Każdy z nas ma swoją osobowość, swój charakter i wynikający z nich sposób na życie. Jedni są bardzo konkretni, zawsze mają przygotowany szczegółowy plan na wiele dni, tygodni, a nawet miesięcy. Inni żyją spontanicznie – nie planują, nie martwią się przyszłością, liczy się dla nich to, co tu i teraz, lubią być zaskakiwani. I w jednej, i w drugiej grupie możemy znaleźć osoby mniej i bardziej elastyczne, skłonne do kompromisów, otwarte na doświadczenie. 

Nie da się odpowiedzieć na pytanie, która z postaw jest lepsza. Na pierwszy rzut oka wydawać by się mogło, że osoby, które wszystko planują, mają w życiu łatwiej. Z góry zaplanowane wydatki pozwalają uniknąć debetu na koncie, na bieżąco robione listy zakupów – pustej lodówki, rozłożenie zadań zawodowych – przemęczenia i pracy po nocach… Plany mogą dotyczyć dużych i ważnych spraw, ale także mniej istotnych (co założyć, zjeść jogurt czy jabłko itd.). Czasami robimy plany na całe życie, wtedy są one bardziej tożsame z pewnymi celami, jakie sobie wyznaczamy, i wszystko co robimy ma nas doprowadzić do ich osiągnięcia. Ale co się stanie, jeżeli coś lub ktoś sprawi, że nie będziemy mogli zrealizować naszego planu? Osoby bardziej elastyczne szybko wprowadzą do niego zmiany i prawdopodobnie dalej będą dążyć do celu, realizować swoje zamierzenia. Niestety dla innych może to być bardzo stresująca sytuacja. Przewidywalność wydarzeń sprawia, że czują się oni bezpieczni i mają poczucie panowania nad swoim życiem. Nagłe wydarzenia mogą okazać się stresujące dla każdego, ale dla tej grupy stresujące mogą być również takie sytuacje, na które inni nie zwracają uwagi. Ktoś planował założyć do pracy nowe, białe spodnie, a tymczasem od rana leje jak z cebra i naokoło pełno błota. Co zrobić w takiej sytuacji? Większość otworzy szafę, wyciągnie coś innego i nie będzie się tym przejmować, ale nie wszystkim przyjdzie to tak samo łatwo.

Na drugim krańcu są osoby, które nic nie planują. Spontaniczność to ich sposób na życie. Nie zastanawiają się, co będą robić w weekend, nie planują, kiedy z kim się spotkać, kiedy znaleźć czas na zakupy, jak się wyrobić z pracą. Żyją chwilą. Mając trochę wolnego czasu, wsiadają w samolot i lecą gdziekolwiek. Często są oceniane jako mało odpowiedzialne, rozrzutne, żyjące beztrosko. Niektórzy zazdroszczą im tej umiejętności życia chwilą. Czy takie życie jest łatwiejsze? Nie robiąc planów mają mniej okazji do rozczarowań, ale z drugiej strony mogą zostać zaskoczeni niespodziewanymi wydatkami, wizytami i innymi sytuacjami, które czasami mogą wprowadzić pewien poziom dyskomfortu lub postawić kogoś w naprawdę trudnej sytuacji.

Myślę, że jeśli postawimy obok siebie dwie osoby z krańcowych grup, to żadna z nich nie zechce zamienić się z tą drugą. To, w jaki sposób żyjemy, podyktowane jest naszymi potrzebami. Każdy ma inne – a nawet jeśli czasem są one zbliżone, to wolimy je zaspokajać w taki, a nie w inny sposób. Bez względu na to, czy jesteśmy zwolennikami planów czy ich przeciwnikami, warto czasami zrobić coś zupełnie inaczej. Wyjście poza swój codzienny sposób funkcjonowania może być ciekawym doświadczeniem.

Jeśli należysz do osób nieplanujących: spróbuj umówić się z kimś na spotkanie z tygodniowym wyprzedzeniem. Może doświadczysz jakichś nowych emocji czekając na to spotkanie, może będziesz się obawiał, że o nim zapomnisz. Zapewne będzie to również okazja do potwierdzenia, że to właśnie spontaniczność i brak planów są najwygodniejszym i najlepszym sposobem na życie, albo odwrotnie – że czasem robienie planów pomaga.

Jeśli wszystko zawsze planujesz: spróbuj wprowadzić w życie trochę spontaniczności. Jeśli masz na coś ochotę, chcesz się z kimś spotkać lub wyjść – po prostu to zrób. Być może będziesz czuł wewnętrzny niepokój (bo powinieneś najpierw zrobić to i tamto), ale zapewniam Cię, świat się nie zawali, jeżeli czasem nie zrobisz wszystkiego do końca albo zrealizujesz to w inny sposób niż planowałeś. Może się zdarzyć, że planując czas na każde zadanie, które niejednokrotnie nie jest przyjemne (może jakiś raport do pracy, plan działania, przygotowywanie materiałów) chodzimy z głową pełną myśli i zamiast usiąść, i zrobić co trzeba, planujemy i stresujemy się tym, co czeka nas jutro lub za dwa dni. Spróbujcie każdego dnia zapewnić sobie chociaż chwilę przyjemności (niezaplanowanej) bez poczucia winy, że zmarnowaliście czas. Wasz organizm może tylko na tym zyskać. Wypoczętym i szczęśliwym osobom praca idzie szybciej, wyniki są efektywniejsze, a stres trzyma się od nich z daleka.

Powodzenia! 

Poprzedni artykułJak słuchać rad innych?
Następny artykułMoc dziękowania
Kim jestem i co robię: Jestem osobą, która lubi pracę z ludźmi. Pracuję w szkole na stanowisku psychologa oraz w przedszkolu jako terapeuta integracji sensorycznej. Dlaczego tu jestem? Jestem tu, ponieważ jest to dla mnie wyzwanie – chcę się z nim zmierzyć. Mam nadzieję, że dzięki temu portalowi będę potrafiła patrzeć na świat z wielu różnych perspektyw. Będę starała się zwrócić uwagę na problemy ważne dla młodzieży, pomagać w znajdowaniu sposobów, miejsc czy osób, dzięki którym życie nastolatka będzie choćby odrobinę łatwiejsze. Z czego jestem dumna w moim życiu: Jestem dumna z tego, że jestem kim jestem, że mam od lat tych samych wspaniałych przyjaciół wokół siebie, na których zawsze mogę liczyć. Moje słabości: Moją największą słabością jest niezdecydowanie, trudności z podejmowaniem decyzji, a poza tym kawa. Mój sprawdzony sposób na zły nastrój: Mój sprawdzony sposób na poprawę humoru to długie rozmowy z przyjaciółmi, niezależnie od pory dnia czy nocy. Największa zmiana w moim życiu: Chyba nie wydarzyło się nic takiego w moim życiu, co mogłabym nazwać największą zmianą. Na pewno ważną zmianą było znalezienie pierwszej pracy – zmiana trybu życia, nowe wyzwania, obowiązki i doświadczenia. Miejscowość: Warszawa

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here