Czy spacer rzeczywiście jest panaceum? Czy rzeczywiście, aż tak pozytywnie wpływa na nasz organizm, że możemy go nazwać lekiem na prawie wszelkie dolegliwości? Wiele badań potwierdza dobroczynne działanie marszu, w umiarkowanym tempie, na cały ludzki organizm. Niezależnie od wieku i kondycji fizycznej. Spodziewam się, że wiedza na ten temat jest dość powszechna, bo już bez mała 2500 lat temu Hipokrates utrzymywał, ze spacer jest najlepszym lekiem człowieka, a mimo to większość z nas wybiera różnego rodzaju środki komunikacji zamiast marszu. Są oczywiście etapy w naszym życiu, kiedy spacer jest bardziej popularny. Na przykład kiedy rodzi się dziecko, wtedy wielu rodziców regularnie spaceruje, ale po jakimś czasie, kiedy dzieci rosną, zwyczaj ten zanika. Wiele osób spaceruje w czasie wakacji lub kiedy nadchodzi jesień życia. Niestety najczęściej zapominamy o chodzeniu, gdy jesteśmy zdrowi, młodzi lub w średnim wieku. A to właśnie bardzo dobry czas na wypracowanie użytecznych nawyków prozdrowotnych i zadbanie o kondycję na przyszłość. 

Poniżej kilka najważniejszych argumentów, dla niezdecydowanych: 

  • Spacer jest najprostszą i najbardziej dostępną formą ruchu (najlepiej na świeżym powietrzu) 
  • Zwiększa naszą odporność na infekcje
  • Redukuje bóle stawowe, dzięki ich nawilżaniu
  • Zmniejsza apetyt na słodycze (!)
  • Poprawia koncentrację i ułatwia myślenie, szczególnie na świeżym powietrzu
  • Poprawia nastrój 
  • Wzmacnia mięsnie, nie tylko nóg
  • Regularne spacery wydłużają życie  

Istnieje wiele rodzajów marszu. Podzielę się krótkim opisem trzech, moich ulubionych:

Pierwszy to spacer rekreacyjny, nad którym nie warto się zapewne nadmiernie rozpisywać, bo to chyba najpopularniejsza forma aktywnego spędzania czasu na powietrzu. Żeby odczuć korzystny wpływ takiej formy ruchu, wystarczy poświęcić 3 razy w tygodniu około 30 minut. Tempo jest umiarkowane, nie doprowadzamy do zadyszki. Wychodząc z domu, najlepiej wybrać trasę w otoczeniu przyrody, jeśli mamy takie możliwości.  Ruch jest tu dodatkiem do przyjemnego spędzania czasu. Można zaprosić kogoś dla towarzystwa lub zabrać słuchawki z audiobookiem, ale chyba najlepiej jednak będzie wsłuchać się w śpiew ptaków. Jeżeli będziemy w stanie je usłyszeć, lecz o tym już za chwilę… 

Maszerując miarowym tempem, najczęściej jesteśmy zatopieni we własnych myślach. Analizujemy, oceniamy, interpretujemy, wspominamy i planujemy. Korzysta wtedy nie tylko ciało, dzięki obecności na świeżym powietrzu i ruchowi, lecz także nasz umysł, dlatego warto zadbać przede wszystkim o niego. Możemy połączyć regularny ruch z praktykowaniem mindfulness, czyli  uważnego doświadczania chwili obecnej. Jest to, jak to określa Jon Kabat-Zinn, szczególny rodzaj uwagi: świadomej, nieosądzającej i skierowanej na bieżącą chwilę. Taki spacer doskonale oczyszcza nasz umysł i pozwala na lepszy kontakt ze sobą oraz skuteczniejszą redukcję stresu. Kiedy idziesz zwróć uwagę na to, co dzieje się w twojej głowie. Jakie myśli się tam pojawiają. Bądź z nimi i je obserwuj, nie rób nic innego. Możesz przenieść uwagę na to, jak zachowuje się twoje ciało, jak czujesz grunt pod stopami, czy się garbisz i jak pracują twoje ręce. Możesz skoncentrować się na obserwacji oddechu, czy jest regularny, głęboki itp. W końcu, co może być najłatwiejsze, to obserwacja otoczenia. Kolory, dźwięki, ruch, gra światła itp. Praktykując uważność w marszu, najczęściej idę nieco wolniej, przecież nigdzie się nie śpieszę, bo to co robię i gdzie jestem jest wtedy najważniejsze. Wszystko ma swój naturalny rytm i własne tempo.

