Portal Zmiany w Życiu za chwilę będzie obchodził swoje drugie urodziny. W tym czasie miałam przyjemność rozmawiać o zmianie z wieloma fantastycznymi gośćmi. Jednocześnie sama obserwuję ten proces przez pryzmat komentarzy, osobistych listów i historii naszych czytelników czy wreszcie – moich własnych. Podsumowując obserwacje i rozmowy można zgodnie stwierdzić, że nie ma jednej metody, która będzie dobra dla wszystkich. Raz skuteczna okaże się metoda małych kroków, dla innych lepszy będzie skok na głęboką wodę; ktoś zdecyduje się na zmianę z ciekawości, a ktoś inny ze złości, jak w książce Marka Skały „Psychologia zmiany. Rzecz dla wściekniętych”. Ponieważ jestem zwolenniczką doświadczania, postanowiłam osobiście skonfrontować się z metodą coachingu prowokatywnego, aby na własnej skórze doświadczyć jej skutków. Procesy uruchomione podczas szkolenia jeszcze we mnie trwają, ale już mogę stwierdzić, że czas poświęcony na warsztaty i spotkanie z Jaapem Hollanderem to była słuszna decyzja. Nie sposób przekazać trzech dni w kilku zdaniach, ale jedna rzecz zapadła mi w pamięć szczególnie mocno – poczucie akceptacji. Jak często walczymy z jakąś sytuacją, zamiast po prostu zaakceptować dany stan rzeczy? Nie chodzi o to, by poddać się i zrezygnować, ale by dać samemu sobie przyzwolenie na dany stan rzeczy. Nie na wszystko mamy wpływ – złoszczenie się na siebie, że jest nam trudno rozwiązać sytuację, jest drogą donikąd. Magiczne słowa Jaapa „To naturalne, masz prawo być spanikowana” zdziałały cuda. Pomyślałam sobie: obcy facet daje mi przyzwolenie, a ja sama sobie nie daję takiego prawa? Dlatego zachęcam – pomyślcie, z czym walczycie w tej chwili i powiedzcie sobie: „Mam prawo ………….., to normalne”. 

Anna Węgrzyn – redaktor naczelna

 

Często ludzie chcą coś zmienić, ale w ostateczności tego nie robią. Jak myślisz, dlaczego tak się dzieje?

Jest wiele przyczyn. Najprostszą może być to, że po prostu nie wiedzą w jaki sposób przeprowadzić zmianę. Jednak najczęściej wynika to z tego, że każdy z nas ma wiele stron osobowości, które mają różne potrzeby. Z jednej strony chcemy być wolni, z drugiej chcemy czuć się spokojnie i bezpiecznie. Tych potrzeb czasem nie da się pogodzić. To tak, jakby w samochodzie jednocześnie wciskać gaz i hamulec – silnik pracuje na wysokich obrotach, ale samochód nie może ruszyć do przodu.  

Mówi się, że narodową cechą Polaków jest narzekanie. Zgadzasz się z tym stwierdzeniem? Szkolisz przecież na całym świecie.

Z moich obserwacji wynika, że ludzie lubią narzekać na całym świecie – nie tylko w Polsce, ale także w Holandii, Stanach Zjednoczonych, Ameryce Łacińskiej… Może trochę mniej narzeka się w Azji, bo tam ludzie nie opowiadają tak otwarcie o swoich doświadczeniach i emocjach. Myślę, że wszystkie narody mają wielką zdolność do narzekania, co wynika po prostu ze sposobu, w jaki skonstruowany jest ludzki mózg – kiedy nie ma żadnego problemu do rozwiązania, zaczynamy się zwyczajnie nudzić.

Jesteś coachem prowokatywnym. Jak myślisz, czy w przypadku ludzi, którzy na wszystko narzekają, taka metoda sprawdza się lepiej niż klasyczny coaching?

Żadna metoda pracy nie jest uniwersalna – wszystko zależy od tego, z kim pracujesz. Wielu osobom służy klasyczny coaching prowadzony w spokojny, przyjacielski sposób. U niektórych taka metoda pracy jednak nie przynosi efektów – w takim przypadku warto postawić na coaching prowokatywny.

Czy możemy prowokować także sami siebie? W jaki sposób możemy tą metodą pracować sami ze sobą, by motywować się do codziennych działań?

