6

Chciałabym opowiedzieć o zmianie nie jako takiej, ale o tym co może z niej wykiełkować.

Myślę, że każdą zmianę wprowadzamy po to, aby żyło nam się efektywniej i po prostu lepiej.
Na tym można poprzestać, ale można też iść o krok dalej i potraktować osobistą zmianę jako nasionko większych zmian.
Takich, które będą oddziaływać na innych, rozrastać się jak kręgi na wodzie.

Lubię myśleć o mojej osobistej historii w ten sposób.

Chorowałam na bulimię przez 14 lat; prozaicznie, codziennie, bez chwili wytchnienia, zawsze.
Odwiedziłam szeregi lekarzy, psychologów, psychiatrów, terapeutów i nic.
Myślałam, że nie ma dla mnie nadziei i nawet pogodziłam się z tym. Zaczęłam się oswajać z myślą, że stanie mi się coś bardzo złego…
Modliłam się tylko codziennie, żeby to nie było dzisiaj.
Aż postanowiłam, że zawalczę jeszcze raz. Metodą prób i błędów, a przede wszystkim dzięki własnej wytrwałości, którą jakimś cudem w sobie odnalazłam, udało mi się z tego wyjść. Jak to się stało? Ciężko opisać; dzień po dniu. Sekret tkwi w tym, że tym razem się nie poddałam i po 14 latach wyszłam na wolność – jak z więzienia.

Ale to co stało się dalej jest jeszcze lepsze. Postanowiłam napisać poradnik dla tych, którzy też chcą wyleczyć się z tej choroby – „Wilczo Głodna”. 
Wydaniem takiej książki nie zainteresowało się żadne wydawnictwo w Polsce (no, może któreś pominęłam w moim mailingu, nie wiem).
Zaczęłam więc, jako Wilczo Głodna, pisać bloga, udzielać się na YouTubie i Facebooku.
Poczułam, że taką wiedzą, jaką ja chcąc nie chcąc zdobyłam, należy się dzielić. I robię to.
Radości której doświadczam, gdy otwieram maila ze słowami „Pomogłaś mi” nie da się opisać!

Moja praca dostrzeżona została przez organizatorów krakowskiego TEDx, którzy zaprosili mnie do udzielenie prelekcji na czerwcowej konferencji!
Jestem niesamowicie podekscytowana nową możliwością dotarcia do większej liczby potrzebujących wsparcia w walce z chorobą.
Nachodzi mnie często myśl, że widocznie tak miało być w moim życiu i moje cierpienie było po coś, że te 14 lat nie poszły na marne.

Ania

4

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here