"Jestem singlem, ale marzę o związku" - znasz to uczucie? Ten artykuł jest dla Ciebie!
jestem-singlem-ale-marze-o-zwiazku-znasz-to-uczucie-ten-artykul-jest-dla-ciebie

 

Życie każdego z nas układa się inaczej. Mamy inne możliwości, plany, marzenia, spotykamy różnych ludzi. Jedni z nas mają wrażenie, że ich życie jest dokładnie takie, o jakim marzyli, i nawet jeśli jeszcze wiele muszą zrobić, to widzą i czują, że są na właściwej drodze. Inni natomiast oceniają swoje życie jako ciągłe zmaganie się z przeciwnościami, a prawdopodobieństwo, że spełnią się ich plany i marzenia, jest coraz mniejsze.

Na pytanie o to, jakie mają życie, jedni rozpoczynają opowieść od kariery i osiągnięć naukowych, inni od rodziny, jeszcze inni od sytuacji finansowej. Zróżnicowanie odpowiedzi wynika nie tylko ze zróżnicowania priorytetów, lecz także z tego, na ile udało im się zrealizować swoje marzenia i plany w tych sferach. Spora grupa właśnie rodzinę stawia na pierwszym miejscu – wiele z osiągnięć w sferze kariery i finansów jest dzięki niej i dla niej. Jednak nie każdy z nas ma swoją własną rodzinę. Jedni dopiero planują ją założyć (albo są to realne plany, albo tylko marzenia), inni całkowicie świadomie decydują się na życie w pojedynkę.

W dzisiejszych czasach zwiększa się liczba singli. Samo słowo „singiel” nie ma jednoznacznego zabarwienia emocjonalnego – jednym kojarzy się pozytywnie (wolność, niezależność, dużo czasu dla znajomych i na różne przyjemności; optymista mający duże możliwości rozwoju zawodowego), innym raczej negatywnie (stara panna, kawaler, niski status materialny, odludek). Single to grupa niejednorodna. Chciałabym skupić się na tych, którzy są singlami nie z własnego wyboru i którzy dostrzegają niemal same minusy sytuacji, w jakiej się znajdują – myśli o samotności i tęsknota za założeniem własnej rodziny pochłaniają sporo ich energii każdego dnia. 

Jeśli należysz do tej grupy, na pewno co najmniej kilka razy słyszałeś, że nie masz co narzekać, a wręcz przeciwnie – powinieneś być szczęśliwy, bo wracasz z pracy i nic nie musisz, nikt Ci nie bałagani, weekend masz cały dla siebie i możesz do woli leniuchować. Nie chcę kwestionować faktu, że posiadanie rodziny wymaga od jej członków (mam na myśli współmałżonków, którzy być może zostają rodzicami) poświęcenia czasu i energii na planowanie i przewidywanie różnych sytuacji do tego stopnia, że wielokrotnie brakuje czasu, aby wieczorem usiąść na kanapie i obejrzeć chociaż jeden film tygodniowo. Wydaje mi się jednak, że wiele osób żyjących w pojedynkę (a jednocześnie nieakceptujących lub niezgadzających się na tę sytuację) może stworzyć podobną listę powodów dla osób mających rodziny: cel, żeby rano wyjść z łóżka, czasami ktoś zrobi śniadanie (a i obiad dla kilku osób bardziej się opłaca przygotować), zawsze jest ktoś, kto poniekąd zmusza do tego, aby nawet na chwilę wyjść na świeże powietrze itd. Jednym słowem: punkt widzenia zleży od punktu siedzenia.

Czy taki „singiel nie z wyboru” może być szczęśliwy? Co może zrobić, kiedy nie chce mu się wstać z łóżka (nie mówię o depresji), bo nie ma dla kogo się spieszyć, w rezultacie dni przepływają mu między palcami i miewa poczucie bezsensu?

Każdy z nas może być szczęśliwy. Bycie singlem – nawet jeśli nie z wyboru – również tego nie wyklucza. 

Czy przyjrzałeś się kiedyś temu, jak wygląda Twój tydzień? Oczywiście większość rzeczy musisz zrobić sam (nie poprosisz nikogo o zrobienie zakupów, pomoc w porządkach, wyprowadzenie psa itd.), ale zwróć uwagę na to, ile czasu mija Ci na bezczynności (pomijam sytuację, gdy wracasz zmęczony z pracy i Twój organizm potrzebuje odpocząć – leniuchowanie też jest potrzebne). Jak długo wylegujesz się w łóżku i patrzysz w sufit lub w telewizor, jednocześnie myśląc, że robisz to z nudów, braku energii i celu?

