Zapewne większość ludzi na świecie marzy o spokojnym i harmonijnym życiu. Jednak bardzo często doświadczamy niepokojów, obaw i stresu. To nic wielkiego, tak jest od tysięcy lat, tylko, że w dzisiejszych czasach jest nam coraz trudniej radzić sobie ze stresem. Należy zaznaczyć, że wśród ludzi rośnie świadomość mechanizmów tworzenia stresu, którzy zdają sobie sprawę z  ilości źródeł podpowiadających, jak sobie z nim radzić. Mimo wszystko, stres  coraz bardziej na nas wpływa. Czym jest stres? To uczucie, którego doświadcza każdy z nas  na co dzień. Jednak warto mieć świadomość, że mimo odczuwanego dyskomfortu, jest to przede wszystkim mechanizm adaptacyjny, który od zawsze umożliwiał nam przeżycie. Dzięki stresowi gatunek ludzki mógł przetrwać. Stres jest nam potrzebny i nie możemy się bez niego obyć. Ważne w tym wszystkim jest to, aby mieć pod kontrolą poziom stresu, a tym samym możliwość systematycznego rozładowania napięcia.  

Twórcą pierwszej, powstałej w 1936 r. teorii stresu był lekarz H. Selye. Podzielił on stres na dwie główne kategorie. Pierwszą z nich jest dystres, czyli niezwykle wyniszczający proces, pojawiający się  kiedy napięcie jest intensywne i trwa bardzo długo, wywołując  dezorganizację działania. Druga kategoria stresu to eustres, czyli tzw. stres dobry. Mobilizuje nas do działania,  mimo pewnego dyskomfortu, a w konsekwencji prowadzi do rozwoju osobowości.

Kiedy pojawia się jakieś zagrożenie, w naszym ciele zachodzą procesy biochemiczne, pomagające w rozwiązaniu problemu. Następuje wewnętrzna mobilizacja, wzrost poziomu adrenaliny, poprawia się refleks, możliwości fizyczne, takie jak siła oraz wytrzymałość. Jesteśmy gotowi do walki lub ucieczki. Nasuwa się pytanie: jak taka gotowość przyda mi się w pracy w biurze, kiedy przeczytamy e-mail od szefa lub zadzwoni roszczeniowy klient, który grozi, że nas wyrzuci z pracy? W bardziej naturalnych, czy też pierwotnych warunkach dla gatunku ludzkiego szybko rozładowywaliśmy napięcie dzięki ucieczce lub walce z zagrożeniem. Atakował nas dziki zwierz, wtedy braliśmy nogi za pas i po krótkiej chwili stres był już tylko wspomnieniem. 

Dlaczego w dzisiejszych czasach jest nam trudniej ograniczyć poziom stresu? Odpowiedź zawarta jest w dwóch słowach: aktywność fizyczna. W codziennym pędzie systematycznie oddzielamy nasze codzienne działania od aktywności fizycznej. Większość z nas pracuje w biurach, korporacjach i prowadzi siedzący tryb życia,. Jeździmy samochodami do miejsca pracy, potem przesiadamy się do windy, a gdy chcemy wyrzucić papier do kosza, niejednokrotnie podjeżdżamy do niego na fotelu na kółkach. Często nasz relaks jest także statyczny: smartfon, telewizor lub kanapa, a niekiedy wszystko równocześnie. Jaki zawiązek ze stresem ma zatem aktywność fizyczna? Ścisły, ponieważ ruch wpływa na biochemię naszego ciała.  Kiedy zaczynamy się energiczniej ruszać w pierwszej kolejności poprawia się krążenie, a to powoduje intensywniejszy przepływ płynów ustrojowych, czyli krwi, limfy. Konsekwentnie reaguje układ hormonalny produkując endorfiny, które jak wiemy są w dużym stopniu odpowiedzialne za nasze samopoczucie. 

Jak zmniejszyć napięcie poprzez ruch w biurze? Po pierwsze potrzebujesz sprawdzić i uwierzyć, że w sytuacji nagłego silnego stresu to ruch jest najskuteczniejszym antidotum. Zauważysz, że kiedy zaczniesz się ruszać stres zniknie. Możesz pod byle pretekstem przejść się lub nawet przebiec na inne piętro po schodach. Dobrym sposobem będzie także wyjście do pobliskiego sklepu albo zrobienie 50 pompek lub przysiadów w pustej sali konferencyjnej.  Cokolwiek, aby poruszyć nasze ciało.

