Kontakt społeczny to dość pojemna mieszanka różnych więzi. W tym miksie mieszczą się zarówno intymne wsparcie najbliższego partnera czy partnerki, otucha bliskiego przyjaciela, codzienny kontakt z kolegami z pracy, spotkania z sąsiadami, jak i wszystkie inne mniej lub bardziej przypadkowe relacje z ludźmi spotykanymi na co dzień. Każdy, kto doświadczył choć raz uczucia wdzięczności, za bezinteresowny uśmiech obcego człowieka, wie jak terapeutyczną moc może mieć taki kontakt. 

Pamiętam, jak w zeszłym roku duże wrażenie zrobił na mnie islandzki film „Fusi”. Opowiada on trudną historię samotnego, otyłego 40-latka. Tytułowy Fusi ma życie monotonne, pełne powtarzalnych czynności, bezpieczne i tym samym  dość wygodne. W życiu Fusiego jest sporo nudy, rutyny i… samotności, bo nie ma w nim ludzi. Dopiero za sprawą Sofjin, przypadkowo poznanej dziewczyny, Fusi zaczyna się zmieniać. Dziewczyna potrzebuje wsparcia, a Fusi po raz pierwszy staje się za kogoś odpowiedzialny. Jak twierdzi sam reżyser Dagur Kari, Fusi „nagle odkrywa, że relacje z ludźmi buduje się na niedoskonałościach, że nie ma ludzi od nich wolnych. Fusi nie jest ze swoim wyglądem nikim gorszym ani lepszym.”. Jako widzowie zauważamy znacznie więcej, mianowicie to, że drugi człowiek jest potrzebny  do  tego, aby nasz potencjał, potrzeby i to kim jesteśmy, miały szansę się zmaterializować.

Potrzeba kontaktu z ludźmi jest atawistyczna. Nasi praprzodkowie żyli w stadach. Nie mieliby szans na przetrwanie w pojedynkę. Najgorszą karą było odrzucenie i wydalenie z grupy, co skazywało człowieka na śmierć z głodu lub w zetknięciu z dzikimi zwierzętami. W tamtych czas jedność oznaczała przetrwanie, a izolacja największe zagrożenie. 

Po co nam, żyjącym w XXI wieku, pełnym udogodnień i zaawansowanej technologii, relacje społeczne? Jesteśmy przecież bezpieczni, syci i samowystarczalni.  Do niedawana jeszcze w badaniach czynników decydujących o zdrowiu i szczęściu koncentrowaliśmy się na konkretach, takich jak zdrowe odżywianie, zdolność zarobkowa, aktywność fizyczna. Dziś wiemy, że nasze relacje z innymi wciąż mają znaczenia dla naszej jakości życia. Do dziś także odosobnienie (izolatka, karcer, brak kontaktu ze światem zewnętrznym) stanowi niewyobrażalną karę. 

Więzi społeczne stanowią źródło nieocenionych korzyści,  zarówno z poziomu emocji, jak i tych czysto praktycznych. Dzięki sobie wzajemnie zyskujemy:

  • Dostęp do informacji – dzięki ludziom z naszego otoczenia mamy dostęp do informacji, na przykład w pracy zdecydowanie łatwiej zwrócić nam się po informację lub wymienić wiedzą z osobami, które znamy, i z którymi łączy nas jakaś relacja.
  • Wsparcie praktyczne i emocjonalne –dzięki zbudowanym więziom rośnie nasza szansa na otrzymanie nie tylko konkretnej pomocy (np. zastępstwo w pracy lub podwiezienie do lekarza), ale też wsparcia emocjonalnego, wtedy kiedy tego potrzebujemy, kiedy jesteśmy w kryzysie lub właśnie doświadczyliśmy porażki. 
  • Lepsze zdolności poznawcze  – badania pokazują, że przyjazna obecność drugiego człowieka poprawia nasze zdolności kojarzenia faktów, zapamiętywania i rozwiązywania problemów.  
  • Odporność na infekcje i choroby przewlekłe – najnowsze odkrycia w dziedzinie neurokognitywistyki pokazują, że kontakty twarzą w twarz zmniejszają poziom stresu, zwiększają w krwioobiegu poziom neuropeptydów (wazopresyny i oksytocyny) oraz substancji podobnych w działaniu do opioidów łagodzących ból. 
  • Wyższy poziom zadowolenia z życia – przez 75 lata naukowcy z Uniwersytetu Harvarda prowadzili badania na temat tego, co sprawia, że ludzie czują się szczęśliwi. To najprawdopodobniej najdłuższe w historii nauki badanie życia dorosłych ludzi. W efekcie badania okazało się, że to dobre relacje z innymi ludźmi mają decydujący wpływ na to czy jesteśmy szczęśliwi, spełnieni i zdrowi.  

