We współczesnym, zachodnim świecie chyba nie ma już osoby, która nie słyszałaby o jodze i jej dobroczynnym działaniu. Spotkałam się nawet z opinią, że w Stanach Zjednoczonych jest już prawdopodobnie więcej ośrodków jogi niż aśram (ośrodków medytacji) w Indiach. Czym jest joga i skąd wokół tej cichej dziedziny tyle hałasu?

Istnieje wiele definicji jogi, mnie jednak najbliższa jest chyba ta, która mówi, że joga jest postawą wobec siebie i świata, będąc jednocześnie całościowym systemem filozoficznym obejmującym zestaw praktyk ciała (za: L. Kulmatycki). Praktyki ciała, w jodze zwane asanami, są zestawem pozycji i postaw ciała, które mają służyć jego wzmocnieniu, a nawet uzdrowieniu, działając równocześnie kojąco na równowagę psychiczną. Ale joga to nie tylko asany – to także przestrzeganie zasad etycznych i moralnych, ćwiczenia oddechowe czy dyscyplinowanie umysłu poprzez medytację.

Tak pięknie mówi o tym jeden z największych współczesnych autorytetów w hatha-jodze B.K.S. Iyengar: Joga jest jak muzyka. Rytm ciała, melodia umysłu i harmonia duszy tworzą symfonię życia. Łatwo się domyśleć, że nie chodzi tu jedynie o gimnastykę, a raczej o potraktowanie człowieka jako całości, gdzie bolące mięśnie i zabiegany umysł stanowią jednakowe wyzwanie, a jedno nie jest mniej ważne od drugiego. Dzięki tej spokojnej praktyce, kiedy z pozoru niewiele się wydarza, dostajemy możliwość wsłuchania się w siebie, badając każdego dnia na nowo, jak się dzisiaj mamy. W czasie praktyki integrujemy trzy elementy: ciało, umysł i ducha, dzięki czemu zbliżamy się do siebie, lepiej czując swoje ciało, jego możliwości i ograniczenia, obserwując (pobudzony często) umysł i rozwijając ducha, którego powoli zaczynamy dostrzegać i czuć.

Choć dobrze jest nie traktować wykonywania asan jedynie jak ćwiczeń gimnastycznych czy tylko terapii ciała, to jednak nie da się przecenić korzyści płynących z tego aspektu praktyki jogi. W końcu, jak zostało powiedziane dawno temu: Ruch może zastąpić niemal każdy lek, ale żaden lek nie zastąpi ruchu. Wysiłek fizyczny, dzięki dotlenianiu komórek naszego ciała, nie tylko opóźnia starzenie, ale także poprawia stan układu krążenia, obniża ciśnienie tętnicze, zapobiega cukrzycy i poprawia nastrój. Jak wiadomo, systematyczne ćwiczenia wpływają korzystnie na pracę przewodu pokarmowego i gruczołów dokrewnych, wspomagając gospodarkę hormonalną, która wpływa na poprawę odporności organizmu.

Nie sposób nie docenić dobroczynnego wpływu praktykowania jogi na permanentne napięcie, jakie towarzyszy nam na co dzień. Jesteśmy obecnie nieustannie narażeni na stres, a jego skutki odczuwamy wszyscy. Trudno znaleźć osobę, która nie narzeka na brak czasu i nadmiar obowiązków. Ta wszechobecna pogoń i rywalizacja sprawiają, że stajemy się niecierpliwi, nerwowi, a w konsekwencji częściej zapadamy na różnorakie choroby. Dlatego warto czasami się zatrzymać i zastanowić, czy tak chcemy żyć, czy jest coś, co możemy dla siebie zrobić, żeby choć w pewnym stopniu zniwelować skutki stresu, jakiemu mimowolnie ulegamy na co dzień. Ponieważ, jak już wiadomo, joga oddziałuje nie tylko na poziomie fizycznym, ale również fizjologicznym, biochemicznym i psychicznym, wykonywanie asan może pozwolić na niespieszne zbliżenie się do siebie, żeby znowu poczuć swoje ciało i pozwolić mu dojść do głosu.

Ale żeby móc poczuć dobroczynne skutki jogi, trzeba podjąć decyzję i stanąć na macie, skierować uwagę do wewnątrz i – podążając za oddechem – w rytmie własnych możliwości rozruszać stawy, rozciągnąć mięśnie i uspokoić umysł. Jak pisze sam B.K.S. Iyengar w książce „Joga światłem życia”, w prawidłowo wykonanej asanie ruchy są płynne, ciało jest lekkie, a umysł swobodny. W rezultacie, po dobrze wykonanej sekwencji, czujemy przypływ energii, poprawę samopoczucia oraz wzrost poziomu uwagi i koncentracji.

Daleka jestem od twierdzenia, że to jedyna droga. Nie powiem nawet, że coś takiego (jedynego) w ogóle istnieje. Ale po latach praktykowania jogi wiem, jak wielki tkwi w niej potencjał. To świetna szkoła uważności, skoncentrowana nie tylko na ciele czy emocjach, ale także mająca przełożenie na pozostałe aspekty życia, takie jak relacje z innymi ludźmi czy zdrowie psychiczne. Dobrze zatem na dłużej zapamiętać słowa mistrza Iyengara, że dzięki pogłębianiu poczucia jestestwa, stajemy się bardziej empatyczni, rozumiejący i dojrzalsi, dzięki czemu wiemy, że cokolwiek komuś uczynimy, w efekcie robimy to samemu sobie.

Poprzedni artykułBądź autentyczny albo zgiń!
Następny artykułKaro Akabal: To może być najseksowniejsza zima w Twoim życiu!
Kim jestem i co robię: Trener rozwoju osobistego, doradca zawodowy, surdopedagog i miłośniczka jogi, z pasją i zaangażowaniem zgłębiająca dziedzinę mindfulness. Dyplomowany trener relaksacji, matka dzieciom, autorka bloga: www.mam-to.pl. Na co dzień pracuję z dziećmi i młodzieżą, pomagając im w zrozumieniu istoty uważności i uświadamianiu, że eksplorowanie świata dobrze jest zacząć od źródła, czyli od siebie samego.   Dlaczego tu jestem: Ponieważ wierzę, że nie ma przypadków i wszystko jest po coś. Chciałabym dzielić się moim odkryciem, czyli wiedzą na temat tego, jak wielką moc ma uważność i jakie niezwykłe zmiany może wnosić w nasze życie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Cudowne dzieciaki, fajny mąż, rosnąca samoświadomość, odwaga w podejmowaniu wyzwań (mimo czasami miękkich kolan). Moje słabości: Nadopiekuńczość.  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Chwila sam na sam ze sobą. Niespieszność. Największa zmiana w moim życiu: Zmiana w sposobie myślenia, że wszystko czego potrzebujemy nosimy w sobie. I wynikająca z tego pewność  siebie, rozumiana jako spokój wewnętrzny i wiara we własne możliwości. Miejscowość: Legnica/Wrocław, k.bazylczyk@gmail.com , www: wolnobyc.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here