6

Bujam w obłokach, marzę na jawie, myślę o niebieskich migdałach i co w tym złego?

Nic, jeśli żyję swoim życiem, a marzenia zabieram ze sobą. Część z nich realizuję, niektóre czekają w kolejce, a nowe stworzę wkrótce. Oczywiście są i takie, których szansa urzeczywistnienia jest bliska zeru, oraz takie, które pozwolę sobie nazwać bardzo lubianym angielskim zwrotem – the sky’s the limit.

Gorzej, gdy marzę często, dużo, na jawie i we śnie, i nie robię nic ani w kierunku realizacji tych marzeń, ani w życiu codziennym. Mijam życie, a życie mija mnie. Idziemy gdzieś obok siebie, ale nie wędrujemy razem. Tu mam na myśli bierne życie, któremu się poddaję, które mną steruje, które mnie dusi, zabiera oddech i zasłania okno na świat. To oszukana aktywność, bo chodzę do szkoły, na zajęcia, do pracy, mam przyjaciół, męża, dzieci, a w rzeczy samej to bierna dynamika, rodzaj zastoju, bezradności, pogodzenia się z pseudoszczęściem. Niby dobrze, a jednak nie do końca.

Marzenia, pragnienia i bujanie w obłokach to forma otwartości umysłu i ciekawości poznawczej, aby żyć inaczej! To podjęcie rękawicy i bilet do ich realizacji. Niezależnie od wyniku, ważne są starania, to że się chciało i mimo iż się nie udało, to spróbowałam.

Są tacy, którzy przestali już dawno marzyć, a zapytani o marzenia nie znają ich, boją się ich realizacji, albo wyparli je lub wyrzucili z życia po serii trudności czy porażek na ich drodze. Wyjście z pozornej strefy pewnego komfortu, gdy komfort okazuje się fałszywy, oszukany, ale dobrze znany jest trudne. Każdy taki ruch jest krokiem do zmiany, a zmiana budzi niepokój, lęk, obawę przed nowym, nieznanym i niepewnym.

I dlatego są ci, którzy bujają w obłokach i na tym koniec. I ci, którzy podejmują to ryzyko, stają do wyzwania i próbują, po czym zbierają laury za realizację marzeń.

Warto czasem pozwolić sobie na bujanie w obłokach, na chwile zapomnienia, na beztroskę i uciec na moment od codzienności, przenieść się do innej czasoprzestrzeni. Oderwać się od „tu i teraz” i pozwolić myślom biec, gdzie wzrok nie sięga. Takie wyłączenie się na moment może naładować dobrą energią, gdy wróci się do dobrych, starych wspomnień, które chce się powtórzyć, może pomóc na niepogodę ducha, która aktualnie złości. Można też uciec w przyszłość i zacząć planować, modyfikować, chcieć wdrażać i kolorować swój świat.

Wiara w marzenia tchnie nadzieją, że warto próbować. Zapewne wielu marzycieli (jawnych i ukrytych) spotykamy na swej porannej drodze, dokądkolwiek wtedy zmierzamy. Najmłodsi, młodzi, ciut starsi i najstarsi nadal, gdy tylko chcą, mogą dalej marzyć i próbować realizować swoje pragnienia. To wprowadza w dobry nastrój, napawa pozytywnymi emocjami, tworzy nowy plan na życie i daje siłę do działania. Sprawczość w marzeniach może zdziałać cuda, gdy tylko da się im szansę. Wyobraźnia, kreatywność i fantazje nie mają granic, więc nie pozwólmy im umierać jeszcze w zarodku. To łagodzi codzienny stres, zamienia marzenia w cel, a jak pokazuje historia, wiele dzisiejszych rzeczy codziennego użytku kiedyś było czyimś marzeniem. Kto wie, czy ktoś kiedyś nie skorzysta z naszych marzeń, jeśli pozwolimy im ożyć.

I dlatego bujanie w obłokach jest nieograniczone, nie ma limitu ani granic! Dobrze więc czasem poleniuchować w myślach, uciec daleko stąd, zrobić sobie „reset”, albo – marząc – przygotowywać się do zmiany, kreować swoją rzeczywistość. Najlepiej, gdy po leżakowaniu w myślach przychodzi energia do pracy, chęć działania, albo stanowcza decyzja o nowym. Wszystkim serdecznie życzę owocnego bujania w obłokach, zarówno takiego chwilowego w ramach przerwy w pracy, jak i tego dłuższego! Może ono być teraz przyczyną, ale za chwilę już skutkiem zmian!

4
Poprzedni artykułRodzic doskonały nie istnieje
Następny artykułKonferencja Zmiany w Życiu -pierwszy krok 30 maja 2015 r. Cz I
Kim jestem i co robię: Ukończyłam studia magisterskie z psychologii i studia podyplomowe z Zarządzania Zasobami Ludzkimi na Katolickim Uniwersytecie Lubelskim. Pracowałam m.in.: w Wojskowym Instytucie Medycyny Lotniczej w Zakładzie Psychologii, w firmie szkoleniowej Team Training Poland oraz pisałam artykuły z psychologii m.in.: na portal Zwierciadło.pl. Dziś piszę i pracuję w kręgu Psychologii Pozytywnej, dalej szerząc idee nurtu. Zapraszam również na mój blog kasicablog.pl Dlaczego tu jestem? Dlatego, że wierzę w idee portalu, bo zmiany w życiu są nieodłącznym elementem naszej egzystencji. Jako psycholog chcę pisać o zmianach, na które my sami mamy wpływ, o zjawiskach, teoriach i hasłach, które tym zmianom mogą pomóc w pogoni za szczęściem. Psychologia pozytywna stanowić będzie bazę, ale „starej” psychologii na pewno nie zabraknie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Z wiedzy, jaką posiadam, i z pokory, z jaką ją stosuję. Moje słabości: Walczę z perfekcjonizmem i coraz lepiej mi idzie. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Banalny, ale mi pomaga: muzyka i zdjęcia z naszych podróży i miejsc w których miałam okazję być albo czytanie, które przenosi w inną czasoprzestrzeń. Największa zmiana w moim życiu: Największa zmiana w moim życiu ma nadejść w 2015 roku. Dziś nie powiem nic więcej, ale czekam na nią z ciekawością dziecka. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here