Jestem już w drodze, ale w środku wyraźnie czuję dyskomfort, jakąś mieszankę niepokoju i obawy. Coraz wyraźniej dociera do mnie, że nie mam ochoty na to spotkanie. Agatę znam od kilkunastu lat; odkąd pamiętam była osobą, która widziała szklankę raczej do połowy pustą, jednak ostatnio, po dość burzliwych zawirowaniach w życiu osobistym, stała się jeszcze bardziej krytyczna, surowa, a nawet cyniczna.

Dlaczego psychologia pozytywna?

Zawsze mamy wybór. Jasne, że życie czasami przytłacza i napiera, tak, że ciężko uwierzyć, że jeszcze będzie dobrze, jednak w dużym stopniu od naszej postawy zależy czy i na jak długo pogrążymy się w nieszczęściu.

Psychologia pozytywna  to  dziedzina psychologii zajmująca się podłożem dobrego samopoczucia i szczęścia. Zadaniem psychologii w ogóle jest przynoszenie ludziom ulgi w cierpieniu, psychologia pozytywna zaś posuwa się dalej, zajmuje się tym, co nadaje życiu głębszy sens i pozwala na stworzenie warunków sprzyjających samorealizacji.

Twórcą tej koncepcji jest amerykański psycholog Martin E. P. Seligman, któremu rozgłos przyniosły prace nad teorią wyuczonej bezradności, w której to wyjaśnił mechanizm powstawania bierności i rezygnacji.  Opiera się ona na przekonaniu, że żadne z działań człowieka nie ma wpływu na to, co się wydarzyło; a stąd już tylko krok do bezradności, która jest podstawą pesymizmu, prowadzącego z kolei do depresji.

W swoich poszukiwaniach drogi wyjścia z tego impasu, badacze zwrócili się w  kierunku zjawiska optymizmu. Jak się okazuje szczęście można zmierzyć; podjęto wiele badań naukowych mających na celu określenie czynników wpływających na poczucie szczęścia. Badano między innymi wpływ: wieku, płci, związków międzyludzkich, genów, zdrowia i diety, wykształcenia oraz finansów.

Formuła szczęścia

W wyniku tych badań powstała koncepcja wzoru na szczęście, czyli formuła szczęścia, która zakłada, że jest ono wypadkową:  ustalonego zakresu emocji pozytywnych, okoliczności naszego życia oraz czynników, które znajdują się pod naszą kontrolą. O ile na pierwsze dwa aspekty nie mamy większego wpływu, tak w zakresie działań znajdujących się pod naszą kontrolą jest przestrzeń do pracy na rzecz budowania własnego szczęścia. Okazuje się, że od naszego podejścia do życia i tego, co nas spotyka zależy znacznie więcej, niż nam się wydaje.

W swojej książce „Prawdziwe szczęście. Psychologia pozytywna, a urzeczywistnienie naszych możliwości trwałego spełnienia” Seligman przekonuje, że jeśli włożymy wysiłek w pracę nad  tym czynnikiem, nasze szanse na wzrost poczucia szczęścia będą naprawdę duże. Na zmienne te składają się: zadowolenie z przeszłości, czyli dodatni bilans naszych dotychczasowych doświadczeń, patrzenie z optymizmem w przyszłość, czyli przewidywanie, że spotka nas jeszcze wiele dobrego i wreszcie – szczęście w teraźniejszości, czyli doznania przyjemności i gratyfikacji (satysfakcji/radości) jakie przeżywamy obecnie.

Zarówno przeszłość, teraźniejszość jak i przyszłość mogą budzić w nas pozytywne emocje, aczkolwiek w każdej z tych sytuacji inne. I tak, do emocji pozytywnych, które wzbudza w nas przyszłość, należą: optymizm, nadzieja, wiara oraz zaufanie. Emocje pozytywne związane z przeszłością to: zadowolenie, pogoda ducha, spełnienie oraz duma, a te odnoszące się do teraźniejszości to m.in.: radość, ekstaza, spokój, zapał i tzw. uskrzydlenie nazywane też  flow (czy przepływem).

Przyjemności zmysłowe

Przeżywanie emocji pozytywnych we wszystkich trzech ich znaczeniach prowadzi do poczucia spełnienia, jednak nie zawsze jest to możliwe. Tymczasem jest coś, nad czym możemy pracować osiągając spektakularne wyniki w poczuciu szczęścia. To uważne obchodzenie się z chwilą obecną. Skupienie na teraźniejszości i bycie świadomym tego co się dzieje, może być źródłem prawdziwych przyjemności, zarówno tych cielesnych jak i wyższego rzędu.

