Myśląc o Bożym Narodzeniu, każdy z nas widzi zupełnie inny obraz. Dla jednych jest to pasterka, msza święta w środku nocy, dla innych pięknie zastawiony stół, a wokół niego rodzina i przyjaciele. Dla większości dzieci są to choinka, prezenty, kolędy. Na pewno większość z nas pamięta jakiś zapach – żywego drzewka w salonie, pierniczków czy pomarańczy i goździków. Nie wiem jak Wy, ale ja, myśląc o nich, uśmiecham się sama do siebie i czuję, że święta już tuż tuż.

Trudno jest uniknąć świątecznej gorączki – Święta to piękny czas, ale przecież trzeba je przygotować. Wszędzie pełno ludzi, ogromne kolejki w sklepach, a nam ciągle brakuje czasu. Wracamy do domu rozdrażnieni, zdenerwowani, nie mając już sił na nic. Jak zadbać o to, żeby nasze dzieci w dorosłości lubiły święta, aby miały poczucie, że był to jeden z najpiękniejszych momentów każdego roku?

Należy angażować dzieci w przygotowania do Świąt już od najmłodszych lat. Niejednokrotnie szybciej byłoby zrobić coś samemu, niż prosić dziecko o pomoc, ale praca przyniesie mu radość – sprawi, że będzie się czuło w tym okresie bardzo ważnym członkiem rodziny. Kimś, kto ma bardzo ważną funkcję do spełnienia, bez kogo te Święta nie mogą się obyć. Jakie prace może wykonywać dziecko? Możemy wspólnie upiec pierniczki, które ozdobimy i powiesimy na choince. Możemy razem ubrać choinkę (wystarczy kupić trochę zabawek z plastiku lub drewna, które się nie potłuką), możemy wspólnie przygotowywać dania świąteczne: dziecko może nam coś podawać, wsypywać do miski, pilnować czasu, może być także specjalistą od próbowania potraw.

Kiedy dzieci są starsze, można powierzać im samodzielne zadania. Mogą one nam pomóc w porządkach, w zakupach, w dekorowaniu domu, w pracach kuchennych. Zadań jest wiele, a większe dzieci nie potrzebują już nadzoru rodziców.

Kiedy zbliżają się święta, temat ten pojawia się również w rozmowach w szkole. Młodzież bardzo chętnie opowiada o swoich doświadczeniach, zwłaszcza jeśli niosą one ze sobą wiele radości i miłych wspomnień. Wspominają czas, kiedy mieli po kilka lat, wierzyli w Świętego Mikołaja, potajemnie zdejmowali zabawki z choinki, żeby się pobawić. Opowiadają, jakie mieli sposoby na zjadanie cukierków z choinki, żeby nikt tego nie zauważył, komu udało się nakryć Mikołaja podczas wkładania prezentów pod choinkę.

Niestety, nie każdy ma takie wspomnienia. Część dzieci z na pozór zwykłych rodzin ma trochę inne skojarzenia ze Świętami: praca, praca, praca. Przygotowania do Świąt niejako zabijały świątecznego ducha. Nadmiar pracy powodował wzrost napięcia i niepotrzebne kłótnie. Jeśli Święta kojarzą się komuś z taką atmosferą, to raczej za nimi nie tęskni. W przyszłości może unikać ich przygotowywania i obchodzenia. Jest też taka grupa, która nie była angażowana w przygotowania, to co działo się w domu ich nie dotyczyło. Zamykali się w swoim pokoju lub byli tam wysyłani, żeby nie plątali się pod nogami, nie przeszkadzali. Nauczyli się, że najlepiej schodzić wszystkim z drogi, że nie trzeba się męczyć, można po prostu korzystać z pracy drugiego człowieka. Czasem nawet nie zdają sobie sprawy, ile pracy wymaga nie tylko przygotowanie Świąt, lecz także po prostu życie.

Nie chcę powiedzieć, że nie należy wkładać wysiłku w przygotowanie Świąt. Chcę jedynie podkreślić, że ze wszystkich sił trzeba starać się o to, aby Święta, a także przygotowania do nich, były radosnym czasem spędzonym z najbliższymi – by stały się wspaniałą przygodą, a nie tylko czasem wzmożonego wysiłku. Dla młodszych dzieci ten czas to świetna zabawa, dla starszych – chwila, kiedy można się czegoś nauczyć, spędzić czas z rodzicem, porozmawiać, pośmiać się, zwierzyć, czyli tworzyć relacje między małżonkami, rodzicami i dziećmi, między rodzeństwem.

Kilka lat temu poszliśmy ze znajomymi do kina 3D na bajkę „Mikołaj kontra Bałwanek”. W filmie urzekły mnie nie przygoda bohaterów czy efekty, ale kilka obrazów pokazanych w pierwszej minucie filmu. Nie do końca pamiętam, co się działo w bajce, ale na ekranie znajdował się pokój, w którego centrum stała choinka. Małe dziecko szło lub czworakowało w jej kierunku. Pamiętam zapach tej choinki, ciepło pokoju i miękkość dywanu. Widziałam świat oczami tego właśnie dziecka i poczułam się, jakbym sama cofnęła się w czasie o wiele lat.

Mam nadzieję, że większość z Was ma piękne świąteczne wspomnienia. Życzę, aby każdy z nas potrafił cieszyć się Bożym Narodzeniem, tak jak małe dziecko. A wszystkim rodzicom życzę, aby potrafili stworzyć dzieciom taką atmosferę na Święta, która będzie im towarzyszyć przez wiele lat, a nawet do końca życia.   

Poprzedni artykułZmiana: o tym, jak zacząć myśleć inaczej
Następny artykułStrój zdobi nasz nastrój
Kim jestem i co robię: Jestem osobą, która lubi pracę z ludźmi. Pracuję w szkole na stanowisku psychologa oraz w przedszkolu jako terapeuta integracji sensorycznej. Dlaczego tu jestem? Jestem tu, ponieważ jest to dla mnie wyzwanie – chcę się z nim zmierzyć. Mam nadzieję, że dzięki temu portalowi będę potrafiła patrzeć na świat z wielu różnych perspektyw. Będę starała się zwrócić uwagę na problemy ważne dla młodzieży, pomagać w znajdowaniu sposobów, miejsc czy osób, dzięki którym życie nastolatka będzie choćby odrobinę łatwiejsze. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że jestem kim jestem, że mam od lat tych samych wspaniałych przyjaciół wokół siebie, na których zawsze mogę liczyć. Moje słabości: Moją największą słabością jest niezdecydowanie, trudności z podejmowaniem decyzji, a poza tym kawa. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Mój sprawdzony sposób na poprawę humoru to długie rozmowy z przyjaciółmi, niezależnie od pory dnia czy nocy. Największa zmiana w moim życiu: Chyba nie wydarzyło się nic takiego w moim życiu, co mogłabym nazwać największą zmianą. Na pewno ważną zmianą było znalezienie pierwszej pracy – zmiana trybu życia, nowe wyzwania, obowiązki i doświadczenia. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here