Wdzięczność – jakie to dzisiaj niepopularne słowo. Kto by się zastanawiał nad tym, co już posiada, kiedy w kolejce czeka nieustannie rosnąca lista pragnień. Niemal od dziecka uczeni jesteśmy konsumpcyjnego podejścia do rzeczywistości i trenowani w konsekwentnym osiąganiu założonych celów. Dochodzimy w tym do perfekcji do tego stopnia, że nawet nie zauważamy, kiedy środek prowadzący do celu staje się celem samym w sobie. Czyż praca zawodowa nie miała z założenia służyć nam do tego, żeby zabezpieczyć nasz byt i podstawowe potrzeby? Czy zapisując się na zajęcia fitness lub na siłownię chciałaś/chciałeś osiągnąć coś więcej niż zdrowy/ładny wygląd i dobre samopoczucie? Pytanie, kiedy te działania – będące z założenia środkiem, a nie celem samym w sobie – stały się naszym więzieniem? Kiedy staliśmy się zakładnikami pięknej sylwetki, a uzależniając swoje poczucie wartości od stanu konta i wiary w prestiż zawodowy, zostaliśmy ich niewolnikami? Dlaczego tak rzadko zdarza nam się dziękować za to, co mamy? A przecież wdzięczność potrafi działać cuda. Zmienia jakość naszego życia niemal natychmiast, gdy ją wyrażamy. Będąc wdzięcznym, dajemy sygnał naszej podświadomości, że oto jesteśmy ludźmi spełnionymi, szczęśliwymi, a zaraz za tym pojawia się rozluźnienie ciała, uśmiech na twarzy i spokój wewnętrzny. Eckhart Tolle – współczesny nauczyciel duchowy – powiedział, że „o kimś, kto odczuwa wdzięczność za obecną chwilę i za pełnię życia teraz, można powiedzieć, że mu się naprawdę powiodło”.

Mamy naprawdę wiele. Każdy z nas ma. Jest ogromna ilość spraw, za które możemy dziękować. Choć na początku być może tak trudno to dostrzec i ciężko w to uwierzyć – ale to znowu kwestia treningu. Nie przywykliśmy dziękować za to, że każdego ranka możemy wstać o własnych siłach z łóżka i przy pomocy własnych nóg, bez proszenia o pomoc i uzależnienia od innych osób, udać się tam, gdzie właśnie chcemy. Kto z nas się nad tym zastanawia? Kto docenia to, jaką niezależność daje możliwość chodzenia? A umiejętność poruszania rękoma…? Jaka niesamowita jest sprawność chwytania! Kierowania łyżki do ust, posługiwania się długopisem czy trafiania w klawisze klawiatury. To, że widzisz – czyż to nie prawdziwy cud?! Dostępność zachodów słońca, możliwość patrzenia na kochane twarze bliskich osób, widok kwitnących drzew i górskich krajobrazów. Kiedy ostatnio zastanawiałeś się nad tym, że dzięki temu, że widzisz, masz pracę i możesz prowadzić samochód? A to, że możesz mówić? Słyszeć? To takie oczywiste, ale tylko dopóki tego nie stracimy.

Warto się tym cieszyć, warto doceniać i być wdzięcznym, bo wcale nie jest powiedziane, że dostaliśmy to na zawsze. Warto więc może rozejrzeć się dookoła siebie, póki jeszcze nie jest za późno, docenić to, ile mamy i zaczynając choćby od jednej wdzięczności, każdego dnia dokładać kolejną. To proste ćwiczenie, na które wystarczy 5 spokojnych minut każdego poranka lub wieczora, może zaskakująco zmienić Twoje życie i to prędzej niż sądzisz. Nie zniechęcaj się tym, że na początku może wydawać się sztuczne. Wyrażaj wdzięczność szczerze i gorliwie, pochylając się nad każdym podziękowaniem. Za co możesz dziękować? Za wszystko. Za to, że masz pracę, że każdego dnia masz co jeść, za zdrowie, za inspirującą rozmowę, za cudowne słońce za oknem, za niezobowiązujący uśmiech, który poprawił Ci nastrój, za dobry film czy przeczytaną książkę. A przede wszystkim za cudownych ludzi, których masz dookoła siebie. To prawdziwy skarb. Kiedy to zrozumiesz, sam docenisz jak wielki. Poeta ksiądz Jan Twardowski mówił o tym najpiękniej:

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
zostaną po nich buty i telefon głuchy
tylko to co nieważne jak krowa się wlecze
najważniejsze tak prędkie że nagle się staje
potem cisza normalna więc całkiem nieznośna
jak czystość urodzona najprościej z rozpaczy
kiedy myślimy o kimś zostając bez niego.