Dla osób lubiących się zmęczyć polecam z kolei marsz sportowy. Warto ubrać się w wygodną odzież, a szczególnie ważne są buty. Moje ulubione tempo, to częstotliwości około 2 kroków na sekundę, a więc dość dynamiczny marsz. Oczywiście zanim dochodzimy do takiego tempa należy stopniować trudność wysiłku, szczególnie, kiedy dopiero zaczynasz swoją przygodę z marszem sportowym.  Jest to bardzo korzystna forma ruchu dla osób, które nie przepadają za bieganiem, a chcą zadbać o formę lub chcą się przygotować do regularnego biegania w najbliższej przyszłości. Taki szybki spacer jest niezwykle korzystny, ponieważ angażuje do pracy prawie wszystkie mięśnie. Jest bardzo podobny do takich sportów jak: bieganie czy jazda na rowerze, ale co najważniejsze nie jest obarczony ich uciążliwościami. Głównym atutem jest niewielkie ryzyko kontuzji. Taki marsz pozwala na spalenie w ciągu godziny około 3000 kalorii, jednak potrzebujemy do takiego wyniku tempa nieco powyżej 6 km/h. Możemy powiedzieć, że jest to wynik porównywalny z joggingiem, aerobikiem lub szybkim tańcem. Można się zasapać!

Poprzedni artykułPrzestań być naj…i zacznij być sobą!
Następny artykułJak daleko zajdziesz? To często zależy od tego, co dźwigasz.
Kim jestem i co robię: Jestem coachem i trenerem (International Coaching Community) w obszarze własnego życia, twórcą. Jeszcze nie w pełni świadomym, ale ciągle nad tym pracującym. Jako coach i trener, tworzę możliwie przyjazne warunki do wprowadzania zmian dla moich klientów i uczestników szkoleń. Na co dzień spełniam się jako mąż i ojciec. Dlaczego tu jestem?  Mam ambiwalentny stosunek do zmian, jednocześnie ich pragnąc i w jakimś stopniu unikając. To fascynujący proces, w którym każdy z nas jest permanentnie zanurzony. Dlatego jestem w tym miejscu. To jeszcze jeden sposób na oswajanie tego co nieuniknione, czyli zmiany. Ponieważ na co dzień, zawodowo stykam się z różnego rodzaju transformacjami, to miejsce jest doskonałe do podzielenia się własnymi obserwacjami. Z czego jestem dumny w moim życiu: Dumny jestem z tego, ile zmian wprowadziłem w swoim życiu, mimo początkowych obaw, ale też, z ilu z nich zrezygnowałem, mimo ich pierwotnej atrakcyjności. Moje słabości: Największą słabością jest chyba czasowa skłonność do dryfowania przez życie, ale z drugiej strony jakże przyjemną. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Koncentracja na tu i teraz. Nie odkryłem jak na razie nic skuteczniejszego. Największa zmiana w moim życiu: Są dwie największe zmiany w moim życiu, które nastąpiły w 2006 i 2008 roku, jedna ma na imię Maria, a druga Rozalia. Uczą mnie na co dzień bardzo wielu pożytecznych rzeczy. Miejscowość: Warszawa, Łódź tel: 502-43-83-94  www.rafalnykiel.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here