Chyba nie znam nikogo, kto nie lubi marzyć. Marzenia już od najmłodszych lat są ważnym elementem naszego życia. Pamiętam piosenkę Majki Jeżowskiej:

„Marzenia się spełniają,

Tylko stale, stale myśl o nich, myśl

Wszystko, co tylko chcesz

Może się zdarzyć dziś!

Marzenia się spełniają

Tylko mocno, mocno, mocno w nie wierz

Ściskaj kciuki co sił, oczy zamknij też…”

Marzenia często znajdowały odzwierciedlenie w naszych zabawach w szkołę, sklep, pokazy mody, wyścigi rowerowe, mecze piłki nożnej. Każdy z nas marzyła aby w przyszłości być kimś, kogo naśladowaliśmy. Mieliśmy plany na dorosłe życie, na pracę, wyjazdy, hobby…

Minęło kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt lat. Zapewne wiele z tych marzeń nadal pozostało marzeniami. Z jednej strony wiadomo – dziecięce marzenia często są tak nierealne, że w końcu przestajemy o nich myśleć lub zastępujemy je innymi. Już nie tęsknimy za lataniem dzięki machaniu rękami, drzewami, na których rosną cukierki, czy umiejętnością zatrzymywania lub przyspieszania czasu, co wcale nie oznacza, że nie bylibyśmy szczęśliwi, gdyby okazały się one rzeczywistością.

Czy zastanawialiście się nad tym, kiedy w waszym umyśle/sercu powstało to lub inne marzenie? Ja nie potrafię określić pojawienia się większości z nich, zwłaszcza że niektóre towarzyszą mi od kilku lat. No właśnie, skoro cały czas są marzeniami, to czy warto je w ogóle mieć? Oczywiście, że warto! Marzenia nic nie kosztują, a ubarwiają nasze życie, stają się kierunkowskazem w trakcie podejmowania wielu decyzji, motywują nas do działania i sprawiają, że czujemy się szczęśliwi.

Rodzaj marzeń zależy w dużej mierze od etapu naszego życia, cech osobowości, doświadczeń i historii życia. 

Marzymy o rzeczach codziennych (praca, finanse, czas, rodzina) – o ich zmianie, poprawie, rozwoju. Zwykle są one krótkoterminowe: marzymy o spędzeniu najbliższego urlopu w cudownym miejscu, zmianie pracy na lepszą, zamianie mieszkania na większe i samochodu na nowocześniejszy. I spełniamy te marzenia małymi lub większymi krokami.

Każdy z nas ma również marzenia możliwe do spełnienia (bo są ludzie, którzy je spełnili), a mimo to brakuje nam wiary w to, że kiedykolwiek się urzeczywistnią. Lubimy myśleć o nich mimo upływającego czasu; wyobrażamy sobie, jak to będzie je spełnić, tyle że nie podejmujemy kolejnych zadań, które mogłyby doprowadzić do ich realizacji. Dlaczego?

Czasami boimy się coś mieć. Boimy się zmiany, która może iść w parze z marzeniem. Przyzwyczajamy się do stagnacji w naszym życiu i boimy się wychylić. Tu i teraz czujemy się dobrze, bezpiecznie, więc uznajemy, że nie warto ryzykować. 

Czasami brak działania jest spowodowany lękiem przed porażką, zwłaszcza że nikt nam nie zagwarantuje, że podejmowane działania zaowocują (w dodatku od razu) osiągnięciem zamierzonego celu. Porażki przecież nie można poczuć, gdy się siedzi na kanapie i marzy.

Lenistwo również nie jest najlepszym sprzymierzeńcem w realizacji marzeń. Raczej się nie zdarza, aby marzenie zupełnie samo się spełniło (bo nawet żeby wygrać w lotka, trzeba najpierw kupić los).

„Możesz marzyć w głębi swojego serca, ale pamiętaj o jednym: gwiazda może spełnić część życzeń, ale ty musisz jej pomóc porządną, ciężką pracą. Wtedy osiągniesz wszystko, o czym marzysz” – usłyszała bohaterka jednej z filmowych animacji dla dzieci („Księżniczka i żaba”). Bajka dla dzieci, ale prawda płynąca z tych słów wpisuje się w życie każdego dorosłego.

To, że codziennie rano wstajesz, wychodzisz do pracy, podejmujesz mniej lub bardziej ważne decyzje, już jest pierwszym krokiem do realizacji marzeń. Nie bój się marzeń, myśl o nich, kiedy tylko masz ochotę, i pozwól, aby miały wpływ na podejmowane przez Ciebie decyzje. Warto również wykonać dodatkowe kroki, które przyspieszą ich realizację (drobne sumy odkładane przez cały rok na wyjazd lub zakupy, zapisanie się na interesujące zajęcia lub dołączenie do grup o podobnych zainteresowaniach). Nie bój się, że ktoś Cię wyśmieje, krytycznie oceni lub skomentuje. To Twoje życie i tylko Ty możesz sprawić, że będzie pełne spełnionych marzeń!

Poprzedni artykułNie daj się stresowi! Pamiętaj o tym, co najważniejsze – odprężaj się na bieżąco
Następny artykułCiągle tęsknisz za piątkiem? Sprawdź, jak zerwać z życiem od weekendu do weekendu
Kim jestem i co robię: Jestem osobą, która lubi pracę z ludźmi. Pracuję w szkole na stanowisku psychologa oraz w przedszkolu jako terapeuta integracji sensorycznej. Dlaczego tu jestem? Jestem tu, ponieważ jest to dla mnie wyzwanie – chcę się z nim zmierzyć. Mam nadzieję, że dzięki temu portalowi będę potrafiła patrzeć na świat z wielu różnych perspektyw. Będę starała się zwrócić uwagę na problemy ważne dla młodzieży, pomagać w znajdowaniu sposobów, miejsc czy osób, dzięki którym życie nastolatka będzie choćby odrobinę łatwiejsze. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że jestem kim jestem, że mam od lat tych samych wspaniałych przyjaciół wokół siebie, na których zawsze mogę liczyć. Moje słabości: Moją największą słabością jest niezdecydowanie, trudności z podejmowaniem decyzji, a poza tym kawa. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Mój sprawdzony sposób na poprawę humoru to długie rozmowy z przyjaciółmi, niezależnie od pory dnia czy nocy. Największa zmiana w moim życiu: Chyba nie wydarzyło się nic takiego w moim życiu, co mogłabym nazwać największą zmianą. Na pewno ważną zmianą było znalezienie pierwszej pracy – zmiana trybu życia, nowe wyzwania, obowiązki i doświadczenia. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here