Kiedy absolutnie nie możesz sobie pozwolić na odejście od stanowiska pracy możesz na chwilę skoncentrować się na swoim oddechu. Czy masz świadomość, że cały czas oddychasz? Oczywiście wiemy o tym doskonale, ale nie poświęcamy temu nadmiernej uwagi. Można powiedzieć, że samo się oddycha. W sytuacji stresu, skieruj uwagę na oddech. Nie staraj się oddychać ani szybciej, ani głębiej. Doprowadzaj powietrze aż do samego brzucha, dzięki temu będzie to oddech przeponowy. To niezwykle uspokajające narzędzie do łatwego zastosowania w praktycznie każdym miejscu. Spróbuj! Możesz, jak to robią niektórzy, policzyć do dziesięciu, ale nie liczenie będzie tu kluczowe, lecz bardziej numerowanie oddechów. Daj sobie kilka minut na spokojne dotlenienie się i myśl wyłącznie o samym procesie oddychania. Po chwili poczujesz gotowość do dalszej pracy. 

Co w przypadku, kiedy nie możesz poświęcić ani chwili czasu na ruch, lub oddychanie? Z każdej sytuacji jest jakieś wyjście. Możesz wtedy skoncentrować się na swoich myślach, wchodząc jakby w pozycję świadka. Aktywność naszych umysłów jest najczęściej nadmierna. Większość osób cierpi na mimowolne myślowe ADHD. Nie chodzi tu o zatrzymanie tego procesu, a bardziej o spokojną obserwację. Możesz ułatwić sobie cały proces i zacząć klasyfikować wewnętrzne procesy na kilka głównych grup. Mogą to być: myśli, wspomnienia, plany, chęć do zrobienia czegoś, oceny i emocje. Kategorii może być więcej lub mniej, jak będzie ci wygodniej. Kluczowe jest jednak oddzielenie się od treści twoich myśli. Pamiętaj, że one nie zawsze podpowiadają ci prawdę. Mimo dobrych intencji czasami cię oszukują. Nie musisz im zawsze wierzyć!

Sposobów na obniżenie poziomu stres jest wiele. Niektóre z nich powodują więcej szkód, szczególnie w dłuższej perspektywie czasu, niż korzyści. Mam na myśli palenie, picie alkoholu czy nawet używanie narkotyków. Wybór należy do ciebie, ale pamiętaj, że zawsze masz WYBÓR! 

Podsumowując możemy powiedzieć, że da się uciec przed stresem lecz tylko wtedy, kiedy będziemy wystarczająco szybko biec. Nieważne, jaki dystans przebiegniemy. Najważniejsze jest wytworzenie przy tym zbawiennych endorfin, które przybliżą nas do szczęścia. 

 

Poprzedni artykułNajwspanialszy moment w życiu, czyli o wewnętrznej iskrze szczęścia…
Następny artykułDzień Ojca, czyli krótka historia o tym po co jest tata?
Kim jestem i co robię: Jestem coachem i trenerem (International Coaching Community) w obszarze własnego życia, twórcą. Jeszcze nie w pełni świadomym, ale ciągle nad tym pracującym. Jako coach i trener, tworzę możliwie przyjazne warunki do wprowadzania zmian dla moich klientów i uczestników szkoleń. Na co dzień spełniam się jako mąż i ojciec. Dlaczego tu jestem?  Mam ambiwalentny stosunek do zmian, jednocześnie ich pragnąc i w jakimś stopniu unikając. To fascynujący proces, w którym każdy z nas jest permanentnie zanurzony. Dlatego jestem w tym miejscu. To jeszcze jeden sposób na oswajanie tego co nieuniknione, czyli zmiany. Ponieważ na co dzień, zawodowo stykam się z różnego rodzaju transformacjami, to miejsce jest doskonałe do podzielenia się własnymi obserwacjami. Z czego jestem dumny w moim życiu: Dumny jestem z tego, ile zmian wprowadziłem w swoim życiu, mimo początkowych obaw, ale też, z ilu z nich zrezygnowałem, mimo ich pierwotnej atrakcyjności. Moje słabości: Największą słabością jest chyba czasowa skłonność do dryfowania przez życie, ale z drugiej strony jakże przyjemną. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Koncentracja na tu i teraz. Nie odkryłem jak na razie nic skuteczniejszego. Największa zmiana w moim życiu: Są dwie największe zmiany w moim życiu, które nastąpiły w 2006 i 2008 roku, jedna ma na imię Maria, a druga Rozalia. Uczą mnie na co dzień bardzo wielu pożytecznych rzeczy. Miejscowość: Warszawa, Łódź tel: 502-43-83-94  www.rafalnykiel.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here