Doczekaliśmy się czasów, w których co druga osoba jest coachem albo nim być zamierza, i prawie wszystko wokół nas jest coachingiem. Oczywiście trochę przesadzam, ale fakty są takie, że coraz więcej obszarów nazywanych jest coachingiem, w sposób – moim skromnym zdaniem – całkowicie nieuzasadniony. A oto garść przykładów: doradca zawodowy to „coach kariery”, doradca inwestycyjny to „coach”, trener uwodzenia (o zgrozo!) – też „coach”. Pojawił się także budzący ostatnio chyba największy społeczny sprzeciw rodzaj „coachów”, którzy tak naprawdę są tzw. mówcami motywacyjnymi. To tacy prelegenci, którzy sami odnieśli sukces, albo też wiedzą co należy zrobić, aby go odnieść – czasami nawet te dwa warunki spełnia jedna osoba.

Skoro wystąpienie przed grupą osób i poinformowanie ich w czasie kilkudziesięciu minut, że „stać ich na wszystko”, że „mogą osiągnąć sukces, jeśli tylko będą wystarczająco ciężko pracować” itp. nie jest „robieniem coachingu”, to co zatem nim jest?

Zajrzyjmy w takim razie na przykładową sesję coachingu indywidualnego w jednej warszawskich firm. Poproszę o ciszę, żebyśmy nie przeszkadzali. Sesja jest w toku… 

Co widzimy? W jednym pomieszczeniu, w salce na uboczu, siedzą i rozmawiają klient z coachem. Wiemy, że klient ma już sporo doświadczeń na swoim stanowisku i dużą wiedzę, ale na co dzień, z niezrozumiałych dla siebie powodów, nie korzysta z niej w pełni, a chce zacząć to robić. To, co słyszymy, przypomina zupełnie naturalną rozmowę, tyle że zauważalna jest w niej zdecydowanie większa aktywność samego klienta. Coach jest jakby bardziej wycofany i mniej go widać, bardziej pyta, niż mówi. Po dłuższej chwili możemy wyciągnąć pierwsze wnioski z tych obserwacji. Coach nie doradza, nie mówi, co jest bardziej odpowiednie, nie wartościuje i nie wyraża własnego zdania. Co dziwne w dzisiejszych czasach, nie ocenia i nie krytykuje.  Zamiast tego tylko pyta i pyta… Możemy powiedzieć, że jest bardzo ciekawski, ale to tylko pozory, ponieważ coach nie pyta po to, żeby zaspokoić własną ciekawość. Pyta, żeby klient mógł spojrzeć na siebie z innej perspektywy i dostrzec zupełnie inne niż do tej pory rzeczy.

Każdy z nas ma bogate życie wewnętrzne: dużo myślimy, przeżywamy emocje i toczymy myślowe spory, odczuwamy wątpliwości. Otóż coaching jest jakby przeniesieniem tego wewnętrznego życia na krótką chwilę na zewnątrz, do relacji między coachem a klientem. Coach zadaje pytania, których klient sam sobie najprawdopodobniej nigdy nie zadał i nie zada, ponieważ – jak każdy z nas – posługuje się pewnymi schematami myślowymi. Doświadczony coach wie, o co zapytać, żeby osiągnąć zamierzony efekt.

Ale skąd wiadomo, jaki efekt chce osiągnąć sam klient? Otóż na początku każdego procesu coachingu dość precyzyjnie sam definiuje miejsce, w którym aktualnie się znajduje i to, do którego chce dotrzeć pod koniec całego procesu – w ten właśnie sposób wyznacza oczekiwany cel.

Kiedy cel zostanie już ustalony, coach i klient spotykają się kilka razy (średnio 5 do 8 spotkań), aby omówić postępy i wątpliwości, odkryć i nazwać to wszystko, co powoduje, że klient ma siłę zmieniać siebie i otaczający świat, ale także zidentyfikować możliwe przeszkody i sposoby ich obejścia. Cały ciężar zmiany spoczywa na samym kliencie – to jego motywacja, jego decyzje i jego wysiłek. Coach tylko wspiera cały proces, lecz jeżeli wie jak to robić, efekty są zaskakujące.

Po zakończeniu każdej sesji (około 90-minutowego spotkania) coach przygotowuje specjalne zadanie dla swojego klienta. Dzięki ich wykonaniu pojawia się możliwość kontynuacji procesu realizacji celów oraz – co niezwykle ważne – zmiany nawyków, co jak wiadomo wymaga czasu.

Co możemy zmienić podczas coachingu? W firmach pracuje się najczęściej nad różnie rozumianym zwiększaniem własnej efektywności pracowników, czy to przez lepszą organizację obowiązków, czy też poukładanie priorytetów w głowie. Dodatkowo, możliwa jest praca w obszarze relacji interpersonalnych, własnych emocji, pomoc w ustaleniu kierunku w życiu i w wielu, wielu innych kwestiach. 

Praca coacha jest trudna i wymagająca. Każdy potrafi zadawać pytania, ale niewiele osób posiada taką umiejętność towarzyszenia innym w zmianie, która wspiera osiąganie zamierzonych efektów, pozwalając każdemu klientowi odkryć własną prawdę w życiu. 

Rafał Nykiel 
Coach ICC, Trener ICC

Poprzedni artykułSztuka wyboru, czyli o uważnym podejmowaniu decyzji
Następny artykułODCZAROWAĆ COACHING: Coaching jako mądry przewodnik po życiu
Kim jestem i co robię: Jestem coachem i trenerem (International Coaching Community) w obszarze własnego życia, twórcą. Jeszcze nie w pełni świadomym, ale ciągle nad tym pracującym. Jako coach i trener, tworzę możliwie przyjazne warunki do wprowadzania zmian dla moich klientów i uczestników szkoleń. Na co dzień spełniam się jako mąż i ojciec. Dlaczego tu jestem?  Mam ambiwalentny stosunek do zmian, jednocześnie ich pragnąc i w jakimś stopniu unikając. To fascynujący proces, w którym każdy z nas jest permanentnie zanurzony. Dlatego jestem w tym miejscu. To jeszcze jeden sposób na oswajanie tego co nieuniknione, czyli zmiany. Ponieważ na co dzień, zawodowo stykam się z różnego rodzaju transformacjami, to miejsce jest doskonałe do podzielenia się własnymi obserwacjami. Z czego jestem dumny w moim życiu: Dumny jestem z tego, ile zmian wprowadziłem w swoim życiu, mimo początkowych obaw, ale też, z ilu z nich zrezygnowałem, mimo ich pierwotnej atrakcyjności. Moje słabości: Największą słabością jest chyba czasowa skłonność do dryfowania przez życie, ale z drugiej strony jakże przyjemną. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Koncentracja na tu i teraz. Nie odkryłem jak na razie nic skuteczniejszego. Największa zmiana w moim życiu: Są dwie największe zmiany w moim życiu, które nastąpiły w 2006 i 2008 roku, jedna ma na imię Maria, a druga Rozalia. Uczą mnie na co dzień bardzo wielu pożytecznych rzeczy. Miejscowość: Warszawa, Łódź tel: 502-43-83-94  www.rafalnykiel.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here