6

Życie zaskakuje nas niejednokrotnie, czasem pozytywnie, a czasem niestety nie. Są w życiu sprawy, sytuacje, w których nie wszystko od nas zależy. Można do nich zaliczyć posiadanie potomstwa. Każdy, kto decyduje się na adopcję, ma swój powód. Czasami decydują się na nią ci, którzy pragną być rodzicami, ale z jakiegoś powodu nie mogą mieć własnych dzieci. Innym razem rodzicami adopcyjnymi stają się ludzie, którzy już mają własne dzieci, ale po prostu czują taką potrzebę.

Chciałabym napisać o adopcji z mojego punktu widzenia. Z punktu widzenia osoby, która nie zajmuje się bezpośrednio sprawami adopcji, rodziców adopcyjnych i adoptowanych dzieci, ale pracując w szkole styka się z takimi ludźmi, i to dość często.

Myślę, że warto zaznaczyć, iż nie każdy musi odczuwać potrzebę adopcji. Są małżeństwa, które nie mogą posiadać własnych dzieci, ale nigdy nie decydują się na adopcję – boją się, że nie dadzą rady, że nie pokochają obcego dziecka. Mają do tego prawo, nikt tego od nich nie oczekuje, ani nie wymaga. Każdy z nas sam decyduje o swoim życiu. Ktoś, kto sam nie stanął przed taką decyzją, nie może być pewien, co by zrobił.

Już od dawna różni ludzie zastanawiają się, czy dziecko powinno wiedzieć, że jest adoptowane, a jeśli tak, to kiedy mu o tym powiedzieć. Ale czy każdy z nas, gdyby był w sytuacji tego dziecka, chciałby to wiedzieć?

Znam kilkoro dzieci, które wiedzą, że są adoptowane. Ich rodzice zdecydowali się poinformować je o tym bardzo wcześnie. To nigdy nie był temat tabu, mówili o tym otwarcie, stosując jedną zasadę: mówić tyle, ile dziecko potrzebuje usłyszeć. My, dorośli, często boimy się wielu pytań ze strony dzieci: zastanawiamy się jak odpowiedzieć, żeby nie skłamać, za wiele nie powiedzieć, ale jednocześnie tak, żeby dziecko zrozumiało. Wystarczy słuchać swojego dziecka. Możemy poczuć się zaskoczeni tym, jaka odpowiedź jest dla niego wystarczająca. Dzieci, o których mowa, wiedzą, że zanim człowiek przyjdzie na świat, przez 9 miesięcy znajduje się w brzuchu mamy, tuż pod jej sercem. One nie były noszone pod sercem swojej mamy. Wiedzą, że to było 9 miesięcy spędzonych w brzuchu pewnej pani, nie drugiej mamy czy cioci, ale obcej kobiety. Jednocześnie już wtedy były w sercu swojej obecnej mamy, która już wtedy bardzo je kochała i razem z tatą czekała na nie, czekała na moment, kiedy będą mogli je przytulić. Dzięki takiemu sposobowi rozmowy z dzieckiem nie nawiązała się więź z tamtą kobietą, jest ona jedynie małym epizodem w życiu dziecka. Prawdopodobnie gdy te dzieci dorosną, mogą zapragnąć odnaleźć biologicznych rodziców – mają do tego prawo, a my musimy starać się im pomóc, bo bez względu na to, kim ci rodzice się okażą, dziecko może potrzebować poznania ich, by poznać samego siebie, odnaleźć swoją drogę, utrwalić obraz siebie.

Dla dziecka, które wie o adopcji od początku, staje się to na tyle oczywiste, że włączane jest do jego obrazu siebie. Dziecko akceptuje to, rośnie z tą wiadomością, sytuacja jest dla niego na tyle naturalna, że nie robi z tego tematu tabu, ale także nie rozgłasza tego wszystkim wokół. Pierwsze dni w szkole to czas na wzajemne poznanie się. W klasach młodszych dużą rolę odgrywa przy tym nauczyciel. Często jako jeden z pierwszych tematów zajęć pojawia się temat rodziny. Czasami brałam udział w takich zajęciach. Dzieci wprost mówiły o tym, że mieszkają z mamą, tatą, czasami dodawały też, że zanim zamieszkały z rodzicami, to przez 9 miesięcy były w sercu swojej mamy. Jeśli dziecko mówi o tym naturalnie, to inne dzieci, słysząc to, nie robią z tego sensacji, ale przyjmują to jako fakt.

Obecnie w prawie każdej klasie można spotkać dziecko adoptowane, tak samo jak można spotkać dzieci z rodzin rozbitych czy niemające któregoś z rodziców. Świat się zmienia, zmieniają się relacje między ludźmi, coraz łatwiej się w tym pogubić. Jeśli dodatkowo nie wiemy, kim jesteśmy, to poradzenie sobie nawet z codziennymi problemami może być trudniejsze.

Zawsze warto poświęcić czas na odnalezienie siebie. Jeśli będziesz czuł się dobrze w swojej skórze, świat będzie wydawał się bardziej kolorowy, a Ty będziesz szczęśliwszy.

4
Poprzedni artykułKonferencja Zmiany w Życiu – pierwszy krok, 30 maja 2015r. Cz. VIII
Następny artykułPrzedsiębiorcza kobieta: w szpilkach do celu
Kim jestem i co robię: Jestem osobą, która lubi pracę z ludźmi. Pracuję w szkole na stanowisku psychologa oraz w przedszkolu jako terapeuta integracji sensorycznej. Dlaczego tu jestem? Jestem tu, ponieważ jest to dla mnie wyzwanie – chcę się z nim zmierzyć. Mam nadzieję, że dzięki temu portalowi będę potrafiła patrzeć na świat z wielu różnych perspektyw. Będę starała się zwrócić uwagę na problemy ważne dla młodzieży, pomagać w znajdowaniu sposobów, miejsc czy osób, dzięki którym życie nastolatka będzie choćby odrobinę łatwiejsze. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że jestem kim jestem, że mam od lat tych samych wspaniałych przyjaciół wokół siebie, na których zawsze mogę liczyć. Moje słabości: Moją największą słabością jest niezdecydowanie, trudności z podejmowaniem decyzji, a poza tym kawa. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Mój sprawdzony sposób na poprawę humoru to długie rozmowy z przyjaciółmi, niezależnie od pory dnia czy nocy. Największa zmiana w moim życiu: Chyba nie wydarzyło się nic takiego w moim życiu, co mogłabym nazwać największą zmianą. Na pewno ważną zmianą było znalezienie pierwszej pracy – zmiana trybu życia, nowe wyzwania, obowiązki i doświadczenia. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here