Trudno jest prowokować samego siebie. To metoda, którą zdecydowanie łatwiej jest stosować wobec innych ludzi. Możesz jednak spróbować spojrzeć na swój cel z innej perspektywy, zastanowić się, jakie korzyści przynosi ci twój problem. Co jest w nim dobrego, bezpiecznego? Wielu ludzi nie decyduje się na zmianę właśnie dlatego, że sytuacja problemowa, w której tkwią, jest w gruncie rzeczy dobrze znana i bezpieczna. Kiedy ją zmienisz – nie wiadomo, co się stanie. Zapytaj więc siebie, jakie korzyści przynosi ci twój problem i na odwrót – jakie przykre, niepokojące rzeczy wiążą się z celem, który chcesz osiągnąć, co może cię przed nim powstrzymywać. Narzekanie pozwala przenieść odpowiedzialność na czynniki zewnętrzne: „to nie zależy ode mnie, nie mam na to wpływu, więc jestem bezpieczny“.

Podczas pracy z klientami często obserwuję, że problem, z którym przychodzą na początku, rzadko jest tym, co naprawdę ich trapi. Prawdziwy problem często leży głębiej, jest ukryty i często sami klienci nie zdają sobie sprawy z jego istnienia.

Tak, to często się zdarza. Na przykład: chcę pracować nad tym, że nie potrafię mówić ludziom, co naprawdę myślę, że nie jestem asertywny, a podczas sesji okazuje się, że tak naprawdę moim głównym problemem jest lęk, że zostanę sam.

Jak poznać, co jest prawdziwym problemem, a co iluzją?

To dobre pytanie. Przede wszystkim, iluzja najczęściej wcale nie jest iluzją, tylko skutkiem głębszego problemu. Nie jest tak, że powierzchowny problem jest nieprawdziwy, najczęściej po prostu tkwi pod nim inna, podstawowa przyczyna. Jak to rozpoznać? W prosty sposób – nie da się rozwiązać tych „powierzchownych“ problemów, jeśli ich prawdziwa przyczyna pozostanie nieodkryta. Często zdarza się też, że klienci przedstawiają bardzo wiele problemów należących do tego samego obszaru, które wskazują na jeden, podstawowy problem wspólny dla nich wszystkich. Kolejnym wskaźnikiem może być fakt, że po rozwiązaniu pierwotnego problemu klient wcale nie czuje się bardziej szczęśliwy niż wcześniej. 

Czasem wydaje mi się, że po prostu łatwiej być nieszczęśliwym.

To prawda, bycie nieszczęśliwym jest łatwiejsze i wymaga mniej czasu. Mój dobry przyjaciel napisał właśnie książkę zatytułowaną Dictatorship of happiness (Dyktatura szczęścia). Opowiada ona o tym, że wszyscy zmuszają się do bycia szczęśliwym, a przecież w prawdziwym życiu nikt nie jest szczęśliwy przez cały czas. I bardzo dobrze! Nie powinno tak być, życie ma swoje dobre i złe strony, które wymagają różnych emocji. Gdybyśmy byli szczęśliwi przez cały czas, nawet byśmy tego nie zauważali – szczęście może istnieć tylko wtedy, gdy ma swoje przeciwieństwo.

A Ty – lubisz zmiany? Co ostatnio zmieniłeś w swoim życiu?

Nie powiedziałbym, że lubię zmiany same w sobie, ale na pewno lubię rozwiązywać problemy. Ostatnio doświadczyłem bardzo interesującej zmiany. Rozpocząłem nowy, ogromny projekt i pierwszy raz w życiu musiałem stworzyć listę wszystkich rzeczy, potrzebnych mi do jego realizacji. Nigdy wcześniej się nad tym nie zastanawiałem, najczęściej po prostu „skakałem na główkę“. Tym razem było inaczej. O 1 w nocy, kiedy praca nie była jeszcze skończona, spojrzałem na listę wszystkich potrzebnych mi środków i pomyślałem: „to niemożliwe, nie dam rady tego zrobić“. Następnego dnia zadzwoniłem do wszystkich i odwołałem całe przedsięwzięcie. Czułem się z tym świetnie! To był pierwszy raz w życiu, kiedy faktycznie mogłem zakończyć jakiś projekt, zanim na dobre się zaczął. 

Co mógłbyś doradzić na początek czytelnikom, którzy chcą coś w swoim życiu zmienić, ale nie wiedzą, jak zacząć? 

