Poczucie bezpieczeństwa jest jednym z elementów, bez którego rozwijanie relacji jest jak budowanie domu na piasku. 

Na starcie należy zaznaczyć, że kwestia nie dotyczy jedynie materialnej sfery – choć ta też jest ważna. Poziomów na piramidzie Maslowa nie da się przeskoczyć. Jeśli istnieje problem z finansami, po jednej lub po obu stronach, to pojawia się napięcie, eliminujące poczucie podstawowego, pierwotnego bezpieczeństwa. 

Jednak sama stabilizacja finansowa nie wystarczy, by czuć się dobrze w związku. Ważne jest tu bowiem, by czuć się odpowiednio również w sferze emocjonalnej. Jest to podstawą prawdziwej bliskości, intymności i doświadczania spokoju. Bez tego nie możemy się otworzyć, a w konsekwencji – wypracować zdrowej relacji, opartej na byciu autentycznym. Bez świadomości bezpieczeństwa nie rozwinie się także zaufanie w kwestii wierności i lojalności. 

Mitem jest natomiast, że tylko kobieta ma się czuć spokojnie z mężczyzną, a on zaś tego nie potrzebuje. Dla jego kobiecej cechy, jaką jest wrażliwość, również konieczne jest zapewnienie bezpieczeństwa, tak, jak na przykład męski pierwiastek u kobiet odzywa się w postaci obdarowywania i ruchu w związku, przejmowania inicjatywy (oby nie za często ;)).

Pytanie brzmi zatem – jak zapewnić sobie nawzajem poczucie bezpieczeństwa w relacji?

Po pierwsze, i najważniejsze – zbudujmy je w sobie! Wewnętrzne uczucie spokoju i pewności, które dadzą nam przyzwolenie na bycie sobą. Również w sferach bardziej pragmatycznych – zawodowej, finansowej. Upewnijmy się, że nie zależymy od nikogo. Być może będzie potrzebna praca nad sobą – odkrycie i zmiana fałszywych źródeł poczucia bezpieczeństwa, które nasza podświadomość przetransportowała na zewnątrz. Przerzuciła na kogoś innego (partnera, rodzica, przyjaciela) lub na coś innego (czynniki zewnętrzne, kompulsywne zachowania, a nawet uzależnienia, obsesje itd.). 

Gdy sobie już to wszystko uświadomimy i zintegrujemy w sobie, to wzmocnimy zdrowe uczucie wewnętrznego spokoju. Ważne jest, by rozumieć, że zadaniem naszego partnera nie jest zapewnienie nam bezpieczeństwa, a jedynie podtrzymanie tego, które już w sobie mamy! Paradoksalnie dopiero wtedy poczujemy się dobrze w związku; będziemy także potrafili odejść, jeśli ta relacja będzie kolidowała z naszym poczuciem pewności i spokoju. Bez tego wewnętrznego kompasu często tkwimy w związkach przez lata, bo uzależniając swoje bezpieczeństwo od innych, robimy wszystko i wciąż liczymy, że oni nam TO dadzą! Wtedy także mamy do czynienia z uzależnieniem – tak zwanym współuzależnieniem. Skrajnym przypadkiem jest na przykład znajdowanie bezpieczeństwa w pijanym mężu albo otyłej żonie. A takie związki raczej nie należą do udanych…

Załóżmy, że dwoje ludzi, którzy wykreowali zdrowe poczucie bezpieczeństwa na swoich indywidualnych ścieżkach, wchodzi w relację. Jak wspólnie to dalej podtrzymywać? Najważniejszymi składnikami tego procesu jest szczerość, wyrozumiałość, odpowiedzialność i konsekwencja.