Nie bądź pewny że czas masz bo pewność niepewna
zabiera nam wrażliwość tak jak każde szczęście
przychodzi jednocześnie jak patos i humor
jak dwie namiętności wciąż słabsze od jednej
tak szybko stąd odchodzą jak drozd milkną w lipcu
jak dźwięk trochę niezgrabny lub jak suchy ukłon
żeby widzieć naprawdę zamykają oczy
chociaż większym ryzykiem rodzić się niż umrzeć
kochamy wciąż za mało i stale za późno 

Nie pisz o tym zbyt często lecz pisz raz na zawsze
a będziesz tak jak delfin łagodny i mocny 

Śpieszmy się kochać ludzi tak szybko odchodzą
i ci co nie odchodzą nie zawsze powrócą
i nigdy nie wiadomo mówiąc o miłości
czy pierwsza jest ostatnią czy ostatnia pierwszą

Zwracaj uwagę na to, aby czasu nie zabrakło i mów swoim bliskim, jak wiele dla Ciebie znaczą. 

Ludzie najczęściej warunkują swoje szczęście. Oświadczają, wierząc w to z całą pewnością, że szczęśliwi będą dopiero, gdy osiągną założone cele: gdy wybudują dom, znajdą wymarzoną pracę, ukochaną osobę, dostaną podwyżkę, awans, wyjadą na upragnioną wycieczkę itd. Tymczasem ze szczęściem jest dokładnie odwrotnie. Kiedy znajdziesz je najpierw w sobie, niemal od razu zacznie do Ciebie napływać z zewnątrz. I na odwrót, jeśli teraz nie potrafisz być szczęśliwy, nie umiesz znaleźć powodów do wdzięczności, jest bardzo mało prawdopodobne, że wymarzone zdobycze zewnętrzne Cię uszczęśliwią. A jeśli tak się stanie, to na krótko, dopóki nie pojawią się nowe pragnienia warunkujące Twoje szczęście; bo jak powiedział Walter Dirks: Wdzięczność jest najpiękniejszą formą szczęścia: należy zarówno do jego przyczyn, jak i skutków

Poprzedni artykułChcesz schudnąć? Musisz regularnie jeść!
Następny artykułWork-life balance: psychologiczny mit czy jedna ze strategii czerpania satysfakcji w życiu?
Kim jestem i co robię: Trener rozwoju osobistego, doradca zawodowy, surdopedagog i miłośniczka jogi, z pasją i zaangażowaniem zgłębiająca dziedzinę mindfulness. Dyplomowany trener relaksacji, matka dzieciom, autorka bloga: www.mam-to.pl. Na co dzień pracuję z dziećmi i młodzieżą, pomagając im w zrozumieniu istoty uważności i uświadamianiu, że eksplorowanie świata dobrze jest zacząć od źródła, czyli od siebie samego.   Dlaczego tu jestem: Ponieważ wierzę, że nie ma przypadków i wszystko jest po coś. Chciałabym dzielić się moim odkryciem, czyli wiedzą na temat tego, jak wielką moc ma uważność i jakie niezwykłe zmiany może wnosić w nasze życie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Cudowne dzieciaki, fajny mąż, rosnąca samoświadomość, odwaga w podejmowaniu wyzwań (mimo czasami miękkich kolan). Moje słabości: Nadopiekuńczość.  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Chwila sam na sam ze sobą. Niespieszność. Największa zmiana w moim życiu: Zmiana w sposobie myślenia, że wszystko czego potrzebujemy nosimy w sobie. I wynikająca z tego pewność  siebie, rozumiana jako spokój wewnętrzny i wiara we własne możliwości. Miejscowość: Legnica/Wrocław, k.bazylczyk@gmail.com , www: wolnobyc.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here