Po opuszczeniu miejsca stałego zamieszkania wielu z nas zmienia się nie do poznania. Obserwowałam to, podróżując z osobami, które bardzo lubię w codziennym życiu, a tymczasem w drodze zupełnie nie mogliśmy się porozumieć. Widzę to czasem też po sobie, ale staram się szybko przywrócić do pionu. Wyjeżdżamy i nagle wzrastają gwałtownie nasze oczekiwania względem odwiedzanych miejsc. Wysoko zawieszamy poprzeczkę spotykanym ludziom. Często stajemy się roszczeniowi i bojowo nastawieni do wszystkiego, co nam się nie podoba. Dajemy sobie więcej luzu, ale czasami niestety w tym negatywnym znaczeniu. Zadziwia mnie, że zazwyczaj zachowujące się rozsądnie osoby myślą, że nie będą oceniane i mogą pozwolić sobie na więcej. Upuszczać śmieci na ulicy, wyrzucać butelki ze statku do wody, żądać codziennej zmiany pościeli, marnować jedzenie, przesadzać z ilością wypitego alkoholu, zachowywać się agresywnie, nie respektować kultury i zwyczajów danego kraju (np. chodząc w negliżu poza hotelem w kraju muzułmańskim). Bo jesteśmy tu tylko na chwilę, bo nie zostanie po nas żaden ślad… Nie do końca.

Jako turyści, mamy ogromny wpływ na odwiedzane miejsca. To od nas może zależeć, w jakim kierunku będą zmierzały społeczności zamieszkujące dany region. Odpowiedzialna turystyka jest pojęciem szerokim i wieloaspektowym. Wiele zależy od punktu widzenia i nic nie jest tu wyłącznie czarne lub białe. Jednak decydując się na wyjazd zagraniczny, warto nie myśleć wyłącznie o sobie. Często nie zastanawiamy się nawet nad tym, że śpiąc w sieciowych resortach tak naprawdę napychamy kieszenie wielkich koncernów z bogatych krajów. Owszem, dają one miejsca pracy, ale często opierające się na wyzysku. Jeśli już tam śpimy, pomyślmy przynajmniej o zostawieniu napiwku obsłudze (w barze czy pani sprzątającej). Dla nas to nie jest duży wydatek, a dla kogoś może mieć niemałą wartość. Ja sama staram się wybierać małe hostele czy pensjonaty, często prowadzone przez rodziny, i jeśli nie ma dużej różnicy w cenie dokonywać bezpośrednich rezerwacji bez udziału pośredników.

Podobnie sprawa wygląda z wyżywieniem – preferuję zaopatrywanie się w lokalnych sklepach, odwiedzanie niewielkich restauracji, z których korzystają głównie miejscowi. Zazwyczaj oferują one niedrogie, świeże, pyszne posiłki w miłej atmosferze. Czasem oczywiście robię zakupy w znanych dyskontach, ale raczej okazjonalnie. Jeśli wybieram się na zorganizowaną wycieczkę w miejscu docelowym, zawsze wybieram biuro lokalne – poza przyzwoitą ceną i dobrym standardem odpowiada mi fakt, że zazwyczaj obsługują bardzo małe grupy. Jeśli kupuję pamiątki, staram się wybierać produkty wytwarzane na miejscu (przysmaki, nalewki, rękodzieło). Zwracam także uwagę na ekologię – nie dopraszam się zmiany ręczników każdego dnia, uważnie korzystam z wody w krajach, w których jej brakuje, nie śmiecę, od kilku lat nie korzystam z żadnych usług opierających się na wykorzystywaniu zwierząt (bryczki, pozowanie do zdjęć z małpką na sznurku itd., nie mówiąc nawet o kupowaniu przedmiotów takich jak biżuteria z kości słoniowej czy breloczków z uwięzionym małym żółwikiem). Dużo spaceruję, ograniczając korzystanie z komunikacji miejskiej, czasem wypożyczam rower. Zazwyczaj moje zachowanie w podróży nie odbiega od mojego zachowania na co dzień. No, może tylko to, że mniej się śpieszę.

Najważniejsze zostawiam na koniec – szacunek wobec miejscowych, szczególnie w krajach biedniejszych od Polski. Szanuję każdego człowieka, niezależnie od jego pochodzenia czy wykonywanej pracy. Nie toleruję okazywania wyższości i uważania, że ktokolwiek ma „mi służyć, bo zapłaciłam”. Wszyscy jesteśmy równi, niezależnie od zawartości portfela, a człowieka poznaje się po tym, jak traktuje innych.

Poprzedni artykułSpring Fashion Festival z Damosferą
Następny artykułCoaching kariery – droga do Twojego sukcesu! Część 1: Zakres pracy
Kim jestem i co robię: Miłośniczką Portugalii, która nie umie usiedzieć w miejscu. Pracuję na etacie, a każdą wolną chwilę wykorzystuję na podróże, prowadzenie bloga cale-zycie-w-podrozy.blogspot.com  z relacjami z wyjazdów i zachęcanie ludzi do poznawania Europy. Marzę, planuję, realizuję. Dlaczego tu jestem? Bo wierzę, że życie jest podróżą a sama droga jest ważniejsza niż cel. Uważam, że stale musimy się rozwijać. Chcę pisać o pięknych miejscach, ale też ludziach spotkanych w podróży, smakach świata i o tym, że nasze życie zależy od podejmowanych przez nas każdego dnia małych decyzji. Z czego jestem dumna w moim życiu? Z kilku pięknych marzeń chorych dzieci, które udało mi się spełnić, ponieważ przebywając z nimi zrozumiałam, co jest naprawdę ważne. A także z tego, że mam odwagę mówić na głos, czego od życia chcę a czego nie. Moje słabości: słomiany zapał w wielu kwestiach i ciągle kiepska organizacja czasu. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: dobry film, długie spacery i szukanie tanich biletów lotniczych  Największa zmiana w moim życiu: Ciągle coś zmieniam i modyfikuję, szukając własnej drogi. Nie umiem wskazać tej największej. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here