu przejaskrawiając, tym razem w drugą stronę: oszczędności, jakie poczynił kandydat zarządzając działem; innowacji, jakie wprowadził usprawniając procesy; liczby klientów, których przyciągnął; osób, które z sukcesem zrekrutował; rotacji, którą obniżył; projektów zakończonych przed czasem… Czyli osiągnięć, zysków czy oszczędności, które może dla firmy wygenerować i atutów, które wyróżnią go spośród innych.

Dlaczego kandydaci nie radzą sobie z tym pytaniem?

Odpowiedzi jest zapewne wiele. Ale ta najważniejsza brzmi: ponieważ nie przyjrzeli się wystarczająco uważnie swoim dotychczasowym doświadczeniom i nie zastanowili się, z czym konkretnie idą do potencjalnego pracodawcy.

A przecież jesteśmy marką – podobnie jak inne marki, które spotykamy na rynku. Nie wystarczy, że mamy odpowiednie kompetencje, cechy, atuty. Równie ważne jest, by prezentować je w odpowiedni sposób – dopasowując do odbiorcy. Zupełnie tak samo, jak robią to inne marki na rynku.

Dlatego w mojej pracy coachingowej zachęcam kandydatów do zmiany perspektywy i spojrzenia na siebie nie przez pryzmat chronologii i wysiłku, który włożyli w wiele lat dotychczasowej pracy. Namawiam ich, żeby w swoich dotychczasowych doświadczeniach dostrzegli sukcesy, korzyści, które dzięki nim osiągnął biznes, aby zauważyli, jakie mają kompetencje i atuty, jakim pracownikiem są dzisiaj. A są zbiorem wszystkich swoich dotychczasowych doświadczeń – zawodowych i pozazawodowych, pozytywnych i tych, z których wyciągnęli wielkie lekcje. Dziś niosą ze sobą bardzo konkretną wartość i właśnie o tej wartości warto opowiadać, siedząc przed rekruterem, dyrektorem działu czy wymarzonym reżyserem. O tym, „kim jestem dzisiaj i jaką wartość wniosę do twojego biznesu, przedsięwzięcia czy projektu”.

Jednak, żeby swobodnie opowiadać o sobie, swoich atutach i osiągnięciach, trzeba najpierw spotkać się z tymi wszystkimi doświadczeniami. Obejrzeć i poukładać je na nowo, nie według chronologii czy emocji, ale według znaczenia jakie mają dla ciebie i dla biznesu, do którego planujesz wejść jako wartościowy pracownik.

Dla zobrazowania podam przykład: ponoć w Hollywood stosowano kiedyś „test windy”. Jeśli młody reżyser chciał nakręcić film, musiał być gotowy na to, żeby przekonać do swojego pomysłu producenta. Producenci to ludzie bardzo zapracowani, przychodzi do nich mnóstwo młodych osób z pomysłami. Warto ich wysłuchać, bo wśród nich mogą być perły, ale skąd brać na to czas…? Producent stosował więc następujący sposób: wsiadał z młodym reżyserem do windy na parterze i mówił: „masz 60 sekund, zanim winda dojedzie na 30. piętro. Jeśli przez ten czas zainteresujesz mnie sobą i swoim pomysłem – moja asystentka umówi cię na spotkanie. Jeśli nie – nie będę miał dla ciebie więcej czasu”.

Jak myślicie, jaka strategia przynosiła sukces reżyserom? Tak – podanie trzech argumentów, które rozbudzały ciekawość producenta i sprawiały, że to on chciał wysłuchać całej opowieści, już układając sobie w głowie kolejne pytania.

Co by się stało, gdyby zastosować podobną strategię podczas rozmowy rekrutacyjnej? Podać takie fakty o sobie, żeby osoba rekrutująca nie miała wątpliwości, że chce dowiedzieć się więcej o nas, naszych doświadczeniach i planach?

Jeśli wkrótce czeka Cię ważna rozmowa, podczas której warto dobrze się zaprezentować – zrób test windy z życzliwą Ci osobą. Zapytaj ją potem, co zapamiętała z Twojej opowieści o sobie. Czy to było to, co chciałeś o sobie powiedzieć? Jak brzmiała „Twoja marka”?

Powodzenia w odkrywaniu siebie!    

4
Poprzedni artykuł12 marca 2016: Spotkanie Ladies' Mastermind Poznań
Następny artykułPrzywileje kontra szacunek
Kim jestem i co robię: Coach ICC, coach kariery, doradca zawodowy, konsultant w obszarze Zarządzania Zasobami Ludzkimi. Rekruter. Prowadzę warsztaty, szkolenia i zajęcia ze studentami. To co robię zawodowo już od ponad 13 lat łączy się z dawaniem przestrzeni ludziom na poznawanie samych siebie, rozwój i poszukiwanie swoich ścieżek. Jestem wówczas słuchaczem, przewodnikiem, zadaję pytania, podaję narzędzia, dzielę się wiedzą. Mocno wierzę, że wszystko czego potrzebujemy jest w nas samych. Dlaczego tu jestem? Jedno miejsce, jedna idea, wielu wspaniałych ludzi – od dawna szukałam płaszczyzny do wymiany myśli w ważnych sprawach. Podoba mi się koncepcja, aby zmiany, które dzieją się w naszym życiu wpisać w kontekst, zacząć sprawniej się w nich poruszać, zobaczyć je z innej niż swoja perspektywy. Piszę o pracy, bo im więcej rozmawiam i spotykam się z ludźmi, tym bardziej widzę, ile narosło mitów wokół poszukiwania pracy. Ile lęków i nieprzemyślanych działań. Osobiście uważam, że kluczem do sukcesu na rynku pracy jest po pierwsze znalezienie drogi do siebie, a po drugie umiejętne poruszanie się w dzisiejszym świecie, którego integralną częścią jest rynek pracy. Z czego jestem dumna w moim życiu: Moja największa duma to moja rodzina. Mąż i synowie – ciekawi życia, otwarci na nowe. Moje słabości: Mam wrażenie, że doba jest rozciągliwa, staram się czasami upakować w nią rzeczy, które nawet dopchnięte kolanem, nie mieszczą się… Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Kawa. Lubię wtedy własne towarzystwo. Miejsce w ulubionej kawiarni. I chwile kiedy myśli mogą swobodnie płynąć. Kiedy zły nastrój dopada mnie w pracowitym czasie – daję sobie chwilę na zrozumienie go. Skąd i po co przychodzi. Gorzej gdy dopada mnie złość – wtedy trudniej mi o tę chwilę spokoju. A często ona załatwia tak wiele… Największa zmiana w moim życiu: W moim życiu największe zmiany przynoszą zmiany zamieszkania. Warszawa. Londyn. A od niedawna Gdynia. To zupełnie jak nowe życie. Kolejna podróż, w którą wyruszyłam budując wiele od nowa. Miejscowość: Gdynia

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here