Przyjemność z oddawania się zajęciom szczególnie nas pociągającym zwielokrotni się jeśli będziemy potrafili się nią delektować. Już tylko tempo współczesnego życia i nasze skupienie się na przyszłości mogą wyraźnie zubożyć naszą teraźniejszość. Delektowanie, to nic innego jak uważne przeżywanie każdej chwili, to uzmysławianie sobie przyjemności i świadome dążenie do jej doznawania. Jest to stan przeciwny do automatycznych reakcji, które tak często nam towarzyszą kiedy żyjemy w pośpiechu. Działając i reagując automatycznie nie zauważamy ogromu doznań, jaki mógłby się stać naszym udziałem. Dużo łatwiej jest świadomie zwracać uwagę na chwilę obecną, kiedy myślimy i działamy niespiesznie, niż kiedy zaledwie „zaliczamy” bieżące doświadczenie, a myślami jesteśmy już w przyszłości.

Gratyfikacje, czyli pełne zaangażowanie

Oddawanie się działaniom, które nie są bezpośrednio przyczyną odczuwanych przyjemności zmysłowych, ale stanowią źródło prawdziwej satysfakcji, nazywane jest w psychologii pozytywnej gratyfikacjami. W odróżnieniu od doznań będących źródłem przyjemności, gratyfikacje (satysfakcje) osiągamy w inny sposób. Zazwyczaj są to działania, które charakteryzuje całkowite pochłonięcie nimi, zatracenie się w nich. Dzięki pełnemu zaangażowaniu w wartościowe dla nas działania, zwane przez Arystotelesa poczynaniami w szlachetnym celu, zaczynamy odczuwać nie tylko satysfakcję, ale też budujemy fundamenty poczucia szczęścia.

Nie znajdziemy tego w przyjemnościach cielesnych, nie można również tego stanu wywołać w żaden inny sposób; możemy go osiągnąć jedynie poprzez pełne zaangażowanie w działanie. To moment, kiedy przestaje istnieć czas, kiedy robimy dokładnie to, co chcemy robić i kiedy nie mamy ochoty tego zaprzestać. Zjawisko, opisane przez psychologa  Csikszentmihalyia jako flow, można osiągnąć w wielu dziedzinach/dyscyplinach. Mogą być to gratyfikacje umysłowe, jak pogrążenie się w lekturze, albo w czasie pisania ważnego dla nas tekstu, bądź gratyfikacje społeczne, jak współodczuwanie z grupą w trakcie wykonywania wspólnego działania; stan ten, może też być skutkiem czynności fizycznych, w trakcie tańca bądź pochłonięcia dyscypliną sportową.

Niezależenie od rodzaju czynności, wszystkie te działania mają wspólny mianownik i opisują tzw. psychologiczne komponenty gratyfikacji w podobny sposób. Oto czynniki wyróżnione przez Seligamana:

– zadanie jest wymagające i do jego wykonania potrzebne są umiejętności,

– koncentracja na zadaniu,

wyraźny cel,

– otrzymanie natychmiastowego potwierdzenia skuteczności naszych starań,

– głębokie zaangażowanie, które łatwo nam przychodzi,

– poczucie kontroli nad tym co robimy,

– zniknięcie poczucia Ja,

– wrażenie zatrzymania czasu.

Badacze są zdania, że kiedy się w coś głęboko angażujemy, to prawdopodobnie tworzymy też kapitał na przyszłość, co z kolei stanowi gratyfikację i zaspokojenie potrzeb biologicznych. Uważa się, że poczucie uskrzydlenia jest stanem, który cechuje  rozwój psychiczny. Dzięki podejmowanym działaniom możemy czerpać z nich dodatkowe profity, tj. lepsze powodzenie w życiu, czy głębsze więzi społeczne.

Świadomy wybór

W swoich badaniach nad szczęściem, naukowcy doszli do wniosku, że nałogowe przedkładanie łatwych przyjemności nad gratyfikacje może mieć niemiłe konsekwencje. Przestrzegają zatem przed zbytnim poleganiu na drogach prowadzących do szczęścia na skróty, czyli łatwych i szybkich przyjemnościach, tj. m.in.: telewizja, zakupy, narkotyki czy seks bez miłości. Jeśli większość czasu pochłaniają nam łatwe do osiągnięcia rozkosze, nie stawiamy sobie wyzwań, nie zmuszamy się do wykazania się zdolnościami, to  przygotowujemy żyzny grunt pod rozwój depresji.

