Nie mam najmniejszej wątpliwości, że z książką warto się zaprzyjaźnić, bez względu na wiek, wykształcenie czy hobby. Książki towarzyszą każdemu z nas niemal od najwcześniejszych lat życia. Jedni od samego początku pałają do nich miłością, dla innych kontakt z nimi jest po prostu obowiązkiem – mniej lub bardziej przyjemnym, a czasami wręcz przykrym.

Czytanie to umiejętność, którą przed wieloma laty posiadali tylko najlepiej wykształceni obywatele. Obecnie posiada ją prawie każdy. Książka stała się przedmiotem pospolitym, dostępnym dla każdego bez względu na sytuację materialną. Można ją kupić, pożyczyć od znajomego lub z biblioteki. Wielość gatunków i tematów sprawia, że każdy może znaleźć taką, która go zainteresuje lub do czegoś się przyda.

Każdy z nas jest inny – ja należę do osób, którym czytanie zawsze sprawiało przyjemność. Zdarzało mi się nieraz czytać do 3-4 nad ranem (od niektórych książek po prostu nie mogłam się oderwać). Czasami pojawiały się dodatkowe obowiązki, dłuższe pobyty w pracy, różnego rodzaju akcje itd., ale nawet wtedy brałam książkę do ręki, przynajmniej na 15 min. przed snem.

Wśród moich znajomych są zarówno mole książkowe, jak i osoby, którym czytanie nie sprawia przyjemności. Są również tacy, którzy twierdzą, że lubią czytać, ale tego nie robią, bo brakuje im czasu. Przez wiele lat nie potrafiłam tego zrozumieć. Wydawało mi się, że gdyby po powrocie z pracy nie włączali telewizora, a kontakt z komputerem ograniczyli do spraw ważnych, to po tzw. ogarnięciu tego, co trzeba, zostałaby im chociaż chwila na książkę. Jednak całkiem niedawno sama doświadczyłam takiej wielości spraw, które nie chciały zmieścić się w dobie. Wracałam do domu i byłam tak zmęczona, że nie miałam już siły patrzeć w książkę albo siadałam do biurka i przygotowywałam różne rzeczy do pracy resztką sił. Teraz mogę z własnego doświadczenia powiedzieć – rozumiem, że komuś może brakować czasu na czytanie. Na szczęście po kilku takich miesiącach życie trochę się uspokoiło, a ja znowu potrafię znaleźć czas na książkę. Zdarza się, że włączę telewizor, przerzucam kolejne kanały, na których nie znajduję nic godnego uwagi, ale zamiast go wyłączyć, patrzę bez sensu któryś raz na ten sam film lub oglądam coś, co mnie nie interesuje, myśląc jednocześnie: „po co ja to robię, dlaczego nie wyłączę telewizora?”. Naciśnięcie guzika wydaje się w takich momentach bardzo ciężką pracą. Staram się jednak to robić – wtedy biorę książkę do ręki i zastanawiam się, dlaczego tak późno się na to zdecydowałam. Czasami sami do końca nie rozumiemy własnych działań, ale jeśli mamy jakąś alternatywę – działajmy szybciej.

Ponieważ pracuję w szkole, rodzice często pytają mnie co zrobić, aby zachęcić dziecko do czytania, jak sprawić, aby czytanie było dla dziecka przyjemnością. Czy jest na to jakaś recepta?

Po pierwsze, tak jak wspominałam w wielu wcześniejszych artykułach, dzieci od najmłodszych lat uczą się przede wszystkim przez naśladowanie. Czy mają okazję obserwować w domu kogoś z książką? Kogoś, kto czyta dla przyjemności, komu daje to radość? Najlepiej, żeby byli to rodzice (dziadkowie czy rodzeństwo też mogą dawać przykład, ale to rodzice są pierwszymi autorytetami).

Po drugie, warto zapoznać dziecko z książką dużo wcześniej niż nauczy się czytać. Jest wiele książeczek dla najmłodszych, pierwsze z nich są przeznaczone już dla dzieci od 3 miesiąca życia (tzw. książeczki kontrastowe). Nie należy oszczędzać czasu spędzonego z dzieckiem nad książeczką. Nawet niemowlakowi możemy opowiadać, jak się coś nazywa, do czego służy, możemy tworzyć całe historie. Później możemy czytać mu krótkie książeczki dla dzieci, rymowane wierszyki. Są też książki, w których pomiędzy tekstem znajdują się rysunki, tak aby dziecko mogło czytać je razem z rodzicem. Bardzo popularne jest czytanie dzieciom przed snem. W wielu rodzinach jest to codzienny rytuał. Nie martwmy się, jeśli w tym czasie dziecko codziennie chce słyszeć tę samą opowieść. Wybiera to, co zna, bo wtedy czuje się bezpiecznie. Nie zmuszajmy do wybierania innej książeczki, podążajmy za dzieckiem.