  1. Szczerość i wyrozumiałość. Kiedy jesteśmy prawdziwi, nic nie ukrywamy przed tą drugą osobą – ani faktów, ani uczuć, ani emocji – to tworzymy przestrzeń, w której nasz partner też może sobie na to pozwolić. A jeśli przy tym jesteśmy wyrozumiali, nie oceniamy tylko akceptujemy, to w przestrzeni tej rodzą się takie wartości jak zaufanie, spokój, przyjaźń, wsparcie, a to wszystko pomaga powoli na zapewnienie bezpieczeństwa. Ale znowu – jeżeli nie jesteśmy szczerzy i wyrozumiali w stosunku do siebie, to nie będziemy mieć wystarczających umiejętności, by współtworzyć taką przestrzeń!
  2. Odpowiedzialność. Jest to jedna z najważniejszych, jeśli nie najważniejsza, cecha dojrzałej emocjonalnie osoby. Kiedy jesteśmy odpowiedzialni za swoje czyny, reakcje, stany, i potrafimy zatroszczyć się w tym o siebie, to sprawiamy, że inni czują się bezpiecznie w naszym towarzystwie, gdyż nie obarczamy ich swoimi sprawami i problemami. Nie wciągamy ich na siłę w świat swojego ego. Dzięki temu dajemy im też możliwość i strefę na to, by oni także sami zajęli się sobą. Oczywiście często spotykamy się z nimi w połowie drogi i pomagamy sobie nawzajem, bo na tym też polega związek. Ale obie strony muszą się z tym czuć dobrze. 
  3. Konsekwencja. Gdy jesteśmy konsekwentni w byciu prawdziwymi, nie tylko w czasie, ale i w przestrzeni, to pogłębiamy poczucie zaufania. W przestrzeni, tzn. że jesteśmy sobą zarówno tylko we dwójkę, jak i przebywając w większym towarzystwie, ale przede wszystkim – gdy naszego partnera nie ma przy nas! Ta ostatnia sytuacja jest bardzo ważna. Jeśli człowiek jest w stanie zachowywać się cały czas tak, jakby jego partner był obok, to znaczy, że jest z nim autentyczny, ale też że honoruje jego istnienie, okazując szacunek. Tak się rodzi poczucie wierności i lojalności, zarówno w nim, jak i w relacji. I nawet jeśli do tej drugiej osoby nie dotrą informacje, co jej partner robił na imprezie, na której jej nie było (a raczej czego nie robił, np. nie plotkował na jej temat, nie zachowywał się, jakby był wolny albo jakby sam był kimś innym itd.), to samo to, że on wie, jak było, wzbudza w nim poczucie bezpieczeństwa w związku! Czuje się dzięki temu bardziej pewny siebie, wart tej drugiej osoby, a to jedynie może wnieść do relacji więcej i więcej tego, co dobre. 

Biorąc to wszystko pod uwagę można śmiało stwierdzić, że bez poczucia bezpieczeństwa nie ma szans, by między dwojgiem ludzi urodziło się trwałe uczucie, prawdziwa miłość. A tylko takiej – i aż takiej! – Wam wszystkim, i nam wszystkim, życzę!

Poprzedni artykułDepresja czy jeszcze żałoba?
Następny artykułCo wspólnego ma styl z ochroną środowiska?
Spotkaj się ze mną, jeśli: chciałbyś spróbować coachingu radości, terapii ruchem i tańcem spontanicznym. Kim jestem i co robię: jestem trenerką gimnastyki śmiechowej oraz ruchu i tańca intuicyjnego, piszę również powieści dla kobiet o tematyce transformacji życiowej i pokochania samej siebie, prowadzę bloga literacko-motywacyjnego www.mamainaczej.pl, jestem samodzielną mamą 9-letniej Igi, miłośniczką zdrowego odżywiania się, mindfulness i życia w zgodzie z naturą. Dlaczego tu jestem: by opowiedzieć swoją historię, by zainspirować do zmian, by pokazać na swoim przykładzie, że nigdy nie jest za późno ani za wcześnie na zmiany, że mamy prawo do bycia szczęśliwym każdego dnia, a nie za pięć lat, albo 10 lat temu… Z czego jestem dumna w moim życiu: z pokochania samej siebie i uświadomienia sobie schematów, które rządziły moim życiem, z moich książek, z poradzenia sobie z zaburzeniami lękowymi bez środków farmakologicznych, z tego, że moja córka mówi, że jest szczęśliwa, z tego że wciąż umiem zaczynać wszystko od nowa Moje słabości: bywam niecierpliwa, emocjonalna, za szybko jem. Mój sprawdzony sposób na zły humor: rozmowa ze sobą i zapytanie się, co się dzieje i co mogę w tym momencie dla siebie zrobić, wczesne pójście spać, zatańczenie do ulubionej piosenki, zjedzenie czegoś zdrowego. Największa zmiana w moim życiu: zrezygnowałam z małżeństwa po półtorej roku ślubu, z rodzinnego życia, kariery, własnej firmy i domu z ogrodem i wyjechałam za granicę, by zacząć od zera. W ciągu paru lat zupełnie zmieniłam swoje podejście do życia na pozytywne i skupione na kochaniu samej siebie, pilnowaniu swoich granic i byciu w TU I TERAZ. Miejscowość i numer kontaktowy: 0048665547693 nr polski, Rzeszów, Polska 00353830683381 nr irlandzki, Navan, Irlandia Adres mailowy: egyurkovich@gmail.com Strona internetowa: www.mamainaczej.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here