Czyż nie zaskakujące jest, że coraz większa populacja ludzi, w pełnym możliwości XXI wieku, cierpi na depresję? Że coraz więcej osób odczuwa głód duchowy i głośno zadaje pytanie o sens życia? Zdaje się, że psychologia pozytywna znalazła odpowiedź na to pytanie, twierdząc, że dobre życie  zależy w dużej mierze od określenia i wykorzystania naszych szczególnych zdolności, a następnie oddania się im z pełnym zaangażowaniem.

Literatura:

Seligman Martin E.P., „Prawdziwe szczęście. Psychologia pozytywna, a urzeczywistnienie naszych możliwości trwałego  spełnienia”

Seligman Martin E.P., „Optymizmu można się nauczyć. Jak zmienić swoje myślenie i swoje życie”

Poprzedni artykułUrlop macierzyński – jak przetrwać i nie zwariować?
Następny artykuł„Bądź sobą!” Łatwo powiedzieć, trudniej zrobić…
Kim jestem i co robię: Trener rozwoju osobistego, doradca zawodowy, surdopedagog i miłośniczka jogi, z pasją i zaangażowaniem zgłębiająca dziedzinę mindfulness. Dyplomowany trener relaksacji, matka dzieciom, autorka bloga: www.mam-to.pl. Na co dzień pracuję z dziećmi i młodzieżą, pomagając im w zrozumieniu istoty uważności i uświadamianiu, że eksplorowanie świata dobrze jest zacząć od źródła, czyli od siebie samego.   Dlaczego tu jestem: Ponieważ wierzę, że nie ma przypadków i wszystko jest po coś. Chciałabym dzielić się moim odkryciem, czyli wiedzą na temat tego, jak wielką moc ma uważność i jakie niezwykłe zmiany może wnosić w nasze życie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Cudowne dzieciaki, fajny mąż, rosnąca samoświadomość, odwaga w podejmowaniu wyzwań (mimo czasami miękkich kolan). Moje słabości: Nadopiekuńczość.  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Chwila sam na sam ze sobą. Niespieszność. Największa zmiana w moim życiu: Zmiana w sposobie myślenia, że wszystko czego potrzebujemy nosimy w sobie. I wynikająca z tego pewność  siebie, rozumiana jako spokój wewnętrzny i wiara we własne możliwości. Miejscowość: Legnica/Wrocław, k.bazylczyk@gmail.com , www: wolnobyc.pl.

2 KOMENTARZE

  1. .. ale pozytywne myślenie/pozytywna psychologia może być też pułapką, bo jest cienka granica między faktycznym jego/jej stosowaniem a noszeniem różowych okularów, przy których trudne emocje i inne lekcje mogą zostać pominięte (przypadkiem lub celowo), a one też są nam potrzebne i do życia i do własnego rozwoju 🙂

    I druga kwestia – w artykule pojawiło się wprowadzenie logiki „od pesymizmu do depresji”, co nie jest prawdą, a co tylko stygmatyzuje i pesymizm i depresję… 2 przykładowe (ale fajne 🙂 ) artykuły o pesymizmie i kontekście depresji:
    https://www.focus.pl/artykul/niech-zyje-pesymizm?page=1
    http://naukawpolsce.pap.pl/aktualnosci/news%2C410967%2Cszczurzy-pesymisci-pomagaja-zrozumiec-depresje.html

    • Tak sobie myślę, że jeśli miałabym nie stosować uproszczeń (prowadzenie logiki „od pesymizmu do depresji”) to chyba lepiej żebym w ogóle nie zabierała głosu 😉 Niestety tak już jest, że pewne „skracanie drogi” jest czasami niezbędne.
      Oczywiście, że nie zawsze tak jest (jak piszesz), ale jakby nie patrzeć, pesymizm częściej prowadzi/może prowadzić do depresyjnych myśli i czarnowidztwa, niż pozytywne myślenie. Czy stygmatyzuje? Cóż, to już chyba zależy od osobistych doświadczeń, perspektywy patrzącego i tego jak rozumiemy (niektóre) pojęcia.
      A jeśli chodzi o pułapkę pozytywnego myślenia, to już sprawa bardzo delikatna. Tu chyba priorytetem jest szczerość z samym sobą. I umiejętność rozróżniania jednego od drugiego (pozytywnego myślenia od mydlenia sobie oczu). Do wszystkiego trzeba dojrzeć. Do mierzenia się z samym sobą również 😉
      Pozdrawiam serdecznie, dziękuję za komentarz i linki 🙂

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here