Po trzecie, pokażmy dziecku jak wygląda księgarnia, biblioteka (w wielu z nich organizowane są ciekawe zajęcia dla dzieci w różnym wieku), pozwólmy mu brać udział w wyborze książek, ale bądźmy też wrażliwi na prezentowane w nich treści. Czasami tytuł czy okładka zupełnie nie pasują do tego, co jest w środku. Przekartkujmy książkę, przeczytajmy opis (jeśli znajduje się na okładce).

Po czwarte, nie żałujmy czasu na naukę czytania. Część dzieci uczy się czytać samodzielnie, czasami długo przed pójściem do szkoły. Dla innych to szkoła jest pierwszym miejscem, w którym spotykają się z tą umiejętnością. Jeśli dla naszego dziecka czytanie jest problemem i mimo codziennego treningu sprawia kłopoty, nie dziwmy się, że nie lubi tego robić. Nikt z nas nie lubi zajmować się tym, co mu nie wychodzi, zwłaszcza w czasie wolnym. Wybieramy to, w czym jesteśmy dobrzy, bo to sprawia nam dużo więcej przyjemności. Zadajmy sobie pytanie: dlaczego nasze dziecko ma trudności z czytaniem? Czy mało ćwiczy, czy może problem leży głębiej? Warto wtedy udać się do poradni, zasięgnąć pomocy terapeutów, którzy pomogą zdiagnozować problem i znaleźć sposób nauki dostosowany do potrzeb naszego dziecka.

Po piąte, nie róbmy z czytania kary. Nie może być ono konsekwencją złego zachowania: „ponieważ to zrobiłeś, to teraz idziesz do swojego pokoju i przez 30 minut czytasz książkę”. Nie róbmy z czytania warunku koniecznego dla osiągnięcia innych przyjemności: „jeśli chcesz grać na komputerze, to najpierw musisz przeczytać 20 stron”. W ten sposób zmusimy dziecko do czytania, ale na pewno nie rozpalimy w nim miłości do tej czynności.

Zapewne znane są wam liczne akcje dotyczące czytania: Cała Polska czyta dzieciom, Czytam sobie, Czytaj.pl, Czytamy wszędzie czy choćby Nie jestem statystycznym Polakiem, lubię czytać książki. Pojawiają się akcje dla dzieci i dla dorosłych. Bierzmy w nich udział i pokazujmy naszym dzieciom, jak dobrze można się bawić przy tej okazji.

Czytanie rozwija wyobraźnię, słownictwo, myślenie przyczynowo-skutkowe, uczy wyciągania wniosków, wyrażania własnych emocji, a także kształtuje cierpliwość, empatię, stwarza sytuacje dla wyrażania własnego zdania i szanowania zdania innych. To tylko niektóre powody, dla których warto oswoić się z książką. Jako zapalona czytelniczka – polecam!

Poprzedni artykułKiedy dusza choruje. O przyczynach, objawach i leczeniu depresji
Następny artykułJak zwiększyć skuteczność na rozmowach kwalifikacyjnych? Zmień perspektywę!
Kim jestem i co robię: Jestem osobą, która lubi pracę z ludźmi. Pracuję w szkole na stanowisku psychologa oraz w przedszkolu jako terapeuta integracji sensorycznej. Dlaczego tu jestem? Jestem tu, ponieważ jest to dla mnie wyzwanie – chcę się z nim zmierzyć. Mam nadzieję, że dzięki temu portalowi będę potrafiła patrzeć na świat z wielu różnych perspektyw. Będę starała się zwrócić uwagę na problemy ważne dla młodzieży, pomagać w znajdowaniu sposobów, miejsc czy osób, dzięki którym życie nastolatka będzie choćby odrobinę łatwiejsze. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że jestem kim jestem, że mam od lat tych samych wspaniałych przyjaciół wokół siebie, na których zawsze mogę liczyć. Moje słabości: Moją największą słabością jest niezdecydowanie, trudności z podejmowaniem decyzji, a poza tym kawa. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Mój sprawdzony sposób na poprawę humoru to długie rozmowy z przyjaciółmi, niezależnie od pory dnia czy nocy. Największa zmiana w moim życiu: Chyba nie wydarzyło się nic takiego w moim życiu, co mogłabym nazwać największą zmianą. Na pewno ważną zmianą było znalezienie pierwszej pracy – zmiana trybu życia, nowe wyzwania, obowiązki i doświadczenia. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here