Mogłabym napisać: „Zaakceptuj swoją sytuację, pogódź się z nią, a życie będzie piękniejsze”, mam jednak świadomość, że nie da się ot tak powiedzieć sobie: „OK, akceptuję sytuację i od dziś będę dostrzegać wyłącznie pozytywy”. Chciałam Cię jednak poprosić, abyś spróbował wprowadzać do swojego życia małe zmiany, które doprowadzą nie do akceptacji sytuacji, w jakiej się znajdujesz, ale do odnalezienia w niej większej liczby nawet małych celów, dla których warto wcześniej wstać z łóżka, bardziej o siebie zadbać czy nie uciekać w pracoholizm. Dostarczą Ci więcej radości i ciekawych wspomnień. Może poznasz więcej nowych ludzi, którzy nie znają słowa „nuda”, a może przy okazji na Twojej drodze stanie ta jedyna osoba…? Któż to wie?

Zacznij od pozwolenia sobie na chwilę relaksu każdego dnia – nawet krótką, ale taką tylko dla siebie, bez poczucia winy, że może powinieneś teraz zajrzeć do dokumentów, bo w pracy zabrakło czasu, albo pomóc komuś (bo przecież wszyscy wiedzą, że Ty zawsze masz czas). To ma być TWÓJ czas (książka, herbata, film, kąpiel, ciepły koc, rower, rozmowa telefoniczna, sport).

Znajdź czas na marzenia – nawet małe – i wytrwale dąż do ich realizacji. Znajdź w sobie odwagę do przebywania we własnym towarzystwie – to niejednokrotnie trudniejsze niż przebywanie w towarzystwie innych. Wyjście do kina czy na wystawę, spacer, kawa wypita w pojedynkę – to również może być przyjemne. Spróbuj! Nie zamykaj się w czterech ścianach tylko dlatego, że nie wypada wybrać się samemu. 

Może w wirze pracy i pośpiechu warto zaplanować cotygodniowe spotkania ze znajomymi i nie odrzucać propozycji weekendowego wyjazdu? Życie nie zawsze nas rozpieszcza, więc czasem sami musimy o to zadbać. Myślę, że gdy przemogłeś się, choć początkowo nie miałeś ochoty dokądkolwiek wychodzić (do znajomych czy na trening), często miałeś z tego dużo satysfakcji. Najtrudniej zrobić pierwszy krok – za próg własnego domu, choć częściej jest to krok poza granicę naszego komfortu. Uwierz mi: warto zaryzykować i sprawdzić, co się za nią znajduje. Życie oferuje nam naprawdę wiele możliwości – musisz jedynie odważyć się po nie sięgnąć. Powodzenia!

Tagi

związek miłość akceptacja

Opublikowano: 2017-04-10

Zobacz inne artykuły w kategorii Miłość i Związki »

Podziel się na Facebooku

 

Przeczytaj również

milosc-pod-lupa

Miłość pod lupą

Głupia, pierwsza, platoniczna, ślepa, szalona, postrzegana przez poetów jako silne, pozytywne, niekiedy wręcz magiczne uczucie do drugiej osoby. Neurobiolodzy opisują ją jednak o wiele bardziej banalnie: według nich za porywy serca odpowiadają bowiem zachodzące w mózgu procesy chemiczne z udziałem takich substancji jak dopamina i serotonina. Jaka naprawdę jest miłość?

czytaj dalej »

piec-rzeczy-ktore-mozesz-zrobic-juz-dzis-aby-poprawic-swoje-relacje-z-partnerem

Pięć rzeczy, które możesz zrobić już dziś, aby poprawić swoje relacje z partnerem

Życie w związku nie zawsze bywa sielanką. Każda relacja przeżywa gorsze i lepsze chwile, z którymi partnerzy różnie sobie radzą. Dlatego warto pielęgnować miłość, zwłaszcza w momentach kryzysu. Jak to robić?

 

czytaj dalej »

wybacz-dla-wlasnego-dobra-dlaczego-powinnismy-wybaczyc-aby-ruszyc-naprzod

Wybacz. Dla własnego dobra. Dlaczego powinniśmy wybaczyć, aby ruszyć naprzód

Wybaczanie – poważna sprawa, jednak warta zachodu, bo wybaczając komuś, tak naprawdę robimy przysługę sobie. To nie sprawca naszego żalu będzie żył z zadrą w sercu, poczuciem niesprawiedliwości i krzywdy, lecz my sami.

czytaj dalej »

 


                                                                                                                   

Piszą dla nas

 

 

Zmiany w Życiu. Wszelkie prawa zastrzeżone ® 2014-2015
Publikacje zamieszczone na stronach zmiany w życiu.pl są chronione prawami autorskimi. Dalsze rozpowszechnianie tekstów i zdjęć opublikowanych w Zmiany w życiu.pl w całości lub w części wymaga uprzedniej zgody wydawcy.
Photos Powered by Shutterstock.com
Wykonanie Agencja Kreatywna PONG, projekt graficzny Adrian Rudzik
Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień przeglądarki oznacza akceptację polityki cookies.