Ciągle martwisz się o to, że coś pójdzie nie tak? Czujesz się przeciążony codziennymi obowiązkami? Obawiasz się zmian, które następują? Spieszysz się, nawet jak nie ma ku temu żadnego powodu?

Jeżeli na większość tych pytań odpowiedziałeś „tak” to całkiem możliwe, że czujesz się nieustanie zestresowany. Być może obwiniasz stres za swoje samopoczucie i niepowodzenia. Albo wciąż poszukujesz tzw. „niestresującej pracy” lub skutecznej strategii na to, jak wyeliminować stres ze swojego życia, raz na zawsze. 

To prawda, na ogół nie lubimy stresu i kojarzymy go jednoznacznie negatywnie. Zwłaszcza, że towarzyszą mu takie objawy jak zmęczenie, spadek koncentracji,  większe napięcie mięśni, lęk… Dodatkowo słyszymy wokół, że „stres to samo zło”, „stres zabija”, „ze stresem należy walczyć”. 

Mam dla Ciebie dobrą i złą wiadomość. Zacznijmy od złej – nigdy nie wyeliminujesz stresu . Stres jest towarzyszem naszego życia i nie da się go uniknąć.
Dobra wiadomość jest taka –
pomimo wszystkich trudności, jakie się z nim wiążą, stres potrafi być naszym sprzymierzeńcem. 

Czas zmienić nastawienie i zaprzyjaźnić się ze stresem!

Na początek zapraszam Cię do poszerzenia swoich wyobrażeń i przekonań na temat stresu i jego złożoności. Zmiana perspektywy to pierwszy krok do tego, aby spojrzeć na siebie na nowo, poszerzać spektrum własnych reakcji w stresie i wyjść poza nawykowe działanie.  

Po pierwsze:  jak myślisz o stresie?

Nie oszukujmy się. Najczęściej myślimy o stresie jak o zjawisku, które szkodzi. Tradycyjne (i dezaktualizujące się) definicje stresu odnoszą się zazwyczaj do reakcji organizmu na stan przeciążenia, jakiego doznajemy w wyniku działania niekorzystnego stresora (przy czym stresorem może być wszystko, co się dzieje z nami i w naszym otoczeniu, co interpretujemy jako zagrażające). To sprawia, że demonizujemy stres. 

Najnowsze badania pokazują, że istnieje duży związek pomiędzy zapadaniem na ciężkie choroby, a przekonaniem, że stres jest zjawiskiem negatywnie odbijającym się na naszym zdrowi. W 2012 roku zostały opublikowane wyniki niezwykłego i trwającego 8 lat badania przeprowadzonego przez Abiolę Keller i jej zespół. Uczestnicy badania byli pytani przykładowo: „Czy w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy doświadczyłeś według własnej oceny dużego, średniego, czy też małego stresu?”, „Jak wielki wpływ w ciągu ostatnich dwunastu miesięcy miał na twoje zdrowie stres: spory, niewielki, prawie żaden?”. Badacze wiążąc przekonanie uczestników o stresie i jego skutku na stan zdrowia z informacjami o aktualnym stanie zdrowia i żywotności uczestników eksperymentu określili siłę wpływu przekonania o tym, że stres negatywnie oddziałuje na stan zdrowia.

Wyniki były szokujące! Interakcja między ilością stresu i oceną, że stres szkodzi zdrowiu, była tak znacząca, iż w grupie badanych, którzy stwierdzili, że doświadczyli dużo stresu i że stres znacząco pogarsza ich stan zdrowia, prawdopodobieństwo przedwczesnej śmierci było wyższe o 43%. U osób, które doświadczały dużo stresu, ale nie uważały, że stres im szkodzi, prawdopodobieństwo zgonu nie było zwiększone, wręcz przeciwnie – w tej grupie ryzyko śmierci było mniejsze, niż we wszystkich innych badanych grupach!

Po drugie: co się stanie, jak zmienisz nastawienie?

Nasze myślenie o stresie wymaga redefinicji. Za Kelly McGonigal* proponuję spojrzeć na stres, jak na  stan, który pojawia się, gdy coś na czym ci zależy jest zagrożone. Stres pojawia się, kiedy w twoim życiu dzieje się coś ważnego. Stresując się nie doświadczasz porażki, ale stanu mobilizacji. W tym rozumieniu, stres, w tym także reakcja ciała, to wspomaganie energetyczne, które ma nas przygotować do działania i pomóc się zaangażować. Szybszy oddech? To więcej tlenu dla mózgu. Szybsze bicia serca? To siła i źródło energia dla twojego organizmu. Ale uwaga:  twoje naczynia krwionośne rozszerzane pod wpływem adrenaliny wciąż pozostaną elastyczne i „zrelaksowane”, tylko wtedy, kiedy będziesz myśleć o reakcji stresowej, jak o czymś, co cię wspiera, a nie szkodzi. Działa to tak – kiedy zmieniasz swoje myślenie o stresie i jego szkodliwości, zmieniasz także reakcję swojego organizmu.

