To będzie tekst z cyklu noworocznych. W sam raz na okres licznych planów, zmian, obiecywania sobie, zaczynania od nowa itd. Nie będę jednak pisać o samych postanowieniach noworocznych i o tym, jak je osiągać. Na ten temat napisano już chyba wszystko i to nie raz, nie będę się więc powtarzać.

Większość z nas postanawia, że wraz z nadejściem nowego roku całkiem dużo zmieni, podejmuje wiele decyzji odnośnie przyszłego, lepszego życia. Ale z wcielaniem tych decyzji w życie, jak doskonale wiemy, bywa różnie. Są też tacy, którzy już zupełnie zarzucili zwyczaj składania postanowień noworocznych, zakładając z góry, że i tak, jak co roku, nic z nich nie wyjdzie. Jak więc nie wpaść w pułapkę planowania, które nie wnosi nic do naszej rzeczywistości? Jak nie pozostać w sferze wyobrażeń na temat naszych zmian na lepsze?

Obecnie bardzo wiele już wiemy na temat skutecznego osiągania celów – istnieje wiele przydatnych technik, które warto wcielić w swoje życie. Nie zamierzam ich w tym miejscu opisywać. Chcę zwrócić Twoją uwagę na jedną prostą prawdę, która może wydać się banalna i oczywista, ale zarazem dosyć otrzeźwiająca – podjęcie decyzji o zmianie czy zrobieniu czegoś to jeszcze nie zmiana/robienie czegoś. Inaczej mówiąc, to jeszcze nie działanie. Często tworzymy w swojej głowie całe scenariusze takich zmian, wyobrażamy sobie siebie w nowej odsłonie, z nowymi nawykami. I… na tym poprzestajemy. Oczywiście nie ma nic złego w takim wyobrażaniu sobie – w końcu zmiana musi mieć swoje źródło – pod warunkiem, że jest to tylko wstęp. Prawdziwe działanie, prawdziwa realizacja postanowień zaczyna się o ten jeden mały krok dalej – od wykonania choćby najmniejszej, ale realnej czynności przybliżającej nas do powstałego w głowie planu. Często nasze wyobrażone scenariusze są bardzo rozbudowane, a proces decyzyjny prowadzący do postanowienia sobie czegoś złożony i męczący. Z trudem podejmujemy pewne decyzje, długo rozważamy za i przeciw, staramy się przewidzieć następstwa. Po czym zmęczeni, ale z poczuciem ulgi, nic z tym nie robimy. Zadowoleni z podjętej w głowie decyzji nie podejmujemy działania, bo sama decyzja daje nam poczucie, że już coś osiągnęliśmy. Na nic jednak zdaje się ten trud bez wspomnianego małego kroku. Jeśli go nie podejmiemy, cały wysiłek decyzyjny idzie na marne, bo postanowienie z czasem blaknie: zapominamy o nim, a nawet jeśli chcemy z czasem do niego wrócić, niejednokrotnie zaczynamy cały proces rozważań od nowa.

Przypisujemy ogromną rolę decyzji – i słusznie, ale często ją też przeceniamy. Samo postanowienie sobie czegoś, zadecydowanie o czymś daje nam tylko ułudę zmiany. Bez podjęcia działania to jedynie złudzenie pójścia naprzód. Od samego postanowienia nasza rzeczywistość nie ulega żadnej zmianie, nic nie zostaje realnie pchnięte do przodu. Nasze decyzje bywają ciężkie, kosztują nas nieraz mnóstwo wysiłku, ale należy pamiętać, aby nie dać się zwieść poczuciu, że oto właśnie, wraz z tą decyzją, całe nasze życie się zmienia.

Postanowiłeś, że od nowego roku szlifujesz angielski? Pomyśl, co możesz w tej chwili zrobić, aby zacząć to realizować. Zapiszesz się na kurs, znajdziesz stronę do nauki słówek, kupisz książkę po angielsku? Co będzie Twoim pierwszym małym, realnym krokiem? Jak już będziesz wiedział, wykonaj ten krok. Dopiero w tym momencie zacznie się Twoja faktyczna realizacja postanowienia. W ten sposób możesz rozpatrzeć też inne decyzje.

Mówi się, że zmiana zaczyna się w głowie – to prawda. Jednak bez podjęcia realnego działania w tej głowie pozostaje. Jeżeli naprawdę chcesz coś w tym nowym roku (lub jakimkolwiek innym momencie swojego życia) zmienić, nie wahaj się od razu podjąć działania, gdy tylko coś sobie postanowisz. Zrób coś w rzeczywistości. Nic wielkiego, rewolucyjnego, ale realnego. Jakiś pierwszy, mały krok. Tyle, ile jesteś w stanie zrobić w danym momencie. Bo sama decyzja nie wystarczy. 

Poprzedni artykułCzłowiek w lustrze
Następny artykułBardzo przyjemnie jest żyć! Koncert Katarzyny Żak w klubie Hybrydy (FOTORELACJA)
SPOTKAJ SIĘ ZE MNĄ, JEŚLI: - czujesz, że potrzebujesz zmiany,- nie radzisz sobie z problemami, tracisz kontrolę nad swoim życiem- niepokoją Cię Twoje relacje z otoczeniem. Kim jestem i co robię: Jestem psychologiem, absolwentką Uniwersytetu Warszawskiego (specjalność Psychoterapia). Obecnie w trakcie szkolenia w zakresie psychoterapii poznawczo-behawioralnej w Szkole Psychoterapii Centrum CBT w Warszawie. Pracowałam z pacjentami w licznych ośrodkach, głównie szpitalnych oddziałach psychiatrycznych. W  tym momencie poszukuję swojego miejsca, mam wiele pomysłów do zrealizowania. Dlaczego tu jestem: Ponieważ wierzę w zmiany. Wierzę, że szczęście jest skutkiem ubocznym działania i podejmowania wyzwań. Jestem tu też dlatego, że chcę o tych zmianach pisać i do nich zachęcać, a także przybliżać ludziom jedną z dróg do zmian, jaką jest psychoterapia. Z czego jestem dumna w swoim życiu: Z umiejętności ciągłego i upartego próbowania jeszcze raz, jeśli coś nie wychodzi. Moje słabości: Niecierpliwość i trudności w podejmowaniu decyzji. Mój sprawdzony sposób na zły humor: Wyjście z domu zawsze dodaje mi energii, poza tym ulubiony serial, książka, słodycze, planowanie wyjazdów, szczególnie w góry. Największa zmiana w moim życiu: Mam nadzieję, że największe zmiany dopiero przede mną.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here