Mam wrażenie, że podejmowanie decyzji to jedna z najtrudniejszych rzeczy, z którymi trzeba się zmierzyć. A podejmowanie decyzji w sprawach niezupełnie dla nas jasnych wydaje się koszmarem.

Dotyczy to także decyzji o wyborze projektanta. W tym, jak również w wielu innych przypadkach, za pierwsze i najważniejsze kryterium nie powinniśmy przyjmować ceny. Ktoś może powiedzieć, że to bardzo subiektywna rada. Ale jak się nad tym głębiej zastanowić i zestawić sobie sytuacje z przeszłości dojdziemy do wniosku, że cena ważna jest tylko na początku, za to na końcu ważna jest jakość i bezawaryjność, estetyka i wygoda oraz oszczędność czasu i zaangażowania, które musieliśmy włożyć.

Dlatego może nie warto zlecać projektu cząstkowego, projektu pojedynczych pomieszczeń, bo przecież i tak trzeba będzie zająć się resztą – wytłumaczyć ekipie, wybrać materiały, okreslić sposób układania okładzin ściennych i podłogowych itd, a co za tym idzie prosić szefa o urlop i przyjechać na budowę.

W rezultacie okazuje się, że zatrudniliśmy projektanta, a i tak musimy być na miejscu, wybierać i decydować. Paradoksalnie wychodzi na to, że najbardziej oszczędnym rozwiązaniem jest projekt całościowy wnętrza, który niczego nie pomija, podaje gotowe rozwiązania, proponuje materiały, z których musimy tylko wybrać te nam najbardziej odpowiadające.

Oczywiście mam świadomość ograniczeń finansowych, z którymi każdy się zmaga, tu jednak mamy specyficzną sytuację. Inwestujemy niejako w coś, czego plony będziemy zbierać przez kolejne lata zamieszkując w wymarzonym „M” i korzystając z rozwiązań i materiałów tam użytych.

 Rada na koniec nasuwa się sama: najlepsza cena za projekt to nie cena najniższa, ale taka, która zawiera w sobie najszerszą usługę. Daje komfort i możliwość skupienia się na sprawach zawodowych w czasie kiedy prace wykończeniowe w naszym nowym mieszkaniu idą jak po przysłowiowym sznurku.

Poprzedni artykułCo powinno skłonić nas do zmiany pracy?
Następny artykułNawyk sukcesu
Kim jestem i co robię:  Jestem Architektem Wnętrz, od 2004 roku wykonuję ten zawód z nieskrywaną przyjemnością. Kreuję przestrzeń dla wygody innych i dla własnej satysfakcji. Dlaczego tu jestem? Bo nie taki diabeł straszny jak go malują. Z pomocą odpowiednich osób każdy cel można zrealizować. Ja, w zakresie zmiany mieszkania postaram się to udowodnić. Z czego jestem dumny w moim życiu: Z dzieci i zdobytych umiejętności. Moje słabości:  Nie warto o tym wspominać... Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Chwila samotności i oddanie się ulubionym zajęciom. Największa zmiana w moim życiu: Czuję, że jeszcze przede mną. Miejscowość: Warszawa/ Legionowo k/Warszawy

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here