Wspólnie z fundacją „Jestem w drodze” zastanawiamy się nad zmianami towarzyszącymi kobietom w ciąży. W drugim odcinku cyklu pytamy, jak poradzić sobie w trudnych i stresujących sytuacjach oraz jak prosić o pomoc tak, by ją otrzymać? Na pytania odpowiada Anna Wnuk – psycholog, psychoterapeutka i ekspertka portalu „Jestem w drodze”. 

Kobieta z brzuszkiem wchodzi do autobusu. Co jest najczęstszym powodem zdenerwowania kobiety w ciąży w takiej sytuacji?

Kobiety w ciąży, niezależnie od wieku czy miasta w którym mieszkają, często irytują się, gdy otoczenie spontanicznie nie respektuje ich przywilejów, kiedy „muszą” czekać na to, żeby ktoś im ustąpił. I często się tego nie mogą doczekać.

Z psychologicznego punktu widzenia, bezpośrednim powodem naszych emocji, nie jest samo zachowanie innych, ale to, co o nim myślimy. Denerwując się na to, że ktoś nam nie ustąpił, jednocześnie domyślamy się jego złych intencji, czy ogólnej znieczulicy na potrzeby innych. Ta  interpretacja może być jednak błędna, a często nie poddajemy jej weryfikacji i ślepo w wierzymy w nasze domysły.

Jak tego unikać? Czy rada mojej przyjaciółki – Jak nie chcesz się denerwować przez całą ciążę, to przeprowadź się na bezludną wyspę –  jest dobra? Czy faktycznie kobieta na bezludnej wyspie mogłaby zachować spokój?

Oczywiście możemy wybierać miejsca, gdzie tłum jest mniejszy, ale bezludna wyspa to przesada. Relacje z ludźmi są dla nas ważne. Potrzebujemy innych, aby dobrze się czuć, choć różnimy się natężeniem tej potrzeby. Chcielibyśmy, aby kontakty z innymi były tylko pozytywne, bo dzięki nim mamy poczucie zrozumienia i wsparcia. Warto jednak pamiętać, że funkcjonujemy w społeczeństwie złożonym z wielu odrębnych jednostek. Każda ma swoje indywidualne potrzeby i cele, nie zawsze komplementarne z naszymi. Niekoniecznie mniej ważne od naszych. Równorzędne.  Gdy uznamy, że ci wszyscy ludzie, którzy nam nie ustępują,  mają prawo jechać w tym samym kierunku i zajmować te miejsca w metrze czy autobusie, a na dodatek zajmować się swoimi sprawami, to unikniemy zbędnego stresu. Wszystko zaczyna się od szacunku do siebie i do drugiego człowieka.

Czym w takim razie są przywileje, które tradycyjnie przypisuje się ludziom starszym lub kobietom w ciąży?

Te przywileje to niepisana umowa, że pewne osoby, z racji swojej szczególnej sytuacji, potrzebują więcej empatii i pewnego rodzaju opieki ze strony innych. Takie przywileje zwiększają prawdopodobieństwo, że ze strony obcych ludzi spotka nas coś dobrego, ale w żadnym razie tego nie gwarantują i nie nakładają takiego obowiązku. Ich realizacja zależy od podejścia innych osób, ich dobrej woli, czy kondycji.

Jak w takim razie może zachować się kobieta w ciąży w autobusie, gdzie nikt nie kwapi się aby jej ustąpić?

Wystarczy poprosić, lecz pamiętając przede wszystkim o szacunku, a nie o przywilejach. Wtedy prośba będzie faktycznie szczera i otwarta. Nie będzie roszczeniem.  A to ma znaczenie – ludzie na ogół nie zechcą spełnić naszych agresywnie wyrażonych i nieuzasadnionych roszczeń, za to chętniej przychylą się do naszej prośby, nawet kosztem swoich potrzeb. Prośba o pomoc jest wyrazem aktywności  i zaradności. Pozwala nam też wskazać granicę tej pomocy i jej charakter.

Nasze dzieci uczymy samodzielności w różnych sytuacjach, często stosujemy to też do siebie. Jak rozpoznać, czy powinnyśmy prosić o pomoc?

Myślę, że każdy z nas powinien sam wyznaczyć sobie swój złoty środek między zupełnym uzależnieniem od pomocy innych, (a nawet ich wykorzystywaniem) a stuprocentową samowystarczalnością. Dążenie do obu skrajności niesie ze sobą wiele negatywnych konsekwencji. Trudno wyznaczyć ogólną zasadę, kiedy powinno się prosić o pomoc. Mamy prawo prosić o pomoc wtedy, kiedy uznamy, że jej potrzebujemy i kiedy jednocześnie pamiętamy, że inni mają prawo nam odmówić. Nie ma żadnych określonych warunków, które potwierdzą, czy nasza potrzeba jest wystarczająco ważna lub nie, na przykład  widoczność ciąży czy samopoczucie na granicy omdlenia. Lepiej też zbyt długo nie zwlekać z proszeniem o pomoc, aż np. poczujemy się „wystarczająco źle”, bo możemy doprowadzić do takiego momentu, kiedy trudno będzie nam zaakceptować odmowę.

Od jakich czynników to zależy, że jednym kobietom proszenie o pomoc przychodzi tak prosto, a inne nie decydują się na drobną prośbę o pomoc?

To, jak podchodzimy do kwestii proszenia o pomoc zależy od dwóch czynników – od naszego zestawu przekonań na ten temat oraz doświadczeń z tym związanych.

Są takie osoby, które uważają np. że nigdy nie powinno się o pomoc prosić, bo to świadczy o nieradzeniu sobie. Część osób kieruje się przekonaniami, że nie mogą zniżyć się do prośby, dlatego zamiast tego formułują żądanie albo czekają w nieskończoność aż ktoś się domyśli i sam zaproponuje pomoc. Z tymi i podobnymi przekonaniami zwykle nie mamy szans na pozytywne doświadczenia związane z zainicjowanym przez nas poproszeniem o pomoc, dlatego tym bardziej obawiamy się wyobrażonych negatywnych konsekwencji naszej prośby – samej odmowy, poniżenia czy konieczności zbytniego dostosowania się do drugiej osoby.

Kobiety, które nie mają problemów z proszeniem o pomoc, potrafią zaakceptować odmowę oraz wiedzą, że prośba o pomoc jest wyrazem zaradności, a ludzie na ogół pozytywnie na nią reagują. Ciąża stwarza wiele okazji, aby się o tym przekonać.


Anna Wnuk

Psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny
Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, treningi relaksacji i asertywności
Ekspert akcji „Jestem w drodze” www.jestemwdrodze.pl

Popieram akcję „Jestem w drodze” ze względu na to, że jest skierowana bezpośrednio do kobiet w ciąży, a dopiero pośrednio do ich otoczenia. Inicjatywa ta pokazuje, że jeśli oczekujemy zmian w zachowaniu ludzi w przestrzeni publicznej, najlepiej zacząć je od siebie. Zachęca ciężarne do bardziej aktywnego zachowania w zwyczajnych sytuacjach dnia codziennego zamiast oczekiwania, że ich potrzeby zostaną zauważone. Chciałabym, aby powiódł się zamysł rozszerzenia takiej idei również wśród innych grup społecznych (np. seniorów, osób z małymi dziećmi).

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here