Spokojnie, to tylko praca. Jak nabrać dystansu do swojej pracy i nie dać się zwariować?

Kilka lat temu Ania trafiła na szefa, który mocno stawiał na rozwój pracowników. Któregoś dnia podczas rozmowy rzuciła hasło, że potrzebny jest jej „pancerz”. Doskonale wiedziała, co to znaczy dla niej: musi wzmocnić swoją osobowość i nauczyć się stawiać na swoim. W tym momencie zaczęła pracę nad sobą. Jej dojrzewanie do tego, co chciałaby robić w życiu zawodowym, zajęło prawie 2 lata. A kiedy wreszcie poczuła, że ma „twardy grzbiet”, poszła o krok dalej. Wzięła sprawy w swoje ręce i zmieniła pracę na taką, która daje jej dziś radość, rozwój i poczucie realizacji siebie.

Dystans do życia zawodowego to podstawa

W jakim punkcie jesteś dzisiaj?

Najczęściej do zawodowej zmiany w życiu dojrzewamy powoli. To proces, który może trwać kilka lat. Wszystko zaczyna się w głowie. Coś się zmienia, powoli dojrzewamy do swoich decyzji. Stawiamy sobie cele. Robimy plany, układamy co i jak po kolei, jakie kroki podjąć najpierw, co potem – żeby wreszcie zacząć robić w życiu to, co lubimy i co daje nam satysfakcję. Zapisujemy się na studia podyplomowe, kursy, szkolenia i świadomie zakładamy, że jeszcze kilka miesięcy, jeszcze rok czy dwa wytrzymamy tu, gdzie jesteśmy. Często budujemy swój „pancerz”, pracując ciągle w tym samym w miejscu, które nie daje nam spełnienia. Jak przetrwać ten czas? Jak nabrać dystansu do swojej pracy i nie dać się zwariować?

Przestań narzekać

Ludzi takich jak ty, którzy chcą się rozwijać, jest wokół całe mnóstwo – wystarczy się rozejrzeć. A może nawet wiesz, które to osoby, rozmawiasz z nimi na co dzień? Rozróżnij jednak narzekanie od rozwoju. Staraj się unikać ludzi, którzy wiecznie narzekają, bo mają to w naturze, ale niczego nie chcą zmieniać. Zacznij rozmawiać z tymi, którzy starają się znaleźć dobre strony każdej sytuacji, którzy rzeczywiście stawiają na rozwój, a przede wszystkim z tymi, którzy potrafią optymistycznie spojrzeć na świat.

Spróbuj znaleźć kilka pozytywnych stron swojej pracy

Mogą to być atmosfera, fajni ludzie, „normalne” godziny pracy, a może w miarę sympatyczny szef, który rozumie, że czasami musisz wcześniej wyjść, potrafi dobrze przekazać Ci cele i masz do niego zaufanie. Pamiętaj, że szefowie to też ludzie – ich zadaniem jest realizacja celów firmy i dlatego obciążają Cię tyloma obowiązkami. Gdyby to zależało wyłącznie od nich, pewnie chcieliby poświęcić Ci więcej uwagi i zadbać o Twój rozwój, ale być może zwyczajnie brakuje im na to czasu.

Popracuj nad nabraniem dystansu do firmy, w której pracujesz

Korporacje tak mają: są ogromne i muszą obowiązywać w nich procedury, bo każdy ma swoją odpowiedzialność, każdy ma wyznaczone swoje cele. I choć czasem ręce opadają, bo trudno jest Ci działać w takich warunkach, to warto zachować spokój. Świadomość tego, że w dużych firmach tak jest i tak będzie, pozwoli Ci przynajmniej się nie nakręcać i nie dopuszczać do wkurzenia. Często bywa tak, że nie rozumiemy decyzji szefostwa albo jej motywów. Uwierz mi, te motywy zawsze są, ale nie zawsze potrafimy zrozumieć stojące za nimi argumenty. Przyjmij założenie, że ktoś, kto podejmuje decyzje, nie ma łatwo, bo zawsze znajdą się przeciwnicy, a coś zdecydować trzeba.

To nieprawda, że nie masz wpływu na organizację

Masz. Każdy ma. Twoje podejście do pracy i wykonywania obowiązków przekłada się na innych. Uśmiechem i życzliwością na co dzień możesz zyskać więcej niż Ci się wydaje. Jeśli widzisz głupotę organizacyjną czy proceduralną, powiedz o tym swojemu przełożonemu, spróbuj porozmawiać z właścicielem procesu. Jeśli coś może działać lepiej, dlaczego nie? Może dzięki temu, że uda Ci się zmienić jedną małą rzecz, innym będzie pracowało się lepiej?

Nie neguj od razu wszystkich nowych rzeczy, które wprowadza Twoja firma

Spróbuj po prostu zmienić nastawienie. Organizację tworzą przede wszystkim ludzie. Jedni mają dużą motywację, inni nie mają jej wcale. Jedni pracują w firmie latami, inni to „świeża krew”. Pamiętaj, że od takich osób można się sporo nauczyć. I choć nie mają Twojego doświadczenia, to ich spojrzenie na firmę z zupełnie innej perspektywy może być naprawdę bezcenne.

I… żyj swoimi marzeniami. Bo jeśli masz plan, jeśli już wiesz, co chcesz w życiu osiągnąć i dokąd zmierzasz, to już odniosłeś ogromy rozwojowy sukces!

Zdj. Unsplash / Ant Rozetsky

Avatar
Iwona Błaszczak

Kim jestem i co robię:  Od kilku lat zajmuję się inwestowaniem w nieruchomości. Daję wnętrzom nowe życie, podnosząc w ten sposób ich wartość. Kupuję mieszkania wymagające remontu, projektuję, remontuję a potem sprzedaję lub wynajmuję. Kocham ten moment zamiany starego na nowe. Tego, co nie działa - na sprawne i funkcjonalne, tego co brzydkie - na piękne.  W prowadzeniu działalności związanej z nieruchomościami wykorzystuję doświadczenia zdobywane przez 18 lat pracy w obszarze marketingu i sprzedaży. W swojej karierze zawodowej przeszłam niemal wszystkie stanowiska od Przedstawiciela Handlowego do Dyrektora….   Największym wyzwaniem w moim życiu było rzucenie etatu. Podjęcie decyzji zajęło mi dwa długie lata. Dziś czuję się spełniona i mam ogromną radość z tego, co robię. Dlaczego tu jestem: Mam potrzebę dzielenia się swoim doświadczeniem i inspirowania do zmiany na lepsze. Wierzę, że zmiany w życiu są potrzebne, nieuniknione i… fantastyczne ;-) Z czego jestem dumna w moim życiu: Z siebie. Z tego gdzie jestem teraz i co robię. Moje słabości: Internet, kawa. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Wysiłek fizyczny: rower, tenis, spacer. Największa zmiana w moim życiu: Rzucenie etatu i rozpoczęcie własnej działalności zawodowej. Miejscowość: Warszawa

Brak komentarzy

Zostaw odpowiedź

Twoj adres e-mail nie bedzie opublikowany.