Niezwykle ważne, zwłaszcza w czasach automatyzacji relacji i przenoszenia ich do strefy on-line, są ilość i jakość relacji. Kontakt via e-mial czy SMS nie ma dobroczynnego wpływu na nasz organizm. Wygląda na to, że wciąż jesteśmy istotami stadnymi i potrzebujemy fizycznej obecności drugiego człowieka,  rozmowy, dotyku (nie tylko tego intymnego, ale także przytulenia, uścisku dłoni, poklepania po plecach). W obecności innych, za sprawą neuronów lustrzanych jesteśmy w stanie współodczuwać, radzić sobie z emocjami i kształtować zdolność inteligencji emocjonalnej. 

Tak  jak w przypadku Fusiego, drugi człowiek zawsze będzie stanowił  potwierdzenie nas samych. 

Poprzedni artykułDawka motywacji – determinacja w drodze do Twojego celu. Obejrzyj filmik!
Następny artykułAsertywność nie jest sztuką odmawiania, lecz sztuką bycia sobą
SPOTKAJ SIĘ ZE MNĄ, JEŚLI: Jesteś w procesie zmian i potrzebujesz efektywnego wsparcia opartego na empatycznej relacji Chcesz zwiększyć efektywność pracy swojej lub zespołu Potrzebujesz wsparcia w znalezieniu rozwiązań w trudnej lub kryzysowej sytuacji Jesteś coachem i szukasz profesjonalnych narzędzi coachingowych Kim jestem i co robię: Jestem praktykiem biznesu z długoletnim doświadczeniem menedżera zarządzającego, dyplomowanym psychologiem, dyplomowanym coachem, posiadam także  akredytację coacha kryzysowego. Pomagam w podjęciu optymalnych decyzji zawodowych i dokonaniu istotnych zmian oraz w opracowaniu nowych skutecznych strategii w sytuacjach kryzysu. Jestem także autorką pakietów narzędzi coachingowych, wspierających pracę coacha.  Oferuję współpracę w zakresie procesów coachingowych. Moimi Klientami są menedżerowie liniowi i zarządzający, przedsiębiorcy, firmy rodzinne i właściciele strat-up’ów. Z Klientem biznesowym poszukującym nowych rozwiązań dla swojego biznesu pracuję m.in. w oparciu o Model Biznesowy YOU. Wspieram także Klientów w trudnych sytuacjach (np. wypalenie zawodowe, kryzysy sytuacyjne).  Dlaczego tu jestem: Jestem tu, ponieważ wierzę, że nic nie dzieje się przypadkiem, a jedyne co pewne to zmiana. Z czego jestem dumna w moim życiu: Najbardziej jestem dumna z moich dzieci oraz z tego, że pewnego razu udało mi się zatrzymać, aby zmierzyć się z „tęsknotą za pełnią”. Moje słabości: ciasto drożdżowe :)  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Zakładam buty i biegnę do lasu. Po godzinie biegania jestem bogatsza o endorfiny i  odzyskuję jasność myślenia. Największa zmiana w moim życiu: Najważniejszą zmianę w moim życiu zafundowały mi moje dzieci. Druga zmiana wiąże się ze odejściem z korporacji i rozwijaniem własnej firmy. Jedno i drugie wciąż uczy mnie odwagi, wdzięczności i pokory.  Miejscowość i numer kontaktowy: Trójmiasto, +48 535 265 675 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here