Po trzecie: wykorzystaj dobrodziejstwo oksytocyny!

Kiedy myślimy o fizjologicznej reakcji organizmu na stres zazwyczaj koncertujemy się na triadzie hormonów: 

  • adrenalinie – kojarzonej z reakcją „Uciekaj”, 
  • noradrenalinie – odpowiedzialnej za reakcję „Walcz” 
  • kortyzolu, który przez wyrzut tłuszczów i glukozy do krwioobiegu wiązany jest z paliwem dla mięśni, ułatwiającym reakcję „flyorfight”.  

Tymczasem w rekcji stresowej duża rolę odgrywa także oksytocyna. Zazwyczaj jest kojarzona z wywoływaniem porodu, karmieniem, miłością, przytulaniem, dobrostanem i odczuwaniem przyjemności. To tylko część funkcji związanych z tym neurohormonem. Oksytocyna wyostrza nasz instynkt społeczny, powoduje, że zacieśniamy nasze relacje z innymi. „Każe” nam pomagać innym, działać z empatią i w trosce o innych.  W relacji stresowej oksytocyna pełni niezwykle ważną rolę, nie mniej ważną, niż adrenalina zwiększająca liczbę uderzeń serca. Mianowicie to oksytocyna motywuje nas do szukania wsparcia i pomocy u innych.  Skłaniają nas do opowiedzenia innym, jak nam źle, jak się boimy, jak podle się czujemy. W trudnych sytuacjach mamy być otoczeni przez ludzi, którzy zaopiekują się nami. To niezwykły biologiczny mechanizm, dzięki któremu wspieramy się wzajemnie! Dodatkowo oksytocyna wpływa na regenerację komórek serca i wzmacnia je.  

To jak myślisz i jak działasz zmienia twoje doświadczanie stresu. Kiedy wybierasz punkt widzenia, że stresowa reakcja organizmu ci sprzyja, tworzysz cos na kształt biologicznej odwagi.  A kiedy w stresie łączysz się z innymi ludźmi – budujesz swoją odporność.
To wszystko niesie bardzo kojącą prawdę. Po pierwsze: możesz sobie zaufać, że poradzisz sobie z trudnościami losu. Po drugie: nie jesteś w tym sam! Ludzie, którzy są wokół ciebie wesprą cię w twoich zmaganiach. 

*polecam także fantastyczne wystąpienie Kelly McGonigalna TEDex „How to make stress your friend”

Poprzedni artykułPo prostu… odpuść mu
Następny artykułCel, prędkość, paliwo. Kto kieruje Twoim życiem?
SPOTKAJ SIĘ ZE MNĄ, JEŚLI: Jesteś w procesie zmian i potrzebujesz efektywnego wsparcia opartego na empatycznej relacji Chcesz zwiększyć efektywność pracy swojej lub zespołu Potrzebujesz wsparcia w znalezieniu rozwiązań w trudnej lub kryzysowej sytuacji Jesteś coachem i szukasz profesjonalnych narzędzi coachingowych Kim jestem i co robię: Jestem praktykiem biznesu z długoletnim doświadczeniem menedżera zarządzającego, dyplomowanym psychologiem, dyplomowanym coachem, posiadam także  akredytację coacha kryzysowego. Pomagam w podjęciu optymalnych decyzji zawodowych i dokonaniu istotnych zmian oraz w opracowaniu nowych skutecznych strategii w sytuacjach kryzysu. Jestem także autorką pakietów narzędzi coachingowych, wspierających pracę coacha.  Oferuję współpracę w zakresie procesów coachingowych. Moimi Klientami są menedżerowie liniowi i zarządzający, przedsiębiorcy, firmy rodzinne i właściciele strat-up’ów. Z Klientem biznesowym poszukującym nowych rozwiązań dla swojego biznesu pracuję m.in. w oparciu o Model Biznesowy YOU. Wspieram także Klientów w trudnych sytuacjach (np. wypalenie zawodowe, kryzysy sytuacyjne).  Dlaczego tu jestem: Jestem tu, ponieważ wierzę, że nic nie dzieje się przypadkiem, a jedyne co pewne to zmiana. Z czego jestem dumna w moim życiu: Najbardziej jestem dumna z moich dzieci oraz z tego, że pewnego razu udało mi się zatrzymać, aby zmierzyć się z „tęsknotą za pełnią”. Moje słabości: ciasto drożdżowe :)  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Zakładam buty i biegnę do lasu. Po godzinie biegania jestem bogatsza o endorfiny i  odzyskuję jasność myślenia. Największa zmiana w moim życiu: Najważniejszą zmianę w moim życiu zafundowały mi moje dzieci. Druga zmiana wiąże się ze odejściem z korporacji i rozwijaniem własnej firmy. Jedno i drugie wciąż uczy mnie odwagi, wdzięczności i pokory.  Miejscowość i numer kontaktowy: Trójmiasto, +48 535 265 675 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here