Wiele osób pyta mnie: „co mam zrobić, żeby schudnąć?”. Odpowiedź jest prosta – jeść! Niezmiennie widzę na twarzach moich rozmówców zaskoczenie, niepokój i niedowierzanie, ale tak faktycznie jest. Zastanów się: jeśli pracując, otrzymujesz pensję regularnie, to spokojnie możesz rozporządzać swoimi zasobami finansowymi, nie bojąc się, że zabraknie ci pieniędzy. Czujesz się bezpiecznie, bo wiesz, że określonego dnia wpłynie na konto określona kwota. A co się dzieje, jeśli jest inaczej? Jeśli twoje dochody są nie do przewidzenia – raz otrzymasz pieniądze, a raz nie, raz jest ich bardzo dużo, a drugim razem bardzo mało… Do tego nie wiesz, kiedy pieniądze wpłyną na konto, a żyć przecież trzeba, zapłacić rachunki, nakarmić i ubrać dzieci oraz siebie. Odkładasz każdą możliwą sumę, żeby w razie braku dochodu mieć na najpotrzebniejsze wydatki. Tak też funkcjonuje nasz organizm. Jeśli dostarczamy mu regularnie, o tej samej porze i w odpowiedniej ilości (nie za dużo!) składników odżywczych, nie musi odkładać na „czarną godzinę”. Nie jest też przeciążony ilością, której nie jest w stanie spożytkować na bieżące potrzeby energetyczne. Efekt – nic nie magazynuje w postaci wałeczków tłuszczu na brzuchu, pośladkach czy udach. Jeśli tę prostą zasadę wprowadzisz w życie, drogi czytelniku, i będziesz ją stosował niezależnie od pory roku czy osobistych spraw – Twoje zapasy „tłuszczyku” powoli zaczną topnieć jak śnieg na wiosnę i to raz na zawsze.

Jak to zrobić? To bardzo proste!

Po pierwsze: jedz śniadanie

Śniadanie powinno się jeść w ciągu godziny od pobudki. Powinno być pełnowartościowe – czyli składać się i z białka, i z węglowodanów – ponieważ daje nam energię i siłę do pracy na cały dzień.

Poranna kawa to NIE jest pełnowartościowe śniadanie!

Po drugie: jedz drugie śniadanie

Po 3 godzinach powinno się zjeść lekki posiłek – jogurt czy serek, do którego można dorzucić suszone owoce lub nasiona słonecznika albo dyni. Mogą to też być owoce – lepiej jest je jeść w pierwszej połowie dnia, ponieważ zawierają dużo cukru. Cukier daję nam energię, której lepiej dodawać sobie przed południem, a po południu wyciszać organizm.

Po trzecie: jedz obiad w spokoju

Po kolejnych 3 godzinach powinno się zjeść obiad, składający się z pełnowartościowych produktów z mięsa lub ryb, warzyw, kaszy lub ryżu. Bardzo ważne, by robić to bez pośpiechu i bez stresu.

Po czwarte: jedz podwieczorek

Po kolejnych 3 godzinach powinno się zjeść lekką przekąskę w postaci np. sałatki z warzyw, z rybą czy serem. Warto również dorzucać do sałatek kiełki np. słonecznika, rzodkiewki, brokułu itp. Kiełki są bardzo wartościowe, bo zawierają dużo błonnika, a także są źródłem mikroelementów, soli mineralnych oraz innych składników odżywczych i witamin.

Po piąte: jedz lekką kolację

Po kolejnych 3 godzinach powinno się zjeść kolację. Dobrze byłoby, gdyby była lekkostrawna – dzięki temu organizm będzie mógł odpocząć i zregenerować się przez noc.

Reasumując:

Jeśli śniadanie jemy np. o 7.00, drugie śniadanie wypada o 10.00, obiad o 13.00, podwieczorek o 16.00, a kolacja o 19.00, wówczas nasz organizm o godzinie 22.00 jest gotowy do odpoczynku i regeneracji. Ważne jest, aby ostatni posiłek był zjedzony 3 godziny przed snem, bo właśnie tyle potrzebujemy, żeby strawić to, co zjedliśmy (o ile nie zjedliśmy za dużo i za tłusto). Często słyszę mit, że „żeby schudnąć, nie należy jeść po godzinie 18.00”. Jest to dobre dla osób, które chodzą spać w okolicach 21-22. Jednak jeśli ktoś pracuje do północy, powinien zjeść kolację odpowiednio później, żeby mieć siłę i energię do pracy, i nie głodować w jej trakcie.

