Zauważyłam, że ludzie często pytają o to, jak zmotywować się do: wstawania wcześniej, pisania regularnie na blogu, codziennych ćwiczeń na siłowni, zdrowego odżywiania i wielu innych rzeczy. Zwróciłam też uwagę na ostatni wpis mojej znajomej na portalu społecznościowym: „jest plan, jest określony cel… jest straszliwy spadek motywacji. Walczę ze sobą…”.

I coraz częściej kiedy słyszę, że ktoś używa słów: „zmotywować siebie do czegoś”, to włącza mi się alarm ostrzegawczy. Jak to? To co to właściwie dla Ciebie znaczy? Ludzie mówią o „motywowaniu się do czegoś”, a po dopytaniu okazuje się, że mają na myśli zmuszenie się, zdyscyplinowanie, walczenie ze sobą. Żadne z tych słów nie kojarzy mi się z chęcią, entuzjazmem, energią, o jakich myślę, kiedy wyobrażam sobie lub przypominam siebie zmotywowaną. Mam wrażenie, że na świecie nastąpiło jakieś pomieszanie definicji, skoro według niektórych motywacja = dyspcyplina = walka ze sobą.

Może w przypadku celu czy planu warto zastanowić się nad kilkoma aspektami i zweryfikować swoje założenia. Jak to zrobić?

  1. Pomyśl, co tak naprawdę chcesz przez ten cel osiągnąć? Co ma Ci to dać? Po co wybrałeś lub wybrałaś to działanie i chcesz się go podjąć? Bywa też tak, że cel jaki sobie ustalamy, jest tylko metodą osiągnięcia czegoś.
  2. Przykładowo: cel „ćwiczenie na siłowni trzy razy w tygodniu”, jest tak naprawdę tylko jednym ze sposobów realizacji korzyści, jakich od niego oczekujesz. Zastanów się, po co chcesz chodzić na siłownię. Załóżmy, że chcesz schudnąć, poprawić kondycję i wzmocnić mięśnie.
  3. Jeśli nie możesz się zmotywować do siłowni, znajdź inne metody na realizację tych trzech korzyści.
  4. Skoro jest cel i jest plan, to zostały wybrane jakieś metody realizacji tego celu. A może to nie są jedyne metody? Pomyśl, jak inaczej możesz to zrobić? Co możesz zrobić, żeby sposób realizacji był przyjemniejszy? Co zmienić, żeby wydawał Ci się ciekawszy, bardziej ekscytujący, a może taki, którego realizacji nie będziesz się mógł doczekać?
  5. A może to wcale nie jest Twój cel? Może wcale go nie chcesz, ale uważasz, że musisz, powinieneś lub wypada, bo np. wszyscy w branży tak robią?

Czy naprawdę chcesz, żeby słowo „motywacja” równało się dla Ciebie z hasłem „zmuszę się”?

Poprzedni artykułCo to jest życie?
Następny artykułRodzice – jak sobie z nimi radzić?
Kim jestem i co robię: Jestem trenerką rozwoju osobistego i coachem. Prowadzę swoją firmę i realizuję różnorodne projekty szkoleniowe, eventowe i związane z Internetem. Autorka książki "Wyspy komfortu. Krótka opowieść o ludzkich postawach". Dlaczego tu jestem? bo zmiany w życiu ludzi są tym, czym się interesuję i zajmuję. Marzę o tym, aby ludzie poprzez lepsze zrozumienie siebie samych oraz siebie nawzajem, zauważali, co im przeszkadza i zaczynali myśleć i działać tak, aby im to pomagało. Będę pisać o tym, jak myślimy, widzimy świat i jak zmiana patrzenia choćby w jednym drobnym aspekcie może pozytywnie wpłynąć na nas i ułatwić nam życie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że robię to co lubię, pomagam innym lepiej żyć, a dzięki mojej pracy ludzie się rozwijają i bardziej cieszą życiem. Moje słabości: ostatnio sushi i brak cierpliwości do „papierologii” i załatwiania formalności. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Spotkanie z przyjaciółmi lub leżenie pod drzewem. Największa zmiana w moim życiu: Pierwszy wyjazd na miesiąc za granicę i praca zdalna. Teraz każda wyprawa jest już dużo prostsza. Miejscowość: Najczęściej Lublin i Warszawa tel. 502-283-165

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here