Być na bieżąco

Przerwa na lunch. Firmowa kawiarnio-stołówka. Samo południe. Jeszcze nie ma tłumów. Liczę: raz, dwa, trzy… Na siedem osób cztery z nich są pochylone nad smartfonami, w tym dwie dzielą uwagę między ekranem a talerzem. Korci mnie, żeby w oczekiwaniu na posiłek wyjąć swój telefon, jednak świadomość pojawienia się tego impulsu powstrzymuje mnie przed automatycznym działaniem. Biorę głębszy oddech i rozglądam się. Jaki piękny dziś dzień…!

Zagrożenie jest realne

Potrzeba bycia na bieżąco, potrzeba nieustannego kontaktu czy możliwość zajęcia w dowolnym momencie rąk i głowy nieustannie kuszą i obiecują realne poczucie ekscytacji i satysfakcji. Jednak gdy sięgamy po smartfon, rzadko zastanawiamy się nad tym, czy to niemal automatyczne działanie ma jakieś skutki uboczne. A okazuje się, że owszem, ma.

Przymus bezustannego bycia online powoduje, że pozostajemy nieprzerwanie w stanie czuwania. System nerwowy nieustająco zachowuje czujność, przez co zachwiana zostaje równowaga między aktywnością a odprężeniem. Linda Stone, konsultantka i badaczka relacji ludzkich i nowych technologii, takie nastawienie nazywa walką albo ucieczką, ponieważ jego skutki są podobne do tych, które wywołują chroniczny stres: utrata odporności, zaburzenie pracy jelit i wątroby, a także – jak się ostatnio okazuje – problemy z płodnością. Ciągła gotowość (a wręcz potrzeba „bycia w kontakcie”) podnosi adrenalinę i spłyca oddech, co powoduje wzmożone napięcie mięśni i ciągłą mobilizację organizmu.

Często nawet nie zdajemy sobie sprawy z tego, że poprzez nowoczesne urządzenia dotykowe technologia dosłownie fizycznie przyciąga nas do siebie, wykorzystując element haptyczny, czyli komunikację za pośrednictwem zmysłu dotyku. Szczególną uwagę powinniśmy zwrócić na dziecko, ponieważ skutki nadużywania takich urządzeń jak tablet przez jeszcze nie w pełni ukształtowany organizm mogą być poważne.

Antidotum, czyli co możemy zrobić

Niestety – okazuje się, że przeciążenie daje o sobie znać, dopiero kiedy jesteśmy mocno przeforsowani. Łatwo przegapić ten moment, jeśli nie łączymy braku cierpliwości lub większej drażliwości z długim czasem pozostawania w cyberprzestrzeni. A tymczasem niezależnie od tego, czy w sieci robimy zakupy, płacimy rachunki, korzystamy z portali społecznościowych, czy pracujemy zawodowo – spędzamy w niej długie godziny. Nie pozostaje to bez wpływu na nasze zdrowie i relacje międzyludzkie.

Dzieci, które obserwują rodziców wpatrzonych w ekran monitora, uznają tę sytuację za normalną, wręcz oczywistą i – zgodnie z zasadą programowania  zaczynają postępować podobnie. Co gorsza – okazuje się, że trudno zachęcić pociechę do wspólnej zabawy czy gry w tradycyjną grę planszową, kiedy została naładowana bodźcami pochodzącymi z gier komputerowych.

Co wobec tego możemy zrobić, jeśli – aby pozostać na bieżąco – chcemy korzystać z nowoczesnych technologii, a jednocześnie nie zatracić się w wirtualnym świecie? Pomocne może być świadome podejmowanie decyzji, czyli przeciwieństwo mechanicznego, automatycznego działania. Gdy wiemy, czego chcemy (a także wiemy, czego chcemy unikać), łatwiej jest wprowadzić nowe nawyki. W każdej kolejnej chwili możemy zdecydować o tymczasowym wyłączeniu się z życia wirtualnego i pełnej obecności tu i teraz. Chwila za chwilą, moment za momentem podejmujemy decyzje i dokonujemy wyboru dzięki czemu bierzemy życie we własne ręce i stajemy się za nie w pełni odpowiedzialni.