Na samym początku warto zwizualizować sobie tę zmianę, naprawdę ją poczuć. Powiedzmy, że moim celem jest przeprowadzenie naprawdę szczerej rozmowy z moim ojcem. Wyobrażam ją sobie bardzo dokładnie, ze wszystkimi szczegółami, wczuwam się w tę sytuację i doświadczam jej – ponieważ w ten sposób pokazuję mojej nieświadomości, w którą stronę chcę iść. Często podczas takiej wizualizacji mogą zdarzyć się bardzo zaskakujące rzeczy, które już na tym etapie wpłyną na cel. Warto spojrzeć na swój cel z wielu perspektyw – nie tylko myśleć „dobrze byłoby to zrobić“, ale także zobaczyć go i poczuć. 

Rozmawiała Anna Węgrzyn

 

W dniach 18-20 marca 2016 odbył się w Warszawie warsztat z zakresu podstaw coachingu prowokatywnego, prowadzony przez Jaapa Hollandera – wieloletniego współpracownika i ucznia Franka Farrellego, twórcy terapii prowokatywnej, psychologa klinicznego, terapeuty behawioralnego, coacha i trenera. Organizatorem warsztatu był Provocare – Instytut Komunikacji Prowokatywnej (Joanna Czarnecka i Norbert Grzybek). Jest to jedna z najbardziej renomowanych organizacji zajmujących się rozwojem metod prowokatywnych w Polsce. Więcej o metodzie i warsztatach znajdziesz na provocare.pl. 

Poprzedni artykuł5 małych zmian, które uwolnią Cię od nadmiaru lęku
Następny artykułJak sobie radzić z wewnętrznym krytykiem?
JEŚLI POTRZEBUJESZ: - wydobycia swojego potencjału zawodowego, - pomocy w budowaniu wizerunku swojego i firmy, - wsparcia w procesie zmiany pracy, - wsparcia w procesie zmiany swojego życia na lepsze, NIE CZEKAJ! SKONTAKTUJ SIE JUŻ DZIŚ! biuro@annova.pl Kim jestem i co robię: Z wykształcenia prawnik, z doświadczenia księgowa, dyr. HR, sprzedaży i marketingu, z powołania i zamiłowania coach International Coaching Community. Jako coach pomagam firmom, ich pracownikom a także indywidualnym klientom wydobyć wszystkie najlepsze cechy z siebie i innych, by móc je wykorzystać w drodze do wspólnego sukcesu. Dla moich klientów słowa takie jak motywacja, potencjał osobisty, rozwój zaczynają nabierać znaczenia, kiedy we współpracy ze mną uświadamiają sobie, jak wymierny może być efekt ich starań, gdy potrafią zarządzać własnymi naturalnymi umiejętnościami. To największa satysfakcja w mojej pracy być świadkiem zmian, które czynią człowieka szczęśliwszym. Dlaczego tu jestem? Magazyn Zmiany w Życiu to realizacja moich marzeń. Stworzyłam to miejsce aby pomagać innym w znalezieniu drogi do siebie i do prawdziwej radości z życia. Ludzie, których poznałam w procesie przygotowań i realizacji projektu tylko utwierdzili mnie w przekonaniu, że to właściwa droga. Dziękuję Wszystkim za wsparcie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem wierna swoim zasadom Nigdy nie zrobiłam niczego wbrew sobie dla korzyści. Wszystkie decyzje w moim życiu były podyktowane sercem. Efekt jest cudowny, mogę powiedzieć z pełną satysfakcją, że niczego nie żałuję i wszystko w życiu zrobiłabym tak samo. Moje słabości: Niecierpliwość i coraz gorzej znoszę poranne wstawanie. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: perfumy Cerruti 1881 różowe, pierwszą butelkę kupiłam za większą część mojego wynagrodzenia i do dziś pamiętam uczucie radości, jakie mi towarzyszyło przy zakupie. Od tamtej pory zawsze mam je na półce, nawet patrząc na butelkę uczucie powraca. Do tego płyta Yanni i jego „One man's dream”. Największa zmiana w moim życiu: Moje życie to ciągłe poszukiwania i zmiany. Największe i najtrudniejsze miały miejsce w 2012 roku. Przestałam się uśmiechać i w głębi duszy czułam, że powinnam być w innym miejscu. Dlatego w jednym momencie zdecydowałam się zostawić ówczesną rzeczywistość i znaleźć nową drogę na każdej płaszczyźnie. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here