Pamiętam to do tej pory, kiedy kilkanaście lat temu słyszałem w porannej audycji radiowej wypowiedź jednego ze słuchaczy, że codziennie rano, kiedy wstaje, cieszy się, że ma prawą nogę. Pomyślałem, że to co najmniej dziwne, a może nawet głupie, ale zmieniłem zdanie, kiedy w dalszej części wypowiedzi opowiedział krótką historię, jak to jakiś czas temu pojawiło się zagrożenie amputacji kończyny. Po wielu miesiącach wymagającej terapii jakimś cudem lekarzom udało się uratować nogę przed amputacją. Kto z nas cieszy się, że ma prawą nogę? Chyba nikt…

Żyjemy w środowisku, które ceni wielkie dokonania, bicie rekordów i stawianie sobie nowych ambitnych celów. Mamy je realizować kosztem życia prywatnego, zdrowia i relacji. Nikt nam tego nie mówi wprost, ale mam poczucie, że wiele osób tak odczytuje ten przekaz. Nie pędzisz do przodu, nie masz zapełnionego po brzegi terminarza – nie jesteś wiele wart. Nie mamy kiedy docenić tego, co wokół, tego, co już osiągnęliśmy. Niektórzy myślą, że im się to po prostu należało. Niestety ulegamy zjawisku, które nazywa się adaptacją hedonistyczną. Coś, co cieszyło nas na początku, po pewnym czasie nie sprawia nam radości, często nawet tego nie zauważamy. Wymarzony telefon, samochód, którym jeździmy, czy osoba, z którą dzielimy życie. Warto wtedy, zamiast gonić za kolejnymi „błyskotkami”, rozejrzeć się dookoła i sprawdzić, czy w naszym otoczeniu jest jakaś rzecz, obszar lub osoba, za którą lub której możemy być wdzięczni. Albert Schweitzer powiedział: „Nauczyć się odczuwać wdzięczność to znaczy nie brać niczego za oczywiste”.

Wdzięczność jest rezultatem zauważenia i docenienia tego, co już mamy. Okazuje się, że pozornie błahe odczuwanie wdzięczności może dać nam wiele korzyści. Wiele badań wskazuje, że regularna praktyka wdzięczności przynosi wiele korzyści. Według Liv Larsson – autorki książki pt. „Wdzięczność. Najtańszy bilet do szczęścia” – odczuwanie wdzięczności wpływa między innymi na:

  • wzmocnienie systemu odpornościowego,
  • zmniejszenie podatności na depresję,
  • stabilizację samooceny,
  • większe skupienie na pozytywnych stronach życia,
  • zmniejszenie poziomu stresu i radzenie sobie z trudnymi doświadczeniami,
  • wzmocnienie więzi, zwiększenie empatii.

Docenianie możemy także wykorzystać do zmiany naszego samopoczucia. W związku z tym, że umysł ludzki najczęściej koncentruje się tylko na jednym obszarze, to trudno jest nam przestać na zawołanie o czymś myśleć, nawet jeśli jest to dla nas nieprzyjemne lub bolesne. Zmiana jest jednak możliwa, kiedy zastąpimy jedne myśli innymi. Doskonale do tego nadaje się właśnie umiejętność doceniania. Jeżeli czujemy nieprzyjemne emocje lub pojawiają się trudne myśli związane z naszą aktualną sytuacją, możemy wpłynąć na swój stan emocjonalny, świadomie wybierając myśli, które opisują to, co możemy docenić, za co możemy być wdzięczni w swoim otoczeniu. Prawdopodobnie nie będzie to na początku bardzo silne odczucie, ale po kilku próbach zaczniemy czuć coraz więcej wdzięczności, wypierając nieprzyjemne myśli.

Aktualnie, czyli w kwietniu 2020 roku, wiele osób ma czas na to, żeby zatrzymać się na chwilę dłużej przez, a właściwie DZIĘKI kwarantannie (ciekawe, czy to też można docenić?). Pracujemy zdalnie, nie musimy stać w korkach, żeby dojechać do pracy, na spotkanie czy do klienta. Możemy część tego czasu poświęcić na rozejrzenie się wokół i głębszą refleksję – co w moim życiu mogę prawdziwie docenić.