Nagle może się okazać, że przestaliśmy narzekać na brak czasu czy jego niekontrolowany upływ; zyskaliśmy dzięki nie tylko poprawieniu jakości relacji interpersonalnych, lecz także dbaniu o własny dobrostan psychiczny i dobrą kondycję fizyczną.

Jeśli wciąż z trudem przychodzi nam bycie uważnymi na nasze postępowanie, warto zadbać o bardziej formalny podział czasu, czyli określić, kiedy bez limitu surfujemy w sieci, a kiedy świadomie pozostajemy offline. Szczególnie jest to istotne podczas urlopu oraz w chwilach, kiedy przebywamy z bliskimi, ponieważ rozproszenie i podział uwagi z pewnością przyczyniają się pogorszenia jakości każdej z tych czynności.

Jeszcze nie jest za późno

Nie da się ukryć, że wraz z rozwojem nowych technologii porządek świata uległ zmianie. Internet stał się narzędziem gospodarki i marketingu i nieustannie wpływa na nasze życie. W zasadzie nie sposób przewidzieć, w jakim kierunku podąży rozwój mediów i cyfryzacji, dlatego umiejętne i świadome korzystanie z nowoczesnych technologii jest niezbędne, aby zapanować nad tym postępem galopującym w świecie techniki.

Ciągle wierzę, że jeszcze nie jest za późno, aby zapobiec przewidywaniom dziewięćdziesięcioletniego dziś Edwarda Kajdańskiego, dyplomaty, dziennikarza i pisarza, autora reportaży, powieści, popularnonaukowych i naukowych książek, świadka większości najbardziej dramatycznych wydarzeń XX wieku, który w jednym z wywiadów („Wysokie Obcasy Extra” nr 3, 2016) podzielił się refleksją na temat postępu w technice:

„Na studiach wierzyłem, że postęp techniczny zmieni świat na lepsze. Na jednym z wykładów o automatyzacji nasz profesor prognozował, że rozwój techniki pozwoli na skrócenie czasu pracy o połowę – do czterech godzin dziennie! Nikt nie był w stanie przewidzieć, że wcale nie w takim kierunku pójdzie postęp. Dziś, po 70 latach od tamtego wykładu, nie mam wątpliwości, że rozwój technik może zagrozić istnieniu świata”.

Poprzedni artykułJak efektywnie zarządzać swoim czasem? Kilka ważnych zasad
Następny artykułDepresja czy jeszcze żałoba?
Kim jestem i co robię: Trener rozwoju osobistego, doradca zawodowy, surdopedagog i miłośniczka jogi, z pasją i zaangażowaniem zgłębiająca dziedzinę mindfulness. Dyplomowany trener relaksacji, matka dzieciom, autorka bloga: www.mam-to.pl. Na co dzień pracuję z dziećmi i młodzieżą, pomagając im w zrozumieniu istoty uważności i uświadamianiu, że eksplorowanie świata dobrze jest zacząć od źródła, czyli od siebie samego.   Dlaczego tu jestem: Ponieważ wierzę, że nie ma przypadków i wszystko jest po coś. Chciałabym dzielić się moim odkryciem, czyli wiedzą na temat tego, jak wielką moc ma uważność i jakie niezwykłe zmiany może wnosić w nasze życie. Z czego jestem dumna w moim życiu: Cudowne dzieciaki, fajny mąż, rosnąca samoświadomość, odwaga w podejmowaniu wyzwań (mimo czasami miękkich kolan). Moje słabości: Nadopiekuńczość.  Mój sprawdzony sposób na zły humor: Chwila sam na sam ze sobą. Niespieszność. Największa zmiana w moim życiu: Zmiana w sposobie myślenia, że wszystko czego potrzebujemy nosimy w sobie. I wynikająca z tego pewność  siebie, rozumiana jako spokój wewnętrzny i wiara we własne możliwości. Miejscowość: Legnica/Wrocław, k.bazylczyk@gmail.com , www: wolnobyc.pl.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here