Bardzo ważna sprawa – to, ile zjadamy, ma znaczenie!

Żyjemy w czasach, kiedy nie brakuje jedzenia, a wręcz przeciwnie – zjadamy go więcej, niż nam potrzeba, a przekąski, batoniki czy chipsy dokładają nam kilogramów. Wraz z dobrobytem pojawiły się choroby cywilizacyjne, od otyłości poczynając, na cukrzycy i zawałach serca kończąc.

Jak poznać swój osobisty wzorzec potrzebnej organizmowi na raz ilości zjadanego posiłku?

Złóż swoje dłonie tak, aby utworzyły miseczkę. Podczas jednego posiłku powinieneś zjadać tyle, ile się w nich zmieści. Mało? Przypominam, że przecież jesz co 3 godziny! No i przecież chcesz schudnąć!

Powodzenia 🙂

Poprzedni artykułBardzo przyjemnie jest żyć! Koncert Katarzyny Żak w klubie Hybrydy (FOTORELACJA)
Następny artykułPochwała chwalenia. Krok trzeci: Chwal innych!
SPOTKAJ SIĘ ZE MNĄ, JEŚLI POTRZEBUJESZ: - zrozumieć co mówi do ciebie twoje ciało - wsparcia w odchudzaniu i zrozumienia procesu odchudzania - zrozumienia siebie i swoich reakcji emocjonalnych - pomoc w budowaniu poczucia własnej wartości - wsparcia w procesie zmian w życiu: zawodowym, prywatnym, osobistym, stylu życia - pomoc w ruszeniu z miejsca i motywacji Kim jestem i co robię: Jestem psychologiem, psychodietetykiem, dietetykiem, terapeutą TSR i doradcą zawodowym. Mam własną firmę od 1993 roku. Na początku prowadziłam różnego rodzaju szkolenia związane z biznesem i urodą, teraz prowadzę warsztaty i szkolenia oraz spotkania indywidualne dotyczące rozwoju osobistego, psychodietetyki oraz zmiany w każdym obszarze życia. Jestem autorką programów odchudzających – „MÓJ EFEKT MOTYLA” – dla kobiet i „12 MOSTÓW” – dla mężczyzn. Pracuje również z młodzieżą w Zespole Szkół Zawodowych – Mechanicznych jako psycholog i doradca zawodowy. Dla uczniów szkoły prowadzę kurs zdrowego odżywiania - Akademia Zrowia. Dlaczego tu jestem: Ponieważ zmiany w życiu to jedyne, co nas na pewno spotka. Jednak ważne jest to, abyśmy brali w nich udział świadomie. Jak będzie wyglądało nasze przyszłe życie, zależy jedynie od nas, naszych decyzji, myśli i działań. Dlatego świadomie chciałabym pomagać ludziom zrozumieć ich podświadomość, skąd biorą się ich reakcje na daną sytuację i jak nad tym panować – świadomie. Z czego jestem dumna w swoim życiu: Najbardziej jestem dumna z siebie. Potrafiłam dokonać w swoim życiu zmiany z postawy „szarej myszki”, stresującej się kiedy trzeba było się do kogoś odezwać – do kobiety zdecydowanej, wiedzącej czego chce od życia, która występuje publicznie przed kilkusetnym audytorium bez oznak stresu. Dumna jestem też z mojego męża, który wytrwał przy mnie przez te wszystkie lata zmian. Oraz z naszego syna, który jest psychologiem sportu i trenerem judo, i kocha to co robi. Moje słabości: Czasami do wuzetki (ciastko z kremem), do moich psów, no i bardzo kiepsko radzę sobie z nowymi technologiami. Mój sprawdzony sposób na zły nastój: długi spacer po lesie z moimi psami, rozmowy z mężem lub przyjaciółmi. Bardzo pomocne są wtedy również podróże w głąb siebie. Największa zmiana w moim życiu: Największa i zarazem najważniejsza zmiana miała miejsce w 2003 roku, kiedy to mocno tupnęłam nogą i po raz pierwszy w życiu powiedziałam „Teraz ja!!!”. Zaczęłam realizować swoje marzenia. Moje życie nabrało sensu i rozpędu. Teraz mogę powiedzieć „Jestem szczęśliwą kobietą” – w pełnym tego słowa znaczeniu. Miejscowość: Warszawa; tel. 602 735 074

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here