Jakkolwiek historia na temat prawej nogi nie brzmi absurdalnie, to znalezienie nawet oczywistych rzeczy, których do tej pory nie zauważaliśmy i nie docenialiśmy, może radykalnie wpłynąć na to, jak funkcjonujemy na co dzień. Czyli to, CO doceniamy, może być w tej sytuacji drugorzędne. Ważniejsze jest teraz ODCZUWANIE samego stanu wdzięczności, który jest wynikiem zauważenia i docenienia nawet najmniejszych sygnałów z wszechświata, które mogą nam mówić, że jesteśmy otoczeni opieką. W książce pt. „Jednominutowy Menedżer” autorzy (Ken Blanchard, Spencer Johnson) proponują, obok wielu bardzo pożytecznych praktyk zarządczych, przyłapywanie ludzi na tym, że zrobili coś dobrze. Można to przełożyć na docenianie siebie i swojego otoczenia w taki sposób, żeby kilka razy dziennie przyłapać się na tym, co robimy dobrze, co osiągnęliśmy (nawet jeśli dla innych jest to przeciętne) i kim jesteśmy.

Jeśli możesz teraz przerwać czytanie tego tekstu i rozejrzeć się dookoła, to z pewnością zauważysz mnóstwo obszarów, przedmiotów czy ludzi, których możesz docenić, tak z głębi serca. A kto wie, jeżeli poczujesz moc, będziesz mogła/mógł wyrazić to, co czujesz na głos. Dotyczy to oczywiście innych ludzi w Twoim otoczeniu.

Możesz też koncertować się na docenianiu w sposób bardziej usystematyzowany – za pomocą listy lub tabelki. Do określenia kategorii możesz zainspirować się najpopularniejszym narzędziem coachingowym, czyli kołem życia. Wybierz swoje kategorie lub skorzystaj z zaproponowanych poniżej i wypisz po kilka, minimum 3 rzeczy, które możesz docenić w każdym z podanych obszarów. Skoncentruj się tym razem TYLKO na pozytywach, a nie na brakach, i zobacz, jak się poczujesz!

Proponowane kategorie to:

1. Zdrowie:

2. Praca i kariera:

3. Związek:

4. Pieniądze:

5. Kim jestem:

6. Przyjaciele:

7. Rodzina:

8. Wypoczynek i rozrywka:

9. Rozwój osobisty:

10. Otoczenie materialne:

Jak to często bywa – jednorazowe pochylenie się nad całą obfitością, jaką masz do dyspozycji, i wszystkimi osiągnięciami będzie zapewne przyjemne, ale nie spowoduje trwałej zmiany. Do tego potrzebujesz częstszej, może nawet codziennej praktyki. To pozwoli Ci wykształcić nowy nawyk. Kiedy już wszystko wróci do normy, możesz przeznaczyć na przykład część czasu poświęconego na dojazd do pracy na praktykę doceniania. Jak mówi jedna z reklam: Jesteś tego warta!

Poprzedni artykułDlaczego nie musisz być zawsze najlepszy we wszystkim? Sztuka odpuszczania
Następny artykułAsertywność nie jest sztuką odmawiania, lecz sztuką bycia sobą
Kim jestem i co robię: Jestem coachem i trenerem (International Coaching Community) w obszarze własnego życia, twórcą. Jeszcze nie w pełni świadomym, ale ciągle nad tym pracującym. Jako coach i trener, tworzę możliwie przyjazne warunki do wprowadzania zmian dla moich klientów i uczestników szkoleń. Na co dzień spełniam się jako mąż i ojciec. Dlaczego tu jestem?  Mam ambiwalentny stosunek do zmian, jednocześnie ich pragnąc i w jakimś stopniu unikając. To fascynujący proces, w którym każdy z nas jest permanentnie zanurzony. Dlatego jestem w tym miejscu. To jeszcze jeden sposób na oswajanie tego co nieuniknione, czyli zmiany. Ponieważ na co dzień, zawodowo stykam się z różnego rodzaju transformacjami, to miejsce jest doskonałe do podzielenia się własnymi obserwacjami. Z czego jestem dumny w moim życiu: Dumny jestem z tego, ile zmian wprowadziłem w swoim życiu, mimo początkowych obaw, ale też, z ilu z nich zrezygnowałem, mimo ich pierwotnej atrakcyjności. Moje słabości: Największą słabością jest chyba czasowa skłonność do dryfowania przez życie, ale z drugiej strony jakże przyjemną. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Koncentracja na tu i teraz. Nie odkryłem jak na razie nic skuteczniejszego. Największa zmiana w moim życiu: Są dwie największe zmiany w moim życiu, które nastąpiły w 2006 i 2008 roku, jedna ma na imię Maria, a druga Rozalia. Uczą mnie na co dzień bardzo wielu pożytecznych rzeczy. Miejscowość: Warszawa, Łódź tel: 502-43-83-94  www.rafalnykiel.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here