6

Urodziłam się, wychowałam i żyję w dużym mieście. Nie jest to co prawda Londyn czy Nowy Jork, ale i tak im jestem starsza, tym częściej mam wrażenie, że wszystko jest za daleko, że każdego dnia tracę za dużo czasu na przejazdy, że jest za głośno, za szybko i trochę bez sensu. Wychodzę z domu przed 9, do 18 jestem w pracy, ale wiadomo – pracować trzeba. Myślę jednak stale o tych uciekających godzinach i wspominam czasy, gdy w niektóre dni pracowałam od 10 do 21, ale za to w inne mogłam w środku tygodnia wybrać się na przedpołudniowy piknik przy fontannach na podzamczu albo na rowerową wycieczkę w czasie najlepszego słońca. Teraz mam jednak wolne weekendy, wówczas często pracowałam w dni dla większości wolne. Coś za coś. Tak źle i tak niedobrze.

Ciągle szukam swojej drogi, sposobu na życie, który pozwoli mi żyć własnym, a nie narzuconym rytmem. Zastanawiam się, analizuję. Zakorzeniły się w mojej pamięci słowa Ewy, z którą robiłam wywiad na bloga: „Pracowałam w public relations i bardzo lubiłam swoją pracę (…) coś jednak nie dawało mi spokoju – wrażenie, że prawdziwe życie toczy się gdzieś za murami biura. Pamiętam, jak koleżanka zza biurka naprzeciwko zwróciła kiedyś uwagę na kwitnący kasztanowiec za oknem. Po jakimś czasie rozmawiałyśmy o spadających kasztanach. Zastanowiłam się wówczas, co się stało z czasem pomiędzy białymi kwiatami a rudymi kasztanami? Wtedy doszłam do wniosku, że coś mnie omija”. Ewa została rezydentem biura podróży, wiele miesięcy w roku spędza teraz poza Polską, łącząc ciekawą pracę z podróżami i cieszeniem się każdą wolną chwilą. Pracując w różnych zakątkach świata rozwija swoje pasje i podejmuje nowe wyzwania, takie jak nauka nurkowania czy poznawanie języków krajów, w których mieszka (np. suahili). Spełnia się i jest szczęśliwa.

Niedawno odwiedziłam znajomych Polaków, od lat mieszkających w jednym z krajów Unii Europejskiej. Miałam okazję przypatrzeć się ich codzienności i spodobał mi się rytm, w którym żyją. Prowadzą własną działalność, biorąc na siebie tyle zleceń, by móc godnie żyć, ale jednocześnie mieć czas na celebrowanie prostych radości, takich jak długie spacery z psem, pikniki na plaży, zwiedzanie kraju, w którym mieszkają, czy nieśpieszne poranki ze świeżo parzoną kawą. Sami przyznają, że mogliby pracować więcej, rozwinąć firmę, zatrudnić pracowników, ale po co? Teraz udaje im się zachować spokój i równowagę między obowiązkami zawodowymi a życiem prywatnym. Czas z nimi spędzony był dla mnie wspaniałym odpoczynkiem. Zielone łąki i krowy wolno przeżuwające trawę za oknem, świeże powietrze, ocean w zasięgu wzroku, żadnych wysokich budynków i kompletny brak pośpiechu. Jest w nich spokój, którego coraz częściej mi brakuje.

Niedługo skończę 30 lat i coraz bardziej świadomie czuję, czego od życia chcę, a czego nie. Są takie chwile, gdy popadam we frustrację, że nie odkryłam jeszcze tego złotego środka, swojej ścieżki. Każdy z nas zadaje sobie czasem pytania, na które nie zna odpowiedzi. Uważam jednak, że najgorsze, co możemy zrobić, to stanąć w miejscu, zagłuszać własne myśli i szepty, które podsuwa nam nasze serce. O tym, jak chcemy, a jak nie chcemy żyć. Wierzę, że odpowiedzi są w nas, musimy tylko pozwolić im wypłynąć na zewnątrz, czasem z małą pomocą. Dlatego między innymi powstał ten portal i sama z niego korzystam w swoich poszukiwaniach. 

fot. Agnieszka Kuczyńska

4
Poprzedni artykułMAKE UP STAR DAY czyli uczta z wizażem w roli głównej
Następny artykułKorzyści ze szczęścia, czyli po co być szczęśliwym?
Kim jestem i co robię: Miłośniczką Portugalii, która nie umie usiedzieć w miejscu. Pracuję na etacie, a każdą wolną chwilę wykorzystuję na podróże, prowadzenie bloga cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com  z relacjami z wyjazdów i zachęcanie ludzi do poznawania Europy. Marzę, planuję, realizuję. Dlaczego tu jestem? Bo wierzę, że życie jest podróżą a sama droga jest ważniejsza niż cel. Uważam, że stale musimy się rozwijać. Chcę pisać o pięknych miejscach, ale też ludziach spotkanych w podróży, smakach świata i o tym, że nasze życie zależy od podejmowanych przez nas każdego dnia małych decyzji. Z czego jestem dumna w moim życiu? Z kilku pięknych marzeń chorych dzieci, które udało mi się spełnić, ponieważ przebywając z nimi zrozumiałam, co jest naprawdę ważne. A także z tego, że mam odwagę mówić na głos, czego od życia chcę a czego nie. Moje słabości: słomiany zapał w wielu kwestiach i ciągle kiepska organizacja czasu. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: dobry film, długie spacery i szukanie tanich biletów lotniczych  Największa zmiana w moim życiu: Ciągle coś zmieniam i modyfikuję, szukając własnej drogi. Nie umiem wskazać tej największej. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here