Komu i w jakich sytuacjach należą się podziękowania? Jak dziękować, aby przekazać to, co chemy? Czego podczas podziękowań unikać? Na te i inne pytania dotyczące kultury dziękowania w rozmowie z Fundacją „Jestem w drodze” odpowiada psycholog Anna Wnuk. 

Fundacja „Jestem w drodze”: Przyjęło się, że jeżeli nam się coś należy, to raczej za to nie dziękujemy. Czy tak samo jest w przypadku przywilejów ciężarnych?

Anna Wnuk (psycholog): Zacznijmy od tego, że przywileje ciężarnych w naszym kraju to w dużym stopniu kwestia uznaniowa, w niektórych miejscach bardziej uregulowana (np. kolejki pierwszeństwa w sklepach), w innych zależna od decyzji otoczenia. Warto więc nie traktować tych przywilejów jako absolutnie i zawsze przysługujących kobietom w ciąży, w przeciwnym razie łatwo wypracować w sobie nieuzasadnioną postawę roszczeniową.

Niezależnie od tego, czy ktoś zrobił dla nas coś dobrego z racji obowiązku czy z życzliwości, zawsze warto podziękować. Uśmiech, pozytywna uwaga, jest dla nas pozytywnym wzmocnieniem, a czynności, które są pozytywnie wzmacniane, chętniej powtarzamy. Gdy uczynię jakiś gest, który będzie dobrze przyjęty przez inną osobę, to będę bardziej skłonna uczynić go jeszcze raz. I odwrotnie. Gdy, przykładowo, ustąpiłam  i „nie dostałam” za to ani dziękuję, ani uśmiechu, to prawdopodobieństwo, że ustąpię jeszcze raz, jest mniejsze, zwłaszcza, że zrezygnowałam dla kogoś innego ze spełnienia swojej potrzeby wygodnego siedzenia w metrze.

Dziękowanie więc to taka kropka nad „i” po tym, jak ktoś spełni naszą prośbę albo z własnej inicjatywy zrobi dla nas coś dobrego.

Ile osób, tyle sposobów na podziękowanie. Jak dziękować, aby faktycznie postawić tę kropkę nad ” i”?

Ważne, aby przede wszystkim dziękować szczerze i precyzować to, co dla nas było istotne w zachowaniu drugiego człowieka. Czasami będzie to wynikało z kontekstu, np. gdy ktoś przed chwilą ustąpił nam miejsce. W innych przypadkach będzie wymagało dookreślenia, np. gdy dziękujemy szczególnie uważnej lub cierpliwej położnej w szpitalu, dobrze jest powiedzieć jej za co. (np. „dziękuję, że Pani tak cierpliwie po kilka razy odpowiadała na moje pytania. To było dla mnie bardzo ważne w tych pierwszych dniach po porodzie”). Bo w dziękowaniu chodzi o wyrażenie wdzięczności i przekazanie drugiej osobie, jakie jej zachowanie tę wdzięczność wywołało.

Czego unikać, dziękując za pomoc obcej osobie?

Dziękując zarówno obcym, jak i bliskim osobom, unikajmy jakichkolwiek aluzji i dwuznaczności. Dziękowanie nie powinno być zbyt długie i przerysowane i ma nieść tylko pozytywny komunikat. Nie ma tu miejsca na pouczanie osób trzecich (np.  „tyle tu młodszych osób, a nikt się nie podniósł”), wytykanie błędów, czy wtrącenia typu: „już myślałam, że nikt się nie zlituje”, „gdyby wszyscy byli tacy jak Pani”. Dziękowanie ma po prostu wyrażać wdzięczność.

Co jeśli nie czuje się wdzięczności?

Jeśli traktujemy prośbę tylko jako środek do uzyskania czegoś od innych, pewną formę, którą należy przyjąć, aby inni zrobili to, czego my chcemy, to faktycznie możemy nie odczuwać wdzięczności, bo tak naprawdę uważamy, że coś nam się należało (wspomniana wcześniej nieuzasadniona postawa roszczeniowa). I wtedy faktycznie dziękowanie będzie sztuczne. Natomiast gdy naprawdę prosimy ze świadomością tego, że druga osoba nie ma obowiązku spełniać naszej prośby, a to co otrzymujemy w rezultacie prośby jest prezentem od niej, bo mogła zachować się zupełnie inaczej, to wdzięczność pojawi się automatycznie.

To, czy odczuwamy tę wdzięczność, stanowi więc sprawdzian, na ile nasza prośba była asertywna i wyrażona z szacunkiem, a na ile była próbą manipulacji pod płaszczykiem grzecznej prośby.

A gdy pomoc jest „na siłę”, jak odmówić jej przyjęcia nie raniąc niczyich uczuć?

Może się tak zdarzyć, że ktoś będzie chciał nam pomóc wbrew nam samym. I nie mamy żadnej gwarancji, że odmawiając przyjęcia oferowanej pomocy, nie zranimy drugiej osoby.

Uważam, że warto w takich sytuacjach postawić na jasny i otwarty komunikat. Jeżeli faktycznie pomocy nie potrzebujemy, podziękujmy za gotowość do niej i wyraźmy swoją odmowę. Zwykle łatwiej jest ją komuś przyjąć, jeśli podamy też powód,  np. „Bardzo dziękuję, ale zaraz wysiadam i będzie mi łatwiej jeśli nie usiądę”, albo : „Doceniam, że chciałabyś przyjechać i odwiedzić mnie w szpitalu. Ja jednak nie będę się czuła komfortowo, więc wolałabym, abyśmy inaczej to zaplanowały. 


Anna Wnuk

Psycholog, psychoterapeuta poznawczo-behawioralny
Prowadzi psychoterapię indywidualną osób dorosłych, treningi relaksacji i asertywności
Ekspert akcji „Jestem w drodze” www.jestemwdrodze.pl

Popieram akcję „Jestem w drodze” ze względu na to, że jest skierowana bezpośrednio do kobiet w ciąży, a dopiero pośrednio do ich otoczenia. Inicjatywa ta pokazuje, że jeśli oczekujemy zmian w zachowaniu ludzi w przestrzeni publicznej, najlepiej zacząć je od siebie. Zachęca ciężarne do bardziej aktywnego zachowania w zwyczajnych sytuacjach dnia codziennego zamiast oczekiwania, że ich potrzeby zostaną zauważone. Chciałabym, aby powiódł się zamysł rozszerzenia takiej idei również wśród innych grup społecznych (np. seniorów, osób z małymi dziećmi).

 

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here